Tylko cztery mecze rozegrano w dziewiątej kolejce Suskiej Ligi Futsalu, gdyż Peaky Blinders oddały spotkanie z Wolnymi Strzelcami walkowerem. Nieoczekiwanie nie zabrakło w nich nie tylko branek, ale i wielkich emocji.
Woodica jeszcze walczy o podium
Seria zgubionych punktów spowodowała, że Woodica straciła szanse na wywalczenie mistrzostwa ligi. Jednak wciąż pozostała w grze o podium, a w ostatniej kolejce swoje szanse przedłużyła.
Juszczynianie chcąc jeszcze marzyć o pudle musieli pokonać Beskid. Ponownie jednak wystąpili bez Eryka Wróblewskiego, którego nieobecność jest nade widoczna. W jego buty wszedł Kamil Lenik, który rozpoczął festiwal strzelecki. Na jego pierwsze trafienie odpowiedział jeszcze Maurycy Szuplewski, ale ustrzelony następnie hat-trick spotkał się z… zazdrością kolegów. W efekcie do grona strzelców dołączyli Arkadiusz Piątek i Jarosława Madziała, a Woodica prowadziła już 6:1. Dopiero wówczas przymierzył Jakub Burtan, ale to było zdecydowanie za mało, bo Lenik przypomniał o sobie dubletem.
W końcówce gra się nieco wyrównała, ale nie miało to już żądnego znaczenia, bo losy spotkania były rozstrzygnięte.
Woodica – Beskid 11:5
Bramki: Lenik (7), Madziała (2), Piątek (2) – Szuplewski (2), Kobroń (2), Burtan
* * * * * *
Zmarnowane Talenty uciekały, Thuunder Team gonił
Szesnaście bramek jakie padły w starciu Woodici z Beskidem, to jeszcze nic! W kolejnym meczu zmierzyły się ekipy Thuneder Team i Zmarnowanych Talentów, a kibice obejrzeli aż 24 trafienia!
Będący przed tą kolejką jedyną drużyną bez zdobyczy punktowej zawojanie ponownie stali na straconej pozycji, a gdy Brajan Capar i Igor Kwaśniewski wyprowadzili Zmarnowane Talenty na dwubramkowe prowadzenie, to wiele wskazywało na to, że spotkanie nie będzie miało większej historii.
Nic bardziej mylnego. Ale po kolei. Na kontaktowego gola Mateusza Pudalika odpowiedział Michał Capar, ale po chwili ze zdobytej bramki cieszył się Michał Smyrak. Wtedy przycelował Kwaśniewski, co spotkało się z ripostą Damiana Żywczaka i wynik cały czas był na styku.
Wydawało się, że decydujący moment nastąpił po hat-triku Kwaśniewskiego, choć nie klasycznym po przedzielonym golem Bartłomieja Polaka. Zmarnowane Talenty prowadziły już 8:3. Na boisku trwała jednak obustronna kanonada. I po dublecie Mateusza Pudalika zrobiło się zaledwie 10:9!
Emocje na chwile uspokoił Brajan Capar, ale tylko na chwilę, bo zaraz potem ponownie dał o sobie znać Mateusz Pudalik! Dopiero w końcówce Szymon Sułocha z Oliwierem Knapczykiem zadbali, aby 3 punkty zabrali ze sobą piłkarze Zmarnowanych Talentów, choć Mateusz Pudalik nie byłby sobą, gdyby nie postraszył jeszcze rywali.
Zmarnowane Talenty – Thunder Team 13:11
Bramki: Kwaśniewski (5), Sułocha (3), B. Capar (2), M. Capar, Knapczyk, Polak – Pudalik (6), P. Smyrak (2), M. Smyrak, Toczek, Żywczak
* * * * * *
Bystrzanka już była w ogródku
Po dwóch meczach, w których bramki sypały się jak z rogu obfitości, w trzecim snajperzy byli mniej aktywni. Ale emocji ponownie było pod dostatkiem, a i stawka spotkania ogromna. Wszak prowadzący Luksus Team starł się z trzecią Bystrzanką.
Obie ekipy miały świadomość o co grają. Lider wiedział, że ewentualna wygrana otworzy przed nim autostradę do mistrzostwa ligi. Zawodnicy Bystrzanki zdawali sobie sprawę, że w razie przegranej będą musieli nie tylko się mocno napocić, ale i liczyć na szczęśliwy dla nich układ w innych spotkaniach, aby w finalnym rozrachunku utrzymać miejsce na podium.
Więcej do stracenia miała Bystrzanka, no i to ona pierwsza cieszyła się z prowadzenia, które dała jej bramka autorstwa Igora Kulki. Wyrównał niezawodny Wojciech Szczerba, ale wtedy znowu trafił Kulka. Tym razem straty odrobił Tomasz Jagielski.
Walka trwała zatem w najlepsze, ale gdy dwa razy z rzędu piłkę w siatce umieścił Patryk Bala piłkarze z Bystrej Podhalańskiej mogli uwierzyć, że jeszcze przy dobrych wiatrach dane im będzie nawet powalczyć o tytuł mistrzowski. Tyle tylko, że pomimo niekorzystnego obrotu spraw Luksus Team nie złożył broni. Kontaktowego gola zdobył Damian Kusper, a niedługo potem wyrównał Szymon Urban, co już mocno zmieniało układ w wirtualnej tabeli. A gdy po raz drugi tego dnia bramkarza pokonał Wojciech Szczerba w szeregach Luksus team zapanowała euforia. - Wychodząc do tego meczu mieliśmy tylko jedno w głowie - "zwycięstwo". Żadnego innego scenariusza nie braliśmy do siebie. Naszym celem w tym roku było poprawienie wyniku z ubiegłego roku, w którym zajęliśmy trzecie miejsce. Ten sezon pokazał, że jesteśmy drużyną, która może walczyć o największy cel, czyli zdobycie mistrzostwa ligi suskiej. Za tydzień w starciu z Thunder Teamem chcemy to udowodnić i dopiąć ostatni guzik. Mecz z Bystrzanką okazał się dla nas najtrudniejszym ze wszystkich starć jak do tej pory. Drużyna bardzo solidna i dobrze się broniąca. Chcieliśmy im bardzo podziękować za super emocje i za przytarcie nam nosa, bo jak widać wynik był bardzo na styku i to my musieliśmy ciągle gonić naszego rywala. Mimo tego jestem mega dumny z postawy naszych zawodników i oczywiście naszego bramkarza Marcina Szklarza, który znowu dwoił się i troił na bramce, aby Luksus Team zbliżył się do mistrzostwa – dzielił się pomeczowymi przemyśleniami Dominik Blańda, kapitan Luksus Team.
Luksus Team – Bystrzanka 5:4
Bramki: Szczerba (2), Kusper, Jagielski, Urban – Kulka (2), Bala (2)
* * * * * * *
FC MTS zaskoczony przez Nadwagasspor
Podobnie jak Woodica, tak i FC MTS w tym sezonie zaliczył kilka bolesnych potknięć. Stąd w konfrontacji z Nagwagassporem na kolejne już nie mógł sobie pozwolić. Tymczasem niżej notowani rywale mocno im się postawili.
Patrząc na miejsca jakie zajmują w tabeli grzechynianie i lachowiczanie, to ci pierwsi powinni byli sięgnąć po gładką wygraną. Tymczasem Kamil Ponikwia szybko wysłał rywalom znak, że tak łatwo nie będzie. Potem wprawdzie po golach Arkadiusza Witka, Marcina Rzeszótki i samobójczym trafieniu Antoniego Hutniczaka zrobiło się 3:1 dla FC MTS, ale był to dopiero przedsmak emocji.
Hutniczak szybko się zrehabilitował za swojaka i choć Dawid Groń też trafił do siatki, to zarazem strzałami nie do obrony popisali się Jakub Śpiewla i Kamil Ponikwia. Remisu 4:4 chyba nikt się nie spodziewał, a tym bardziej 5:5 (gole Michała Gronia i Kamila Ponikwi).
Z czasem FC MTS zaczął przejmować kontrolę nad zawodami (8:5 dla grzechynian), ale wystarczyła chwila dekoncentracji, aby po dublecie Śpiewli i golu Ponikwi zrobiło się 8:8. Na twarzach zawodników FC MTS szok mieszał się z niedowierzaniem. To było jeszcze większe gdy na trafienia Witka i Andrzeja Malczewskiego z odpowiedzią pospieszyli Hutniczak i Śpiewla.
Kapitan FC MTS wziął wówczas sprawy w swoje nogi. Popisał się hat-trickiem, a po golu dorzucili w międzyczasie Witek i Malczewski. Grzechynianie uszczelnili przy tym obronę i do sensacji, która gdzieś wisiała w powietrzu, nie doszło. - Wygrywamy bardzo dziwny mecz. Z łatwością strzelaliśmy bramki, bo udało się ich zdobyć 15, ale to samo mogą powiedzieć nasi przeciwnicy, bo wpakowali nam ich 10. Dla widowiska fajny mecz, bo dużo bramek, lecz dla nas trochę wstydliwy, bo dostać 10 bramek w jednym meczu to nie w naszym stylu. Chcemy wygrać ostatnie dwa mecze i skończyć w top 3. bo myślę że na to zasługujemy – komentuje Michał Groń, kapitan FC MTS.
FC MTS – Nadwagasspor 15:10
Bramki: M. Groń (6), Witek (3), Malczewski (2), D. Groń, Iciek, Rzeszótko, samobójcza - Hutniczak (5), Ponikwia (4), Bania
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Luksus Team | 10 | 27 | 97 | 49 |
| 2 | Wolni Strzelcy | 10 | 25 | 60 | 40 |
| 3 | Woodica | 10 | 22 | 82 | 36 |
| 4 | FC MTS | 10 | 20 | 86 | 53 |
| 5 | Bystrzanka | 10 | 18 | 65 | 44 |
| 6 | Zmarnowane Talenty | 10 | 16 | 72 | 67 |
| 7 | Beskid | 10 | 12 | 56 | 67 |
| 8 | Peaky Blinders | 10 | 11 | 58 | 64 |
| 9 | Skomielna Czarna | 10 | 5 | 29 | 59 |
| 10 | Nadwagasspor | 10 | 4 | 68 | 119 |
| 11 | Thunder Team | 10 | 38 | 113 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze