Podczas ostatnich obrad Rady Miasta Sucha Beskidzka radny Mateusz Szklarczyk poruszył temat, który od miesięcy budzi emocje wśród mieszkańców powiatu suskiego – braku czynnych aptek w godzinach nocnych.
– Rodzice przyjeżdżają do szpitala z dziećmi czasem o drugiej w nocy, a potem, aby zrealizować receptę na niezbędne leki, muszą jechać aż do Wadowic – alarmował radny.
Sprawa nie jest nowa – już rok temu informowaliśmy na naszym portalu, że nocą w całym powiecie nie działa żadna apteka. Niestety, przez ostatnie miesiące sytuacja nie uległa poprawie.
Radna powiatowa Joanna Jaworska wyjaśnia, że choć teoretycznie istnieje możliwość dofinansowania dyżurów przez powiat, w praktyce żaden właściciel apteki nie podejmuje się takiego zobowiązania. – To nie jest kwestia pieniędzy, bo dopłaca się tylko kilka godzin. Problem tkwi w przepisach – podpisując umowę, właściciel musi zapewnić określoną liczbę magistrów farmacji, a tych po prostu brakuje.
Dodatkową barierą są wymogi formalne. Każda apteka, aby móc zawrzeć kontrakt z NFZ, musi mieć tzw. „czyste konto” po kontrolach Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego. Tymczasem, jak przyznaje radna, niemal wszystkie apteki w powiecie posiadają zalecenia pokontrolne, co automatycznie wyklucza je z możliwości podpisania takiej umowy.
– Czekamy, aż zmienią się przepisy. Pani marszałek Dorota Niedziela została poinformowana o problemie, ale trudno przewidzieć, czy uda się go szybko rozwiązać – dodaje radna Jaworska.
Mieszkańcy powiatu wciąż pozostają więc bez dostępu do aptek nocnych, a w sytuacjach nagłych zmuszeni są szukać pomocy w sąsiednich powiatach, najczęściej w Wadowicach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze