Reklama


Mateusz Mak podaje, Koki Hinokio strzela, Szymon Marciniak anuluje

11/02/2023 12:25

W 11. minucie piątkowego spotkania Stali Mielec z Rakowem Częstochowa anulowany został gol, który początkowo został uznany przez sędziego Dariusza Stefańskiego.

W pierwszej kolejce rundy wiosennej i spotkaniu z Lechem Poznań (0:0), Matesz Mak pojawił się na placu gry w 84, minucie. W poprzedniej serii gier Mak pojawił się na boisku w 72. minucie przegranego przez Stal Mielec 0:1 wyjazdowego spotkania z Radomiakiem Radom. W piątek trener Adam Majewski desygnował wychowanka suskiej Babiej Góry od pierwszej minuty do gry w starciu z liderem tabeli, Rakowem Częstochowa (0:0).

W 11. minucie Mateusz Mak walczył o piłkę z Grekiem Stratosem Svarnasem w narożniku pola karnego Rakowa. Mak ten pojedynek wygrał, następnie zagrał do Japończyka Koki Hinokio, który płaskim strzałem pokonał bramkarza Rakowa, Vladana Kovačevića. Arbiter główny Daniel Stefański pokazał na środek boiska, zawodnicy Rakowa nie protestowali i wydawało się, że Stal wyjdzie na prowadzenie.

Reklama

Tymczasem faul Mak zasugerował sędzia Szymon Marciniak, który w tym spotkaniu "siedział na VAR-ze". Po konsultacji i przeanalizowaniu tej sytuacji jeszcze raz, sędzia Stefański anulował gola.

- To był miękki faul, położyłem łokiec na plecach zawodnika Rakowa. Svarnas to wysoki, silny zawodnik, który szukał faulu jeszcze przed naszym kontaktem. Kiedy ja jestem w takiej sytuacji, sędziowie nie gwiżdżą. Wiem, że sędzia Marciniak powiedział, że dla niego, to 100 procentowy faul. Nie zgadzam się - powiedział na konferencji prasowej Mateusz Mak.

Reklama
Mateusz MakMateusz Mak

Po raz ostatni Mateusz Mak wystąpił w wyjściowym składzie Stali prawie rok temu - 5. lutego 2022 roku przy okazji przegranego 1:2 spotkania z Górnikiem Zabrze.

- Czuję się dobrze, a w okresie przygotowawczym nie opuściłem żadnego treningu. Sił mi starczyło na 60 minut. Jestem z siebie umiarkowanie zadowolony, bo stać mnie na dużo więcej i liczę, że w dalszej części sezonu dam drużynie i sobie również, trochę radości. Jesteśmy z siebie zadowoleni, jeżeli chodzi o wynik spotkania z Rakowem. Zespół z Częstochowy od kilku lat jest wzmacniany i to bardzo trudny przeciwnik. Nasza gra mogła się podobać w pierwszej połowie. Po przerwie za bardzo opadliśmy z sił i z tego powodu zbyt głęboko się cofnęliśmy - dodał Mateusz Mak.

Reklama
Mateusz MakMateusz Mak

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lewy - niezalogowany 2023-02-11 15:21:21

    Panie Mateuszu faul to faul i z tym się nie dyskutuje, że niby to "miękki faul"??????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama