Reklama


Derby Luz Blues vs. Thunder Team: Zwycięstwo sygnalizuje dominację w meczu 5:2 - relacja z wydarzeń ALPS. Emocje na boisku oraz trafienia kluczowych zawodników w sile zespołu. Mucharz Team i Golden Street - zacięte spotkanie na ostatnią bramkę. Montera Kurów zdeklasowała Woodicę Juszczyn 7:1, a Rela

30/04/2024 08:00

Druga seria gier w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego nie przyniosła zaskakujących rozstrzygnięć, choć mogą nieco dziwić rozmiary triumfu Montera nad Woodicą. Zgodnie z przewidywaniami największych emocji dostarczyła konfrontacja Mucharz Teamu z Golden Street.

Derby dla Luz Blues

Dla skawicko-zawojskich Luz Blues tak się ułożył terminarz wiosennej edycji ALPS, że na starcie rozgrywek przyszło im mierzyć się w derbowych potyczkach. Przed tygodniem rywalizowali z Black Shadows, a tym razem ich rywalami była drużyna Thunder Team.

- Drużyna Thunder Team pozytywnie nas zaskoczyła. Chociaż mieliśmy mecz pod kontrolą to zespół przeciwny miał momenty – zauważa już na wstępie Michał Ficek, rzecznik Luz Blues. Niemniej w pierwszej połowie na suskim Orliku niepodzielnie rządziła jego drużyna. Najpierw dośrodkowanie Łukasza Stopki na bramkę zamienił Dariusz Giertuga, popisują się precyzyjnym strzałem głową. Kilka minut później jego nazwisko ponownie zostało zapisane na liście zdobywców bramek. Tym razem stało się to po strzale nogą. Na tym popisy Dariusza Giertugi się nie zakończyły, lecz już nie w roli snajpera. Asystował przy golu Jarosława Franczaka, który technicznym uderzeniem w „długi” róg nie dał szans bramkarzowi. I tym sposobem Luz Blues prowadzili do przerwy 3:0.

Reklama

- Wzorowa gra naszych defensorów sprawiła iż po drugiej stronie nie padła żadna bramka. Jednak zbytnie rozluźnienie sprawia że początek drugiej połowy i tracimy bramkę, a Thunder nabiera wiatru w żagle. Atak za atak, ale nam jak na złość nic nie chce wpaść – mówi Michał Ficek o okolicznościach w jakich Mateusz Pudalik zdobył bramkę dla rywali.

I gdy wydawało się, że Thuder Team może złapać kontakt pojawił się on Arkadiusz „Bartek” Smyrak. Ograł przy linii końcowej obrońcę, ściął do linii pola karnego i cudownej urody strzałem dosłownie zdjął pajęczynę z okna. A gdy po chwili Dariusz Gieruga skompletował hat-tricka stało się jasne, że rywale Luz Blues, pomimo ambitnej i całkiem dobrej gry, i tym razem nie zapunktują. Zdołali jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. Na sekundy przed końcem meczu odbita piłka trafiła w rękę jednego z obrońców i sędzia podyktował rzut karny. Dobra dyspozycja  meczowa Dawida Bartyzela nie pozwoliła mu wyciągnąć piłki, która po strzale Mateusza Pudalika zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od słupka. - Nie można narzekać na wynik, choć mały niedosyt ze zmarnowanych okazji pozostaje – podsumowuje zawody Michał Ficek.

Reklama

Luz Blues Skawica/Zawoja – Thunder Team Zawoja 5:2
Bramki: Giertuga (3), Franczak, Smyrak – Pudalik (2)

* * * * * *

Zaczęło się sensacyjnie

Rozgromieni na inaugurację sezonu przez Mucharz Team – Kanonierzy mierzyli się w niedzielę z Los Asfaltos. Byli skazani na pożarcie, a tymczasem…

Tymczasem nieco przypadkowo, ale jednak Kanonierzy objęli prowadzenie, ale były to tylko dla nich miłe złego początki. Szybko wyrównał Krystian Krzeszowiak, a na prowadzenie faworytów wyprowadził Paweł Cieślewicz. Na 3:1 podwyższył Rafał Pietrusa, a kolejna bramka była dziełem Roberta Lichosyta. Zanim ten ostatni z wymienionych po raz drugi umieścił piłkę w sieci uczynił to jeszcze Tomasz Bielarz. Zaś wynik na 7:1 ustalił ten, który rozpoczął strzelanie dla Los Asfaltos. I trzeba przyznać, że dla Kanonierów był to najniższy wymiar kary, bo gdyby ich rywale wykazali się większą skutecznością, to bez większych trudności mogliby zakończyć mecz z dwukrotnie większą zdobyczą bramkową.

Reklama

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Kanonierzy 7:1
Bramki: Lichosyt (2), Krzeszowiak (2), Pietrusa, Bielarz, Cieślewicza – (?)

* * * * * *

Relax dwukrotnie lepszy od Black Shadows

W trzecim niedzielnym spotkaniu białczański Relax zmierzył się z zawojskimi Black Shadows. Spotkanie to pokazało, że w futbolu liczy się to co w bramce, a nie walory estetyczne.

- Kolejny mecz, w którym początek spotkania jest pod naszą kontrolą, a dostajemy 3 bramki w ciągu 3 minut. Nie wiem z czego to się bierze. Może to brak koncentracji, brak agresywnej obrony i nieskuteczność. Na pewno bardzo słaby mecz w moim wykonaniu. Ale nie chowamy głowy w piasek. Za tydzień kolejny mecz i mam nadzieję że będzie lepiej – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows.

Reklama

Po wspomnianym przez zawojanina dobrym początku w ich wykonaniu inicjatywę przejęli rywale, którzy po prostu byli konkretni w swoich poczynaniach. Strzelanie rozpoczął Michał Marek, a po nim po bramce dołożyli Mateusz Pacyga i Andrzej Malczewski. Potem Michał Marek przypomniał o sobie ponownie. I dopiero wówczas Black Shadows odpowiedzieli bramką Mateusza Bieniasa.

Gdy na 5:1 podwyższył Michał Marek, kompletując w ten sposób hat-tricka, wydawało się, że jest po ptakach. Tymczasem dwa gole Macieja Bacy przedzielone precyzyjnym, a przede wszystkim nie do obrony strzałem Rafała Polaka pozwoliły zawojanom złapać kontakt. Tylko cóż z tego, gdy potem trzy razy akcję znakomicie wykończył Mateusz Pacyga, który tym samym zakończył mecz z dorobkiem czterech bramek.

Reklama

Relax Białka – Black Shadows Zawoja 8:4
Bramki: Pacyga (4), Marek (3), Malczewski, – Baca (2), Bienias, Polak

* * * * * *

Nie taka Woodica straszna…

Starcie Montera z Woodicą miało może i faworyta, ale wygrana kurowian różnicą sześciu bramek mocno zaskakuje. Czas pokaże, czy to obrońcy tytułu są aż tacy mocni, czy też juszczynianie przeżywają głęboki kryzys.

- Zapowiadało się groźnie, a tymczasem Woodica nie zawiesiła nam poprzeczki wysoko. Wygrana przyszła nam nadspodziewanie łatwo. Być może zdecydowały o tym szybko strzelone przez nas bramki – komentuje i zarazem analizuje niedzielne spotkanie Tadeusz Copija, kapitan Montera Kurów.

Reklama

Juszczynian napoczął Paweł Gach, a dalszego rozmontowywania, czy też łupania dokonali Maciej Świerkosz, Adrian Brytan, a wynik na 4:0 do przerwy ustalił ten, który go otworzył. Po zmianie stron swoje pięć groszy dorzucił Damian Gracjasz i drugi raz na listę strzelców wpisał się Adrian Brytan. Dopiero wtedy o bramkę dla Woodici pokusił się Grzegorz Guzik i jak się okazało było to honorowe trafienie. Zaś tym, który ustalił rezultat był Damian Gracjasz. – Mamy trzy punkty i jedziemy dalej. Ładny, czysty mecz, bez niepotrzebnych fauli – puentuje kapitan Montera.

Monter Kurów – Woodica Juszczyn 7:1
Bramki: Brytan (2), Gach (2), Gracjasz (2), Świerkosz – Guzik

Reklama

* * * * * *

Takich emocji po tym meczu oczekiwano

Zacięta, ale sportowa walka, niewykorzystane okazje i wynik, który do ostatnich sekund pozostaje sprawą otwartą. Czego więcej chcieć po piłkarskim widowisku. I takie właśnie stworzyły w ostatnim meczu kolejki ekipy Mucharz Team i Golden Street.

Jednym z bohaterów spotkania został Paweł Wajdzik, który znakomicie wszedł w to spotkanie otwierając wynik. Wyrównał Robert Sumera i wszystko zaczęło się od nowa. Podobnie jak po golu Tomasza Listwana dla Mucharz Team do siatki trafił Kamil Habowski.

Reklama

Przełom nastąpił po drugiej w tym spotkaniu bramce autorstwa Pawła Wajdzika, gdyż nie tylko nie spotkała się ona z ripostą, ale co więcej kilka minut później nazwisko tego samego zawodnika znowu był na ustach kibiców. Dopiero wówczas Golden Street odpowiedzieli, a konkretnie Dawid Sochacki, którego trafienie jak się okazało było ostatnim i tym samym pełną pulę zgarnął Mucharz Team. – Dobry, wyrównany mecz. Rywal to młoda, wybiegana drużyna. Montuje coraz mocniejszą ekipę i niedługo naprawdę wygrać z nimi będzie potwornie trudno. Ale nam wyszedł mecz i tym razem to my cieszymy się z wygranej – mówi Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.

- Zdecydowanie ten mecz przegraliśmy na własne życzenie. Mnóstwo sytuacji niewykorzystanych, które powinniśmy zamienić na gola i trzy karygodne błędy, które przeciwnik wykorzystuje. Zostaje duży niedosyt, ale to też nauczka dla nas, że w takich spotkaniach powinniśmy wykorzystywać swoje okazje. Trzeba posypać głowę popiołem i sportową złość wyrzucić na boisku w kolejnym spotkaniu – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Reklama

Mucharz Team – Golden Street Sucha Beskidzka 4:3
Bramki: Wajdzik (3), Listwan – Sumera, Habowski, Sochacki

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/04/2024 10:08
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama