Lekkoatletyka dla każdego - to wspólny projekt Ministerstwa Sportu i Polskiego Związku Lekkoatletyki, który w 2014 był adresowany do szkół podstawowych, a od 2015 "gości" także w gimnazjach. W naszym powiecie program realizuje Rafał Kukla przy Gimnazjum nr 1 w Stryszawie, chociaż nie tylko uczniowie tej szkoły uczestniczą w projekcie. - Mogą w nim uczestniczyć wszyscy uczniowie z gimnazjów, przede wszystkim jest jednak adresowany do uczniów klas pierwszych - wyjaśnia Kukla.
W zajęciach uczestniczą uczniowie z G1 Stryszawa, G Sucha Beskidzka, G2 Lachowice i G Budzów. - Moim zadaniem było stworzenie grupy złożonej z minimum piętnastu osób, którzy powinni pochodzić z różnych szkół - mówi Rafał Kukla. - Zajęcia odbywają się pięć razy w tygodniu po to, żeby uczestnicy mogli dopasować sobie swój harmonogram. W poniedziałek i środę jesteśmy od 15 na stadionie Babiej Góry w Suchej Beskidzkiej, we wtorki i piątki przy Gimnazjum nr 1 w Stryszawie, a w czwartki w sali gimnastycznej przy stryszawskim gimnazjum. Patrząc pod kątem metodycznym, jeżeli ktoś zaczyna swoją przygodę z lekkoatletyką, to trzy treningi są optymalne - dodaje.
Pytanie o cel takiego programu jest chyba oczywiste. -(śmiech) Niech się dzieciaki ruszają jak najwięcej. Dzięki programowi zwiększy się oferta sportowa. Jeżeli ktoś będzie zainteresowany poważniejszym współzawodnictwem, wówczas zapraszam do klubu UKS Bieganie.pl Stryszawa - mówi Rafał Kukla.
Lekkoatletyka dla każdego to nie tylko program realizowany przy danej szkole, ale także zawody sprawdzające dla uczestników zajęć. Najbliższe odbędą się 4. października w Rzeszowie i będą sprawdzianem dla uczestników programu z województwa małopolskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego. Zawodnicy będą rywalizowali w czwórboju - obowiązkowo w biegu na 60 m, skoku w dal, rzucie piłeczką palantową i dodatkowo w jednej z wybranych dyscyplin: biegu na 30 m, 600m (dziewczęta) lub 1000 m (chłopcy), pchnięciu kulą i skoku wzwyż.
- Jeżeli ma się 13-14 lat to największą krzywdą, jaką można wyrządzić dziecku, to ukierunkowanie go już wtedy na daną dyscyplinę. Dopiero w toku 2-3 letniego szkolenia można wywnioskować, w jakiej konkurencji ktoś by się najlepiej sprawdził. Teraz robi się wszystko "szybko,szybko", a tak się nie da. Dzieci też same przecież widzą, w jakiej konkurencji najlepiej się rozwijają. W naszych zawodach powiatowych we współzawodnictwie można startować w dwóch konkurencjach, więc dziecko musi jakąś dyscyplinę odłożyć na bok. Nie wiadomo, jakby się rozwinęło, gdyby postawiło jeszcze na inną dyscyplinę - mówi Kukla i przywołuje przykład Filipa Sachy, który w 2015 roku został halowym mistrzem Polski juniorów w skoku w dal i trójskoku i mistrzem Polski juniorów w trójskoku na otwartym stadionie.
- Filip zaczął treningi od 300 m, a skończył na skoku w dal i trójskoku. Miał możliwość wybrać dla siebie najlepszą drogę i zobaczyć, jak radzi sobie w innych konkurencjach, bo przez pierwsze dwa lata ustawiałem go treningowo do różnych konkurencji - oprócz wspomnianych 300 m, także 100 m, 200 m i 400 m. Po wielu próbach wyszło, że nadaje się do trójskoku i skoku w dal - dodaje Rafał Kukla.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze