Rozmowa z kandydatem na posła Jarosławem Jurzakiem, nr 5 na liście PiS
Jest Pan samorządowcem, wicestarostą oświęcimskim. Idzie Pan do Sejmu. W jakim celu?
Rozmawiałem ostatnio z przedsiębiorcą, właścicielem firmy zatrudniającej 40-50 osób. Głowił się nad zakupem maszyn za kilka milionów złotych. Chciał do ich obsługi przyjąć dodatkowo kilka osób. Koszt stworzenia jednego stanowiska pracy wychodził na poziomie miliona złotych. To nie jest wielki zakład. Ale jak wiele trzeba osobiście zaryzykować, żeby rozwijać swoją firmę i dać pracę innym! A czy państwo pomaga dziś takim ludziom? Gorzko się w tym miejscu uśmiechamy. Chcielibyśmy, żeby chociaż nie przeszkadzano. Fiskalizm i biurokratyczne obciążenia sięgnęły zenitu. Zwykły obywatel często jest traktowany jak potencjalny malwersant. Z Sejmu wypływa całe morze ustaw. A potem w każdym urzędzie skarbowym, interpretują je po swojemu. Z kolei na barki samorządów zrzuca się coraz to nowe zadania. A pieniądze? Te zostają w Warszawie. Otrząśnijmy się. Dość.
Rząd PiS będzie bardziej przyjazny dla obywatela?
Na czele tego rządu stanie Beata Szydło. Człowiek z naszego regionu. Od wielu lat mam zaszczyt współpracować z panią prezes. Przede wszystkim Beata Szydło znana jest z pracowitości. Wiem, jak wiele wymaga od swoich współpracowników. Ale wiem też, że jak mało kto, potrafi słuchać ludzi. Jestem pewien, że jako premier rządu, będzie gwarantem niezbędnych zmian w Polsce.
Jak rozwijać nasz region, takie miasta jak Wadowice, Myślenice, Sucha Beskidzka…
Na razie widać tutaj głównie efekt pracy samorządowców. Ludzie znają teren, nie brakuje zaangażowania. Pomaga lokalnie mnóstwo osób, w tym społeczników, którzy tak naprawdę wyręczają aparat państwowy. Jednak osiągnęliśmy pewien pułap. Ta oddolna energia już nie wystarczy. W naszym regionie potrzebne są duże, zewnętrzne inwestycje, które będą motorem rozwoju i podniosą komfort życia. Drogi, mosty, szybka kolej, kompleksowe przygotowanie terenów pod inwestycje, zastrzyk środków dla naszych szpitali, fundusze na mądrą edukację młodzieży, by miała fach w ręku i nie tułała się po świecie - pieniędzy na to wszystko trzeba szukać również w Warszawie. One są tam po prostu często marnowane.
A Pan czuje się na siłach, by dopilnować, żeby te miliony złotych trafiły do Kęt, Andrychowa albo Suchej Beskidzkiej?
Jeden człowiek to za mało. Na szczęście gramy w zespole. Jestem w PiS od samego początku. Przeszliśmy długą drogę. Nabraliśmy w ostatnich 8 latach życiowej pokory i doświadczenia. Zostali z nami ludzie ideowi, sprawdzeni. Damy radę. Jesteśmy gotowi, by odpowiedzialnie rządzić. Nie idziemy konsumować „ośmiorniczek”.
Żeglarz nie lubi owoców morza?
Mam niewielką łódkę. Śmieję się, że Zalew Międzybrodzki to taki mój prywatny akwen, bo czasem jestem sam na wodzie. Zdecydowanie wolę nasze prażone, zatorskiego karpia czy wadowicką kremówkę. A na pokładzie najlepiej smakują mi kanapki, za które dziękuję mojej żonie i córkom.
Materiał sfinansowany z funduszy Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze