Pochodząca z Suchej Beskidzkiej Paula Gorycka w miniony weekend po raz czwarty z rzędu sięgnęła po mistrzostwo Polski w olimpijskiej odmianie kolarstwa górskiego (XCO), a wcześniej, w czwartek, wywalczyła również tytuł mistrzyni kraju w short tracku (XCC), kompletując po raz trzeci z rzędu podwójną koronę. Tym samym spełniła kluczowe kryterium kwalifikacyjne do startu w zbliżających się mistrzostwach Europy w Portugalii. Jednak mimo sportowego sukcesu, nie otrzymała oficjalnego potwierdzenia powołania do kadry.
Jak relacjonuje zawodniczka, po sobotnim wyścigu, oglądanym na żywo przez trenera kadry, natychmiast zapytała o swój wyjazd na ME. Usłyszała, że nie zapadła jeszcze decyzja zarządu Polskiego Związku Kolarskiego. W kolejnych godzinach i dniach Gorycka bezskutecznie próbowała skontaktować się z przedstawicielami związku: trenerem, dyrektorem sportowym, prezesem i członkami zarządu. Mimo że jeden z nich w komentarzach internetowych potwierdzał jej udział w mistrzostwach, oficjalnego stanowiska PZKol nadal brakowało.
Tymczasem czas działał na niekorzyść zawodniczki. Pierwsze treningi w Portugalii zaplanowano na wtorek, start w zawodach – już w środę. Dojazd z jej obecnego miejsca pobytu w Szwajcarii to dwudziestogodzinna podróż samochodem. Decyzję o wyjeździe należało podjąć natychmiast. W poniedziałek wieczorem, wciąż nie mając oficjalnego potwierdzenia powołania, Gorycka zdecydowała się nagłośnić sprawę.
„Nie będę wstawać o czwartej rano we wtorek, by sprawdzić, czy ktoś łaskawie dopuścił mnie do reprezentacji kraju, w której miejsce zapewniłam sobie wynikami” – podkreśla w emocjonalnym wpisie. Zarzuca PZKol brak profesjonalizmu i lekceważenie zarówno jej pracy, jak i wysiłku sztabu trenerskiego oraz sponsorów. Apeluje też o zmianę podejścia do zawodników, szczególnie tych młodych, którzy w obliczu podobnych sytuacji mogą stracić motywację do dalszego rozwoju.
„Forma nie bierze się z pstryknięcia palcami. To miesiące ciężkiej pracy i inwestycji. Tymczasem nawet zasłużony awans nie daje gwarancji uczciwego traktowania. Takie działanie to nie tylko brak szacunku, to sportowy mobbing” – pisze Gorycka i pyta wprost: Quo vadis, PZKol?
Jej apel odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wielu kibiców i środowisk sportowych wyraziło poparcie dla zawodniczki, domagając się transparentnych i rzetelnych decyzji w kwestii powołań do reprezentacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze