W nowym samochodzie, z nowym kierowcą, w nowej klasie wystartuje w zaczynającym się w tej weekend pierwszej rundy Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski Michał Kuśnierz. - Jedyną obawą jest kondycja samochodu, bo auta w tej klasie bywają bardzo awaryjne. To nasza jedyna bolączka, bo zarówno Łukasz jak i ja jesteśmy doświadczeni i wiemy, czego spodziewać się po kolejnych startach - mówi Kuśnierz.
Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Łukasz Kabaciński będzie którym kierowcą, z którym pojedziesz jako pilot?
Michał Kuśnierz: - Patrząc na pełny cykl mistrzostwach Polski, który obejmuje wszystkie rajdy, to będzie 6-7 zawodnik. O wiele więcej jest kierowców, z którymi jeździłem jako pilot okazjonalnie.
Kabaciński powiedział, że czuje się jak debiutant w rajdach i bardzo się cieszy, iż pojedzie cykl mistrzostw Polski z tak doświadczonym pilotem.
- Łukasz jest kierowcą wyścigowym, bardzo znanym i cenionym w wyścigach górskich czy crossie. Odnosił tam duże sukcesy. Rajdy zawsze traktował jako hobby, pasję. Nigdy nie przejechał jednak pełnego cyklu mistrzostw Polski, chociaż startował w mistrzostwach świata czy Europy. Wielu rajdów nie zna. Dla niego jest to bardzo korzystne połączenie, że będzie miał mnie obok siebie - mam duże doświadczenie w MP. W tym upatrujemy szansę na dobry wynik.
Czy z Tomaszem Grycem doszło do "rozwodu"?
- Nie. Tomek planował regularne starty w mistrzostwach Europy. Wiedziałem, że podczas terminów mistrzostw Polski będę wolny i tam razem nie pojedziemy. Mam ochotę nadal startować w tych zawodach. Rozmawiałem równocześnie z Tomkiem i Łukaszem. Tomkowi nie udało się pewnych rzeczy rozwiązać czasowo, sprzętowo, do tego bardzo zaangażował się w starty swojego syna Bruna w kartingu, ma swoje treningi. To mocno koliduje z naszymi startami. Tomek jest odpowiedzialny również za dużą firmę, która stale się rozwija. Miał też problem ze sprzętem, bo chciał sprzedać peugeota i pojechać innym samochodem. Peugeot ostatecznie się nie sprzedał. Koniec końców ciągnie go jednak do rajdów, bo w Świdnicy wystartuje. Jeżeli będzie chciał pojechać rajd zagranicą, tak jak np. w tamtym roku we Francji, a nie będzie to kolidowało z mistrzostwami Polski, które są dla mnie priorytetem, to pojedziemy razem.
Klasa Open 4WD...
- To nowa klasa, która dopuszcza do startów samochody o dużej możliwości przeróbek. Nie są to samochody produkowane przez wielkie koncerny, fabryki ale dają możliwość większego rozwoju przez dany zespół, przez mechaników. Auta tworzone są na bazie subaru lub mitsubishi lancer, jeżeli chodzi o napęd, elektronikę, silnik. Cała reszta jak nadwozie tworzona jest przez zespół. W Polsce są trzy firmy, które zajmują się budową takich samochodów proto. Specjalnie dla nich Polski Związek Motorowy otworzył nową klasę ope 4WD. Samochody te są szybsze od Mitsubishi czy Subaru, ale wolniejsze od samochodów jeżdżących w najwyższej klasie.
Właśnie nie było chęci wystartowania w najwyższej klasie?
- Łukasz tego chciał, ale zwrócił się do jednej z firm, żeby zakupić taki samochód. W odpowiedzi otrzymał wiadomość, że zajmie to rok. Nie chciał kupować używanego samochodu. Dalej myśli o tym zakupie, toczy się to osobnym torem. Nie chciał siedzieć w domu, stąd decyzja o wystartowaniu samochodem, który był na rynku i dlatego pojedziemy w klasie 4WD.
Samochód macie od?
- Od Filipa Nivette.
Pierwsze testy za wami, za chwilę pierwszy mistrzowski start w Świdnicy.
- Byliśmy w Czechach. Na filmach z torów samochodów rajdowych auta sprawiają wrażenie, że jadą wolno. Inaczej wygląda to w lesie, na wąskiej ścieżce - robi to większe wrażenie. Tory to idealne miejsce do testów i prób rozwoju samochodu. Chcieliśmy sprawdzić jego sprawność, bolączki, ale też po prostu przejechać się.
Na początek Rajd Świdnicki
- Przekonamy się w bezpośredniej rywalizacji, jaki ten samochód tak naprawdę jest.
Konkurencja?
- Są starzy znajomi, ale też i nowe nazwiska. Zgłosiło się dziewięć samochodów. Dużym zaskoczeniem jest, że nie pojawił się mistrz ośki, czyli Kacper Wróblewski. Nie wiadomo z jakich przyczyn nie pojawił się na pierwszej rundzie (nie dopiął budżetu na pierwsze zawody - przyp. red.). Tomek Zbroja, młody zawodnik, który deklarował start w naszej klasie, ostatecznie pojedzie w klasie samochodów przednionapędowych. Dwóch zatem mocnych zawodników z tej klasy odeszło, ale jest przecież dużo innych kierowców i nie wiadomo, gdzie będziemy się plasować. Czekamy na rajd!
Spokój czy coś jednak go burzy?
- Jestem spokojny o Łukasza, jeżeli chodzi o jego jazdę. Jest bardzo dobrze przygotowany i dużo nad tym pracuje. Zespół, w którym startujemy czyli Car Speed Racing, jest bardzo dobry. Jedyną obawą jest kondycja samochodu, bo auta w tej klasie bywają bardzo awaryjne. To nasza jedyna bolączka, bo zarówno Łukasz jak i ja jesteśmy doświadczeni i wiemy, czego spodziewać się po kolejnych startach.
Foto: High RPM by Niechwiadowicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze