Reklama


Młoda dziewczyna z Zawoi walczy o życie, pomóc może każdy!

26/10/2017 13:59

Ania Jarosz z Zawoi od czterech lat walczy z rakiem mózgu. Kiedy wydawało się, że walkę tę wygrywa, choroba zaatakowała z potrójną siłą. Leczenie jest niezwykle drogie, a środków młoda dziewczyna nie ma wiele. Dlatego każdy może jej pomóc w tej heroicznej walce o życie – albo za pomocą internetu, albo podczas specjalnie dla Ani organizowanego koncertu w Suchej Beskidzkiej.

Na dzień 16 listopada na godzinę 14:00 w Liceum Ogólnokształcącym nr I im. Marii Skłodowskiej-Curie w Suchej Beskidzkiej odbędzie się koncert „Gramy dla Ani Jarosz”.

- Ania jest absolwentką naszego liceum i zmaga się ze śmiertelnym nowotworem. Jest młodą, pełną energii i chęci do życia osobą, pomóżmy jej i dajmy szansę na to, żeby znów mogła się uśmiechać – zachęcają organizatorzy.

- 16 lat, tyle miałam, gdy pojawił się on. Nowotwór – tak swą historię rozpoczyna dzisiaj 20-letnia Ania Jarosz z Zawoi. - Wszystkie plany, marzenia, które miałam kiedyś, zniknęły, bo gdy stoisz w obliczu śmierci, myślisz tylko o jednym – by przeżyć.

Reklama

Diagnoza – nowotwór okolic szyszynki. Młoda dziewczyna, mimo  przerażenia, rozpoczęła walkę o życie. Przeszła sześć operacji mózgu.

- W moim przypadku nie było chemii, nie było radioterapii, bo lekarze bali się, że powikłania mnie zabiją. Guz okazał się rzadki, niespotykany. Chciałam mieć wyjątkowe życie, dostałam wyjątkową chorobę, wyjątkowo rzadką – nowotwór, z którym przyszło mi walczyć, brodawczak szyszynki, zaatakował tylko 40 osób na świecie! Oddałabym wszystko, żeby nie być wśród nich… - nie ukrywa Ania.

Reklama

Kiedy zaczęło się wydawać, że nowotwór ustępuje, choroba zaatakowała z potrójna siłą. Wykryto trzy nowe guzy.

Jeden płynny guz zniknął, zostały dwa. Dwa guzy i zero ratunku, tylko te straszne słowa lekarza:  „Nie zrobimy dla Pani nic więcej”. Wszystkie standardowe metody leczenia zostały wyczerpane. Zostałam tylko ja, z dwoma guzami, które jak tykające bomby czekały na to, by wybuchnąć, zniszczyć mnie, zalać organizmami przerzutami - relacjonuje Ania. - Miałam umrzeć, ale wciąż żyję - znalazłam doktora w Warszawie, który zaproponował mi inne leczenie, niekonwencjonalne. Biorę leki, drogie, nierefundowane, które mają wzmocnić organizm, pobudzić jego naturalne siły. Nie miałam już nadziei, ale leczenie działa! Czuję się lepiej, a rezonans robiony w maju pokazał, że w głowie został mi tylko jeden guz! Przede mną jeszcze rok leczenia. Muszę spróbować, muszę wyzdrowieć, MUSZĘ ŻYĆ! - nie poddaje się dziewczyna.

Reklama

Niestety, środki na leczenie szybko topnieją. Dlatego tak bardzo mieszkance Zawoi potrzebna jest pomoc, każda złotówka. Stąd pomysł, by zorganizować koncert w suskim ZS. Zamiast biletów, będą zbierane wolne datki na leczenie Ani Jarosz.

W walce z chorobą absolwentce suskiego liceum można pomóc również za pośrednictwem strony siepomaga.pl 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama