W piątkowy wieczór na stadionie przy ulicy Bukowej odbyło się drugie spotkanie w ramach 4. kolejka Fortuny 1. Ligi. W spotkaniu GKS Katowice-Wisła Płock po raz pierwszy od transferu do Katowic w wyjściowym składzie gospodarzy zaprezentował się Mateusz Mak.
Po czterech spotkaniach, GKS Katowice ma na koncie siedem punktów i zgłasza akces do gry o najwyższe cele na zapleczu ekstraklasy. Sezon nie zaczął się co prawda fortunnie dla podopiecznych Rafała Góraka, bo od wyjazdowej porażki z Miedzią Legnica 0:1. W kolejnych meczach było już dużo lepiej. GKS wygrał z Chrobrym Głogów 3:1, a dwukrotnie na listę strzelców wpisał się wówczas Mateusz Mak. Przed tygodniem GKS wywiózł remis ze stadionu Motoru Lublin (1:1).
W każdym z tych meczów pojawiał się w barwach drużyny z Katowic wychowanek suskiej Babiej Góry, lecz czynił to zawsze w trakcie gry. Sytuacja zmieniła się w piątek i spotkaniu z Wisłą Płock, kiedy to Mak zagrał od pierwszej minuty. I mógł zanotować mocne wejście w mecz. W 16. minucie wychowanek Babiej Góry dobijał strzał, lecz został on zablokowany. Dwanaście minut później wynik spotkania efektownym uderzeniem głową otworzył Marcin Wasielewski. W akcji tej brał udział Mak.
Ostatecznie Mateusz Mak spędził na murawie 78. minut.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze