Jordanowianie i mieszkańcy okolicznych miejscowości nadal skarżą się na utrudnienia związane z dostępem do lekarza w dni wolne od pracy.
- Gmina Jordanów finansowo wspiera działania ZOZ Sucha Beskidzka, a co za tym idzie działania Szpitalika Jordanowskiego, więc powinna mieć wpływ oraz być informowana o działaniach tam prowadzonych - zauważył Piotr Firek, radny gminy Jordanów.
Z danych przekazanych przez ZOZ w odpowiedzi na interpelacje radnego wynika, że najgorzej z obsadzeniem dyżurów było w sierpniu 2018 roku. Było wtedy aż 12 dni dyżurów, w których nie było lekarza w Nocnej Świątecznej Opiece Zdrowotnej. Niewesoło było też w grudniu, kiedy ilość takich dni wyniosła 7.
Najwidoczniej do tego czasu nic się nie zmieniło. Podczas długiego weekendu do naszej redakcji pisali mieszkańcy zaniepokojeni tym, że w Zielonym Miasteczku nie ma opieki lekarskiej w dni wolne od pracy.
- Całe święta i długi weekend nie było lekarza na dyżurze. Rozmawiałam telefonicznie z lekarzem z Rabki, który pełnił dyżur i powiedział, że nie będzie przyjmował pacjentów z naszego rejonu, ponieważ Jordanów i burmistrz kpi sobie z pacjentów zostawiając ich bez opieki. Ciężko za każdym razem jeździć na izbę przyjęć do szpitala w Suchej gdzie później tworzą się niebotyczne kolejki - napisała jedna z osób.
- Problem ten dotyczy całego powiatu- komentuje Andrzej Malczewski, burmistrz Jordanowa. - Miasto nie decyduje o obsadzie dyżurów, to rola administracji szpitala powiatowego. Jestem w ciągłym kontakcie z dyrekcją suskiego szpitala i staram się zapewnić opiekę mieszkańcom na ile jest to możliwe. Mówiąc krótko - brakuje lekarzy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze