W ostatniej kolejce ekstraklasy w grupie spadkowej doszło do spotkania, które zadecydowało o być albo nie być w przyszłym sezonie ekstraklasy dla Piasta Gliwice oraz Bruk Betu Termaliki Nieciecza. Ostatecznie być okazuje się dla Piasta Gliwice, a nie być dla beniaminka z Niecieczy. Udział w efektownej (4:0) wygranej miał Mateusz Mak.
Piast Gliwice musiał wygrać, żeby utrzymać się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, a Bruk Betowi wystarczał remis - to tak z dziennikarskiego obowiązku przypomnienie, jak wielką rangę miało sobotnie spotkanie w Gliwicach.
Tydzień temu Mateusz Mak pojawił się na boisku Piasta po raz pierwszy od grudnia 2017 roku. Mateusz pojawił się w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław w drugiej połowie, a dziś, w najważniejszym meczu tego sezonu dla gliwiczan, trener Waldemar Fornalok wystawił wychowanka Babiej Góry Sucha Beskidzka już w wyjściowym zestawieniu. I nie pomylił się.
To właśnie Mak otworzył wynik wpisując się na listę strzelców w 23. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w polu karnym gości powstało zamieszanie, w kocu piłka spadła na nogę Maka, który uderzeniem z pierwszej piłki pokonał Dariusza Trelę.
Mateusz Mak zszedł z boiska w 70. minucie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze