Od piątku 19. czerwca w "Galerii pod Basztą w Jordanowie" można oglądać wybrane prace pochodzącego z Makowa Podhalańskiego rzeźbiarza Juliusza Pawła Tatary. - Rzeźbię od 20 lat, chociaż na początku wcale nie chciałem rzeźbiarzem zostać - mówi szczerze Paweł Tatara.
W Jordanowie do 10. lipca można oglądać część prac Tatary. - Gdybym chciał przywieźć tutaj wszystkie, to problem byłby i z tym, żeby je przewieźć, a jeszcze większy, żeby je gdzieś rozłożyć - mówi makowski artysta.
Przygoda z rzeźbiarstwem z metalu zaczęła się od... starej betoniarki. - Dla żartów przerobiłem ją w żelazną rzeźbę. Do tej pory stoi przed moim domem. Ludzie ze zdziwieniem patrzyli na tego dziwoląga, którego zrobiłem, ale potem wychodziły mi coraz lepsze rzeczy (śmiech) - dodaje Paweł Tatara.
- W Makowie jest złom, z którego często korzystam. Kosztuje to kilka złotych, o wiele droższe są narzędzia. Jestem samoukiem, z wykształcenia budowlańcem, chociaż podpatrywałem też innych artystów - wyjaśnia.
Podczas wystawy można zaobserwować zarówno rzeźby zrobione z drewna, jak i z żelaza. - Teraz wolę tworzyć w metalu, bo jest szybciej. Z drewna materiał się usuwa, a do metalowej rzeźby zawsze mogą coś dołączyć. Jak nie będzie pasowało, to usunę - dodaje Paweł Tatara.
Najpierw pojawia się pomysł na rzeźbę, czy zdobywa się materiał, z którego dopiero pomysł się zrodzi? - Nie ma reguły. Czasami tworząc coś w trakcie okazuje się, że wyjdzie coś zupełnie innego (śmiech). Mówię, że coś jest głupie i zostawiam. W domu mam wiele niedokończonych rzeźb, do których być może kiedyś wrócę. Nagle może pojawić się inny pomysł, bo żelastwa koło domu mam mnóstwo i jadę na złom, jak potrzebne jest coś więcej, kupuję i tworzę - mówi Paweł Tatara.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze