W rozmowach, zwłaszcza z młodymi ludźmi, coraz częściej powraca przekonanie, że w razie zagrożenia militarnego ze strony Rosji jedynym ratunkiem będzie szybki wyjazd za granicę. Padają nazwy krajów, które od lat kojarzą się z bezpieczeństwem i komfortem życia: Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja. W tych wyobrażeniach Europa Zachodnia jawi się jako otwarta przystań, gotowa przyjąć tysiące polskich rodzin oraz setki firm i start-upów. Tymczasem, jak alarmuje dr Maciej Kawecki, prawnik i ekspert w dziedzinie cyfryzacji, takie myślenie jest nie tylko fałszywe, ale przede wszystkim niezwykle niebezpieczne.
Zdaniem Kaweckiego żaden kraj Europy Zachodniej nie przyjmie setek tysięcy Polaków, nawet jeśli ci będą szukać schronienia przed wojną. W ostatnich latach państwa Unii Europejskiej zmagają się z narastającą presją migracyjną, brakiem mieszkań, przeciążoną infrastrukturą i napięciami społecznymi. Już dziś wiele regionów ma problem z zapewnieniem podstawowych usług własnym obywatelom.
W takiej sytuacji oczekiwanie, że południe lub zachód Europy otworzy swoje granice dla kolejnej fali uchodźców, jest, jak mówi Kawecki - zwyczajną iluzją.
- Poza najbogatszymi Polakami, reszta będzie zmuszona fundamentalnie zmienić swoje życie w Polsce. Nie będzie ucieczki – podkreśla.
Odpowiedź jest brutalnie prosta: tylko nieliczni. Ci, którzy posiadają zagraniczne nieruchomości, mają kapitał do natychmiastowej relokacji albo prowadzą globalny biznes i stać ich na wykupienie bezpieczeństwa. To bardzo wąska grupa. Zdecydowana większość Polaków - pracownicy edukacji, usług, lokalnych firm, przemysłu, rodziny z dziećmi, osoby starsze - zostanie w kraju, niezależnie od sytuacji. Nie dlatego, że nie chcą wyjechać, ale dlatego, że nie będzie gdzie i nie będzie jak.
W razie zagrożenia państwo ma prawo do działań ograniczających możliwość wyjazdu. Mogą zostać wprowadzone: mobilizacja wybranych grup zawodowych, nakaz stawiennictwa w jednostkach obrony cywilnej, zakaz opuszczania kraju dla części obywateli oraz czasowe przejęcie firm na potrzeby państwa.
W takich warunkach hasło „spakuję się i wyjadę” przestaje mieć cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.
Kawecki podkreśla, że nie chodzi tu o polityczne deklaracje czy walkę między partiami. Chodzi o coś znacznie poważniejszego: o przyszłość Polski i bezpieczeństwo obywateli. Europa zmienia się dynamicznie, a zagrożenia, zarówno militarne, jak i gospodarcze, są dziś realne.
Kawecki zwraca uwagę również na to, jak ważna jest obecność Polski na arenie międzynarodowej. W rozmowach dotyczących przyszłości Europy, także tych pokojowych, nie możemy stać z boku. Decyzje podejmowane poza naszym udziałem mogą przesądzić o losie kraju na długie lata.
Nie jest to tekst mający wzbudzać strach. To apel o realizm i odpowiedzialność. Jeśli wciąż wierzymy, że w razie zagrożenia inne państwa przyjmą nas z otwartymi ramionami, to żyjemy w złudzeniu. Jeśli przyjdzie kryzys, zostaniemy tutaj.
I właśnie dlatego już teraz powinniśmy wzmacniać państwo, budować odporność społeczną i dbać o pozycję Polski w Europie. Nie po to, by się bać, ale by nie musieć uciekać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze