Zagrać w ekstraklasie, reprezentacji Polski, wyjechać za granicę i mieć okazję zmierzyć się z najlepszymi zawodnikami na świecie. Wielu o takiej szansie marzy, kilku postanowiło takie marzenia zrealizować w przeszłości. I uczyniło to z różnym skutkiem. Kilku marzenia stara się realizować tu i teraz.
Nie będzie to artykuł o tym, który z zawodników z naszego powiatu odniósł w piłce nożnej największy sukces, czytaj zagrał w reprezentacji, najwyższej klasie rozgrywkowej, wyjechał za granicę i z tego powodu, aktualnie młodzież z Suchej Beskidzkiej może sobie go stawiać za piłkarski wzór. Co prawda kilka nazwisk, na czele z Tomaszem Hajto, Ryszardem Błachutem, Piotrem Mosórem czy Pawłem Krzeszowiakiem, kibicowi w różnym wieku może się od razu cisnąć na usta na myśl o tych powiatowych, największych piłkarzach, lecz dla tych myślących o czasach obecnych, do głowy muszą przyjść bracia Mak: Michał i Mateusz. Nieprzypadkowo kilku młodych zawodników stara się iść ich śladami i obrali kurs na Stadion Śląski Chorzów. Według naszych informacji, kolejni są "w kolejce".
Antoni Kulig i Jan Głowacz (Sucha Beskidzka), Seweryn Pacyga (Skawica) i Oliwier Działowy (Białka) - jak ich przygoda z piłką nożną się potoczy, będziemy wiedzieć za kilka, kilkanaście lat. Na pewno są to wyróżniający się w swoim roczniku zawodnicy, którzy już teraz zdecydowali się na to, żeby w drodze po spełnienie marzeń o karierze piłkarza opuścić rodzinny dom i postawić wszystko na jedną kartę. Wszyscy są zawodnikami Stadionu Śląskiego Chorzów, tam też uczęszczają do szkoły. Najpierw musieli przejść sito eliminacji w Stadionie Śląskim, ale oczywiście wcześniej musieli odpowiednio prezentować się w naszych lokalnych klubach i uwierzyć, że są w stanie rywalizować z dziesiątkami, setkami chłopców mającymi podobne marzenia.
- Oliwier jest bardzo samodzielnym chłopcem i mimo młodego wieku, jest już naprawdę ukształtowany piłkarsko. Zdaje sobie sprawę, że sukces w piłce nożnej nie jest tylko zależny od futbolowych umiejętności, stąd dba o odpowiednią dietę i ćwiczenia na poszczególne partie ciała. W szkole w Białce należał do najlepszych uczniów. Już na początku przygody ze Stadionem Śląskim, musiał sprawdzić swój charakter i udowodnić, co to znaczy dążyć do wyznaczonego celu. Oliwier pojechał w maju na pierwsze testy do Chorzowa, lecz po dwudziestu minutach doznał bolesnej kontuzji. Wracał do domu ze łzami... Rozmawiałem z trenerem Krzysztofem Ciasto i ten dał Oliwierowi czas i zaprosił ponownie za miesiąc. Udało się! Trener Ciasto przyznał, że trochę zaryzykował w przypadku Oliwiera, ale po kolejnym miesiącu stwierdził, że to była zdecydowanie dobra decyzja, żeby dać Oliwierowi drugą szansę - mówi Krzysztof Borowy, który był trenerem Oliwiera w klubie Tempo Białka.
Działowy zahaczył także w pewnym momencie o Jordana Jordanów, gdzie trafił pod skrzydła trenera Marka Hodany.
- Oliwier to bardzo dobry, kreatywny, lewonożny zawodnik z fenomenalnym przeglądem pola. Podczas jego pobytu w Jordanie, "podciągnęliśmy" trochę jego prawą nogę i poprawiliśmy grę w obronie. Efektem były zaproszenia na testy wysłane rzez Cracovię i Wisłę Kraków. To bardzo ambitny, pracowity, ale i pokorny zawodnik. Jak przystało na ofensywnego pomocnika, zdobywa wiele bramek, ale według mnie, ma większe predyspozycje do gry na pozycji numer "osiem", bądź "dziesięć" - powiedział Hodana.
Kurs na Chorzów prosto z Babiej Góry obrała trójka: Antoni Kulig, Jan Głowacz oraz Seweryn Pacyga. Dwaj pierwsi to wychowankowie suskiego klubu, Pacyga trafił do stolicy powiatu z Huraganu Skawica.
- Kiedy zobaczyłem, jakie umiejętności mimo młodego przecież wieku, prezentuje na treningach Jasiek Głowacz, od razu zacząłem mu wróżyć dużą karierę. To najlepszy bramkarz w swoim roczniku w naszym powiecie. Ma potencjał na grę w najwyższych klasach rozgrywkowych. Mogę przyznać, że Jasiek jest jednym z najbardziej ambitnych zawodników, jakiego kiedykolwiek prowadziłem. Dwa lata moim podopiecznym w młodzikach Babiej Góry był Antek Kulig. Znałem go jednak od początku jego gry w Babiej Górze, gdyż trenował wcześniej w grupie u swojego taty. To przesympatyczny, waleczny i ambitny zawodnik, chociaż wszyscy sobie zdają sprawę, że ma braki w warunkach fizycznych. Co prawda na początku gry wzrost nie odgrywał takiej roli, bardziej liczyło się wyszkolenie techniczne, ale z biegiem czasu zaczyna to być zauważalne, widać, że czegoś brakuje... Z drugiej strony wszyscy pamiętamy, że bracia Mak także mieli się nie przebić właśnie z powodu warunków fizycznych, a wszyscy wiemy gdzie ostatecznie wylądowali. Wiem, że Antka jeszcze "wyciągnie". Decyzja o tym, żeby przejść do profesjonalnej akademii, gdzie cały rytm dnia podporządkowany jest piłce nożnej, była najlepszą z możliwych. Zanim Seweryn Pacyga trafił do Babiej Góry, zwrócił moją uwagę w meczu Babiej z Huraganem Skawica. Był wtedy remis 2:2, a Seweryn zdobył oba gole dla zespołu ze Skawicy. Seweryn ma wrodzony talent do gry w piłkę nożną. Rok w Babiej Górze, gdy trenował cztery razy w tygodniu, a do tego w weekend sparing, mecz czy turniej, bardzo go rozwinął. Imponowała mi w Sewerynie jego boiskowa percepcja i przegląd pola. Jest bardzo dobrym technicznie, dynamicznym i szybkim zawodnikiem, na którym zawsze mogłem polegać. Przy tych typowo piłkarskich cechach, Seweryn jest skromny i sumienny. Trenował u mnie rok, a po tym czasie w rozmowie z rodzicami przyznałem, że powinien spróbować zagrać jeszcze wyżej, bo w Babiej Górze złapał "sufit" i potrzebował nowych wyzwań. Na koniec jeszcze o pozycjach, na których wystawiałem całą trójkę: Jasiek był topowym bramkarzem, Antek grał na "szóstce" a Seweryn na "dziesiątce" - mówi Jakub Nosal, który był trenerem wspomnianej trójki w suskiej Babiej Górze.
Przez ostatnie miesiące trenerem Kuliga i Pacygi w Babiej Górze był Maciej Mrowiec.
- Babia Góra ma swoich słynnych wychowanków, którzy trafili do ekstraklasy właśnie ze Stadionu Śląskiego. Nikomu nie zamykamy drogi do tego, żeby się rozwijał i postawił wszystko na jedną kartę. Trzymamy za każdego z nich kciuki i mocno kibicujemy, chociaż wszyscy wiemy, że nie będzie im łatwo - powiedział Maciej Mrowiec.
Trenerem Oliwiera, Seweryna i Antka w Stadionie Śląskim Chorzów jest wspomniany wcześniej trener Krzysztof Ciasto.
- Cała trójka pokazała się z bardzo dobrej strony. Szybko się zaaklimatyzowali w drużynie, a swoją determinacją udowadniają, że chcą iść śladem swoich starszych kolegów z regionu, braci Maków. Warto dodać, że ci utalentowani, młodzi zawodnicy byli dobrze prowadzeni w swoich klubach, co bardzo ułatwiło im wejście do drużyny - przyznał trener Ciasto.Reklama
Za swoich młodszych kolegów trzymają kciuki Michał i Mateusz Makowie.
- Trafiliśmy z Michałem do Stadionu Śląskiego stosunkowo późno, bo dopiero w wieku 16 lat. Po kilkudniowych testach, które pomógł nam zorganizować nasz dobry kolega Witek Romanowski, zaproponowano nam grę w Chorzowie. To był bardzo ważny krok w naszej karierze. Poziom piłki nożnej na Śląsku był bardzo wysoki, a zespoły, z którymi mierzyliśmy się co tydzień, prezentowały dużą jakość. Tylko tak można się rozwijać, grając z najlepszymi. W Chorzowie poznaliśmy inny rodzaj zajęć piłkarskich. Trenowaliśmy dwa razy dziennie, raz przed zajęciami w szkole. Czternaście treningów w tygodniu, a do tego mecz - w pewnym wieku nie ma innej drogi niż właśnie tak postawić na piłkę nożną. Żaden klub z naszej okolicy nie gwarantuje takich możliwości. Oprócz umiejętności piłkarskich, bardzo ważną rzeczą jest, żeby zostać zaakceptowanym przez Ślązaków. Byliśmy szkoleni, podpuszczani, musieliśmy przez to po prostu przejść. Testował nas kapitan rocznika, Uszy, który do dziś jest naszym przyjacielem. Po bardzo szybkiej aklimatyzacji, zaczęliśmy grać z chłopakami ze starszego rocznika (1990). Wiek 15-16 lat jest kluczowy, przełomowy pod względem rozwoju. W Stadionie Śląskim mogliśmy z każdej strony liczyć na pomoc i do dziś uważamy z Michałem, że to był super krok, że tam trafiliśmy. Nie byliśmy oczywiście pierwszymi niskimi zawodnikami w historii tego klubu. Wcześniej słyszeliśmy głosy, że nie urośniemy na tyle, żeby być w stanie rywalizować z mocniejszymi fizycznie rywalami. Jak sobie z tym radziliśmy? Robiliśmy wszystko, żeby cieszyć się grą w piłkę nożną. My kochamy grać. Ktoś dodawał oczywiście, że nasze skromne warunki fizyczne mogą nam "zabrać przyszłość"... Takie słowa się od nas odbijały, a wszyscy w Stadionie Śląskim mówili nam, żebyśmy się takimi głosami nie przejmowali. Nikt nam nie dawał odczuć, że jesteśmy niscy i nie będziemy piłkarzami. Na tle kolegów, dojrzeliśmy późno, bo w wieku 17-18 lat, ale cały czas wiedzieliśmy, że mamy robić swoje. Wiemy, że podobne warunki fizyczne do naszych ma Antek Kulig. Z jednej strony siła może mieć znaczenie przy pojedynku jeden na jednego z mocniejszym fizycznie przeciwnikiem, ale z takich pojedynków można wyciągnąć ciekawe wnioski na przyszłość - przyznał Mateusz Mak.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Super. Chlopaki robia dobry krok w rozwoju I dalszej grze. Co do opinii o Antku trenera Jakuba I warunkach, nalezy sie odrobina chlodnych slow bo zaden dzieciak w wieku 14 lat nie ma 180 a motoryka i dynamika przy nizszych warunkach moze byc silna strona. Opinie trenerska z ligi przenno buraczanej a trener Jak Nikt inny powienien byc motywatorem. Antek jeszcze pokaze co potrafi.
MAK i kariera, w ekstraklasie, troszke przesada kariera jest w lidze angielskiej hiszpanskiej Niemieckiej. Poziom poskiej ligi i eksteaklasy jest bardzo niski. Nie chce ujawniać nazwiska ale gralem w lidze angielskiej i niemieckiej to nie ma porownania nasza liga bo gralem w ekstraklasie zespolem z azerbejdrzanu przegrywalismy takze reasumując uwazam ze Maki i kariera to troche za duzo powiedziane przeciętni zawodnicy warunki fizyczne na lige angielska za slabe
MAK i kariera, w ekstraklasie, troszke przesada kariera jest w lidze angielskiej hiszpanskiej Niemieckiej. Poziom poskiej ligi i eksteaklasy jest bardzo niski. Nie chce ujawniać nazwiska ale gralem w lidze angielskiej i niemieckiej to nie ma porownania nasza liga bo gralem w ekstraklasie zespolem z azerbejdrzanu przegrywalismy takze reasumując uwazam ze Maki i kariera to troche za duzo powiedziane przeciętni zawodnicy warunki fizyczne na lige angielska za slabe
Super. Chlopaki robia dobry krok w rozwoju I dalszej grze. Co do opinii o Antku trenera Jakuba I warunkach, nalezy sie odrobina chlodnych slow bo zaden dzieciak w wieku 14 lat nie ma 180 a motoryka i dynamika przy nizszych warunkach moze byc silna strona. Opinie trenerska z ligi przenno buraczanej a trener Jak Nikt inny powienien byc motywatorem. Antek jeszcze pokaze co potrafi.
MAK i kariera, w ekstraklasie, troszke przesada kariera jest w lidze angielskiej hiszpanskiej Niemieckiej. Poziom poskiej ligi i eksteaklasy jest bardzo niski. Nie chce ujawniać nazwiska ale gralem w lidze angielskiej i niemieckiej to nie ma porownania nasza liga bo gralem w ekstraklasie zespolem z azerbejdrzanu przegrywalismy takze reasumując uwazam ze Maki i kariera to troche za duzo powiedziane przeciętni zawodnicy warunki fizyczne na lige angielska za slabe
MAK i kariera, w ekstraklasie, troszke przesada kariera jest w lidze angielskiej hiszpanskiej Niemieckiej. Poziom poskiej ligi i eksteaklasy jest bardzo niski. Nie chce ujawniać nazwiska ale gralem w lidze angielskiej i niemieckiej to nie ma porownania nasza liga bo gralem w ekstraklasie zespolem z azerbejdrzanu przegrywalismy takze reasumując uwazam ze Maki i kariera to troche za duzo powiedziane przeciętni zawodnicy warunki fizyczne na lige angielska za slabe