Reklama


Futsalowcy przenieśli się pod Babią Górę. Komu wyszło to na dobre?

18/12/2024 19:07

Sobota przyniosła mecze 2. kolejki Suskiej Ligi Futsalu, a tym samym rozgrywki przeniosły się z Bystrej Podhalańskiej do Zawoi. Komu zmiana hali wyszła na dobre, a kto się nie przystosował do nowych warunków?

Luksus Team poczuł się za pewnie

Po okazałej wygranej na inaugurację sezonu, ekipa Luksus Team zmierzyła się z Beskidem. I tym razem dopisała do swojego dorobku komplet punktów, ale wygrana nie przyszła im tak gładko jak się początkowo zanosiło.

Dublety Damiana Kuspera i Szymona Urbana oraz trafienia Daniela Gromczaka i Pawła Szymusiaka sprawiły, że Lukusus Team zaczął być już myślami przy kolejnym spotkaniu. Taka postawa mogła słono kosztować, bo zespół Beskidu nie zamierzał się poddać i z mozołem krok po kroku odrabiał straty i niewiele zabrakło, a doszłoby do niespodzianki, bo dubletami popisali się Jakub Burtan, Sebastian Gwiżdż, a piątego gola dorzucił Kacper Makusek.

Reklama

- Na początku mecz układał się po naszej myśli. Szybko zdobyte bramki powinny dać nam spokój w grze, a okazało się wręcz przeciwnie. Tracimy koncentrację i rywal zaczął nas z minuty na minutę gonić. Jednak drużyna pokazała swoją siłę i udało się skończyć ten mecz zwycięstwem. Chcieliśmy bardzo pochwalić drużynę Beskidu za walkę do ostatniego gwizdka. W sobotę kolejny mecz i skupiamy się tylko i wyłącznie na naszym kolejnym rywalu. Osobiście chciałem skierować pochwały dla naszego bramkarza Krzysztofa Szklarza, który dołożył dużą część do tego, aby ten mecz skończył się takim wynikiem, a nie innym – komentuje spotkanie Dominik Blańda, kapitan Luksus Team.

Luksus Team – Beskid 6:5
Bramki: Kusper (2), Urban (2), Gromczak, Szymusiak – Brytan (2), Gwiżdż, Makusek

Reklama

* * * * * *

Nadwagasspor pokazał moc

Zarówno Thunder Team, jak i Nadwagasspor rozpoczęli zmagania w SLF od porażki. W sobotę chcieli się zatem odkuć. Zdecydowanie lepiej poradzili sobie z tym zadaniem piłkarze drugiej z wymienionych drużyn.

- Byliśmy rozgoryczeni ostatnią porażką. Chcieliśmy udowodnić, że z miłośnikami kebabów nie ma żartów. I muszę przyznać, że dd pierwszej minuty było widać, że piłka bardziej klei się do naszych butów – mówi Dominik Kachel, kapitan Nadwagassporu. I nie sposób z nim polemizować. Jak przystało na kapitana, to on dał sygnał do ataku i mocnym strzałem z dystansu otworzył wynik meczu. Chwilę później Kamil Ponikwia z zerowego kąta włożył piłkę do siatki zaskakując bramkarza.

Reklama

Przewaga Nadwagassporu rosła z minuty na minutę. – Z każdą minutą lepiej czuliśmy się na boisku. Widać było chęć gry do przodu ale również odpowiedzialność z tyłu. Zmiany na boisku były płynne bo wymienialiśmy doświadczenie z młodością i to owocowało. Strzelali weterani jak i młode talenty – opowiada kapitan.

Wynik nieustannie się zmieniał. A to za sprawą rajdów Jakuba Śpiewli, który strzelił dwie bramki czy Antoniego Hutniczaka, który swoją walecznością również „dorzucił” dwie bramki. Dwa kolejne trafienia dla Nadwagassporu były autorstwa Dawida Barcika, który co tu ukrywać popisał się pięknymi strzałami.

Reklama

Chwaląc skuteczność Nadwagassporu nie można przejść obojętnie obok waleczności graczy Thunder Team. Nie odpuszczali i kreowali akcje strzelając dwie bramki (obie zdobył Damian Żywczak). Tych mogło być zdecydowanie więcej gdyby nie dobra dyspozycja bramkarza Konrada Bogdanika który łapał i wybijał piłki jak natchniony.

W drugiej połowie Nadwagasspor zagrał już bardziej zachowawczo, a przede wszystkim „na stojąco”. Niemniej zdołał jeszcze podwyższyć rezultat dzięki Hubertowi Hulbójowi, którego tydzień temu zabrakło w składzie, a teraz pokazał że wnosi do gry spokój i jest potrzebny drużyny. Wynik ustalił Grzegorz Bogdanik, który przyłożył z karnego.

Reklama

Nadwagasspor – Thunder Team 10:2
Bramki: Barcik (2), Śpiewla (2), Hutniczak (2), G. Bogdanik, Hulbój, Kachel, Ponikwia, - Żywczak (2)

* * * * * * *

Hit na remis

Najciekawiej zapowiadające się spotkanie kolejki nie rozczarowało. Przyniosło aż 10 bramek, a co jeszcze ważniejsze emocje od pierwszej do ostatniej minuty. Mowa oczywiście o starciu Wolnych Strzelców z FC MTS.

- Zaczynamy sezon od bardzo mocnego rywala jakim są Wolni Strzelcy. W dwóch poprzednich sezonach przegrywaliśmy z nimi 5:6. Dzisiaj również był mega widowiskowy dla kibiców mecz, który skończył się sprawiedliwym wynikiem 5:5. Czekamy z niecierpliwością na następne mecze i zwycięstwa – podsumował energetyczną konfrontację Michał Groń, kapitan FC MTS.

Reklama

W ekipie Wolnych Strzelców motorem napędowym był Przemysław Bielarczyk, który aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Ekipa FC MTS miała więcej egzekutorów. - Czekało nas ciężkie spotkanie, wiedział o tym każdy zawodnik naszej drużyny. W pierwszych minutach nie weszliśmy dobrze w mecz i po kilku minutach przegrywaliśmy 0:3. Straty udało się odrobić za sprawą bombardiera Przemka Bielarczyka, który w dużej mierze przyczynił się do osiągniętego przez nas wyniku. Uważam, że mecz zakończył się sprawiedliwym remisem. Życzę drużynie MTS powodzenia w dalszej części tego sezonu - dzieli się wrażeniami Mateusz Chorąży w Wolnych Strzelców.

Wolni Strzelcy – FC MTS 5:5
Bramki. P. Bielarczyk (4), Pluta – Rzeszótko (2), W. Groń, Malczewski, Witek

Reklama

* * * * * *

Bystrzanka nie schodzi z obrotów

Bystrzanka na inaugurację sezonu rozgromiła 7:0 Skomielną Białą. Teraz nie miała litości dla Zmarnowanych Talentów. Co prawda dała się zaskoczyć rywalom, ale sama ich defensywę rozmontowała kilka 4,5 razy częściej.

- Niestety drugi raz z rzędu musimy przełknąć gorycz porażki. Po bardzo słabym spotkaniu z naszej strony przegrywamy z drużyną z Bystrej. Nie tak wyobrażaliśmy sobie powrót na halę, ale nie pozostaje nam nic innego jak walka o 3 pkt w następnych spotkaniach oraz przełamanie nieszczęśliwej passy  – komentuje ligowy falstart Igor Kwaśniewski, kapitan Zmarnowanych Talentów, którzy zostali przez bystrzan skarceni aż 9 rany.

Reklama

Bystrzanka – Zmarnowane Talenty 9:2
Bramki: Sroka (3), Lipa (2), Kaczmarczyk (2), Kulka, Bisaga – B Capar, Kwaśniewski

* * * * * *

Niespodzianka na deser

Może nie do sensacji, ale jednak sporej niespodzianki doszło na zakończenie drugiej serii gier. Za taką uznać należy remis Peaky Blinders ze Skomielną Czarną.

Raz po raz słyszymy z ust piłkarzy, choć głównie tych biegających po zielonych murach, że dziś już nie ma słabych drużyn. I, że coś w tym jest przekonała się drużyna Peaky Blinders, która była faworytem konfrontacji ze Skomielną Czarną. Zawojska hala jednak mocno zweryfikowała pretendenta to jednej z czołowych lokat.

Reklama

Peaky Blinder – Skomielna Czarna 4:4
Bramki: Talaga (2), Kordyl, Wróbel – Kosek (2), Warta (2)

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Luksus Team 10 27 97 49
2 Wolni Strzelcy 10 25 60 40
3 Woodica 10 22 82 36
4 FC MTS 10 20 86 53
5 Bystrzanka 10 18 65 44
6 Zmarnowane Talenty 10 16 72 67
7 Beskid 10 12 56 67
8 Peaky Blinders 10 11 58 64
9 Skomielna Czarna 10 5 29 59
10 Nadwagasspor 10 4 68 119
11 Thunder Team 10 38 113


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/12/2024 22:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama