Z tego programu chcą skorzystać mieszkańcy gmin sąsiadujących z Suchą Beskidzką, ale w samej Suchej Beskidzkiej chętnych do termomodernizacji swojego budynku jest jak na lekarstwo. Burmistrz miasta nie kryje zdziwienia, że mniej zasobni mieszkańcy nie chcą pozyskania nawet 90 procent dofinansowania na ocieplenie swojego domu czy wymianę okien.
Pod koniec lutego radni z Suchej Beskidzkiej pochylili się nad podjęciem uchwały w sprawie zmian w regulaminie przedsięwzięć niskoemisyjnych w ramach programu "Stop Smog". Władze gminy zaproponowały zmiany, dzięki którym składanie wniosków i dokumentów byłoby dla mieszkańca chętnego do skorzystania z tego programu - łatwiejsze.
Jak jeszcze na początku lutego wyjaśniali suscy urzędnicy, program „Stop Smog” pozwala właścicielom lub współwłaścicielom budynków mieszkalnych, którzy osiągają najniższe zarobki, na bardzo korzystnych warunkach finansowych: ocieplić domy, wymienić w nich okna oraz instalacje centralnego ogrzewania i ciepłej wody. Co ważne, osoby, które spełniają warunki (m.in. ich przeciętny miesięczny dochód na jednego członka gospodarstwa domowego nie przekracza 175 procent kwoty najniższej emerytury w gospodarstwie jednoosobowym i 125 procent tej kwoty w gospodarstwie wieloosobowym) ponoszą bowiem jedynie około 10 procent kosztów inwestycji. Koszty wykonania przedsięwzięcia niskoemisyjnego jednego budynku/lokalu wynoszą średnio ok. 53 tys. zł.
Przy okazji wprowadzania zmian do regulaminu Stanisław Lichosyt, burmistrz Suchej Beskidzkiej, zaapelował do radnych, by zachęcali mieszkańców do korzystania z okazji
- W ubiegłym roku udało się zrealizować jedynie cztery inwestycje z tego programu. Na 2021 rok mamy ich przewidzianych, a na teraz mamy chętnych dziewięć osób. Nie wiem co się dzieje, bo staramy się mieszkańców zachęcić do tego, żeby skorzystali z programu. Są pieniądze, robimy w zasadzie wszystko za nich jeśli chodzi o sprawy formalne, a beneficjenta kosztuje to zaledwie 10 procent. Mimo to są jeszcze wolne miejsca. Nie wiem, czy mieszkańcy Suchej Beskidzkiej są na tyle bogaci, że się nie kwalifikują do tego projektu, czy chodzi o coś innego? - dziwił się włodarz.Reklama
Jak dodał, nie można przyjąć, że ludzie o tym programie nie wiedza.
- Przypominamy o tym, że nabór ma charakter ciągły. Obawiam się o ten program i będę występował, by wydłużyć go o rok. Liczę na to, że mieszkańcy, którzy mogą z niego skorzystać, się obudzą. Mamy telefony z Zawoi, z innych gmin, ale nie możemy tego realizować poza granicami Suchej Beskidzkiej - mówił Lichosyt.
Włodarz miasta zapewnił, że urzędnicy pomogą w przygotowaniu - jak przyznał – niełatwego do wypełnienia wniosku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kasa może i jest ale po inwestycji... Wiele rodzin by chciało ocieplić, wymienić instalację ogrzewania wraz z piecem itd. ale po prostu nie stać na to, trzeba mieć pieniądze przed inwestycją, wykonać ją i wtedy dostać dofinansowanie. Tu jest największy problem.
Kasa może i jest ale po inwestycji... Wiele rodzin by chciało ocieplić, wymienić instalację ogrzewania wraz z piecem itd. ale po prostu nie stać na to, trzeba mieć pieniądze przed inwestycją, wykonać ją i wtedy dostać dofinansowanie. Tu jest największy problem.