Niespełna trzy tygodnie zostały do startu największego sportowego wydarzenia w naszym powiecie, czyli Rajdu Valvoline Małopolski. Dziś odbyło się dwuetapowe szkolenie dla strażaków i osób zabezpieczających trasę rajdu - najpierw była teoria i wykład w Miejskim Centrum Kultury w Makowie Podhalańskim, następnie ćwiczenia i pokazy praktyczne na placu koło Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Suchej Beskidzkiej.
Szesnaście odcinków specjalnych o łącznej długości 137 kilometrów będzie liczyła tegoroczna odsłona Valvoline Rajdu Małopolski. Po raz pierwszy załogi zawitają do Myślenic, gdzie odbędzie się liczący 1,35 kilometra oes w samym centrum miasta. Rajd odbędzie się w dniach 10-12 lipca.
Nas oczywiście najbardziej interesują zmagania na terenie naszego powiatu. Sobota, czyli ostatni dzień rajdu, to czas, gdy rajdówki będzie można oglądać na naszych terenach podczas OS 10 HERN Zawoja (17,45 km, godz. 8:35, z zupełnie nowym początkiem), OS 11 Maków Podhalański (5,60 km, godz. 9:18, z nowym startem na makowskim Rynku) oraz RMF FM Power Stage Zawoja (17,45 km). W czwartek, w dniu oficjalnego rozpoczęcia rajdu, będą odbywać się oficjalne testy w gminie Stryszawa. Oczywiście dla fanów motosportu żadnym utrudnieniem nie będzie zawitanie i dopingowanie kierowców podczas ich prób w powiecie wadowickim i myślenickim.
Sobota 21 czerwca była tymczasem poświęcona zabezpieczeniu rajdu. Szesnaście jednostek ochotniczych straży pożarnych z powiatu suskiego, myślenickiego oraz wadowickiego zawitało najpierw na część teoretyczną do Makowa Podhalańskiego, następnie już na część praktyczną do Suchej Beskidzkiej. Jednym z prelegentów był doświadczony pilot rajdowy, Jakub Wróbel.
- Ostatni miesiąc przed rozpoczęciem rajdu zawsze jest wyjątkowo dla nas, jako organizatorów, trudny. Dziś poświęcamy czas na bezpieczeństwo podczas rajdu, które zawsze stawiamy na pierwszym miejscu. Widać to zwłaszcza w tym, że posiadamy dwukrotnie większe zabezpieczenie oesów, niż jest to wymagane. Wszystko po to, żeby w przypadku, odpukać, jakiegoś zdarzenia byliśmy gotowi do szybkiej reakcji, a każdy mógł dojechać do mety, następnie do domu. Naszym celem było dziś przekazanie strażakom jak najwięcej merytorycznej wiedzy z zakresu motosportu. Oni doskonale wiedzą, jak sobie radzić podczas zdarzeń z udziałem samochodów cywilnych, jednak w przypadku samochodów rajdowych, sytuacja jest nieco inna - mówi Gabriel Borowy, prezes Fundacji Sporty Motorowe.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze