Na nic zdają się apele strażaków, by nie wypalać traw. Takie działania mogą nie tylko zniszczyć glebę i zabić zwierzęta, ale też odebrać człowiekowi życie. O krok od tragedii było wczoraj wieczorem w Makowie w rejonie ul. Wolności.
Wypalający nieużytki mężczyzna stracił kontrolę nad ogniem. W płomieniach stanął niewielki drewniany budynek na działce sąsiadki. Kobieta odpuściła mężczyźnie, ale ten sam omal nie przypłacił tego życiem. Skończyło się na poparzeniach kończyn.
Foto: poglądowe
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze