Zaczął w 14. minucie, a skończył w 27.minucie - w tym czasie Mateusz Mak trzykrotnie wpisał się na listę strzelców w sobotnim ligowym spotkaniu GKS-u Katowice ze Stalą Rzeszów (8:0)
Sobotnia wygrana ze Stalą Rzeszów sprawiła, że na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu 2023/2024 GKS Katowice przesunął się na trzecie miejsce w tabeli 1. ligi.
To były pierwsze trafienia Mateusza Maka w tym roku. Wychowanek Babiej Góry Sucha Beskidzka ma siedem trafień na swoim koncie w obecnym sezonie.
- Ubiegłotygodniowa wygrana z Polonią w Warszawie dużo nam dało. Mecz ze Stalą Rzeszów pokazał, że nasza kadra jest szeroka i wyrównany, każdy się w niej sprawdza i jest naszą siłą. Mam nadzieję, że problemy mięśniowe są już za mną, Cieszę się, że wróciłem do dobrej dyspozycji. Do końca sezonu zostały trzy mecze, przed nami derby z GKS-em Tychy. Jesteśmy mocni mentalnie, w drużynie panuje bardzo dobra atmosfera, to jest najlepsza szatnia, w jakiej byłem. Wygrana ze Stalą nas nie rozluźni, ale powinna umocnić. Przepis na skuteczność? Z wysokości trybun dopingował mnie brat Michał. Kiedy był poprzedni raz przy Bukowej, zdobyłem dwa gole z Chrobrym Głogów. Wszystko zatem jest jasne - żeby Mak mógł strzelać, drugi Mak musi być na trybunach - powiedział po zakończeniu spotkania ze Stalą Rzeszów, Mateusz Mak.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze