Do ostatniej kolejki drżała o utrzymanie w lidze Stal Mielec. W ostatnim meczu, wyjazdowym ze Śląskiem Wrocław, drużyna z Mielca potrzebowała przynajmniej punktu, żeby nie oglądać się na wynik spotkania Podbeskidzia Bielsko-Biała z Legią Warszawa i zapewnić sobie ekstraklasowy byt na przyszły sezon. I jeden punkt osiągnęła. Duży w tym udział miał Mateusz Mak.
Wychowanek Babiej Góry rozpoczął mecz ze Śląskiem Wrocław na ławce rezerwowych. Na placu gry zameldował się na początku drugiej połowy.
Mateusz Mak był bliski zdobycia goli dla Stali po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, kiedy to popisał się dobrym strzałem głową, lecz piłka trafiła tylko w słupek.
W 90. minucie Mak otrzymał futbolówkę w polu karnym i ze stoickim spokojem zagrał do innego rezerwowego Macieja Jankowskiego, a ten wpisał się na listę strzelców doprowadzając do remisu 1:1.
Stal utrzymała się zatem w rywalizacji sportowej w ekstraklasie, ale wisi nad nią widmo spadku z powodów organizacyjnych. Stal jako jedyna drużyna grająca w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce nie otrzymała licencji do gry w ekstraklasie na przyszły sezon. W mieleckim klubie zapewniają jednak, że wszystko jest pod kontrolą i niebawem zgoda na występy w sezonie 2021/2022 powinna zostać uzyskana.
Mateusz Mak w sierpniu poprzedniego roku przedłużył kontrakt ze Stalą na dwa lata z opcją przedłużenia na jeszcze kolejny sezon.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze