Reklama


Emanuel Merz: Harcerstwo ma się dobrze, ale...

17/12/2017 11:29

Mogliśmy przekonać się o ich działaniu podczas gry miejskiej zorganizowanej z okazji Święta Niepodległości w Jordanowie, jak również podczas rekonstrukcji historycznej na jordanowskim rynku. Dziś jadą do Krakowa po Betlejemskiego Światła Pokoju, które w najbliższych dniach sami będą przekazywać. To jednak tylko wycinek działalności jordanowskiego hufca, który działa od 1975 roku! - Sześć lat później przyjęliśmy imię Aleksandra Kamieńskiego i otrzymaliśmy sztandar - mówi komendant hufca Emanuel Merz.

Czy harcerstwo najlepsze lata ma już za sobą? Patrząc na jordanowski hufiec można powiedzieć śmiało, że niekoniecznie. Nie oznacza to jednak, że dowodzona przez Emanuela Merza jednostka nie boryka się z problemami. - Mamy swoje sztandarowe imprez, jak organizowany w maju lub w czerwcu Biwak z piosenką, który jest współorganizowany przez suskie starostwo. W październiku organizowany jest Rajd Hufca. W tym roku w listopadzie mieliśmy zjazd sprawozdawczy, na którym władze hufca uzyskały jednogłośnie absolutorium. Wcześniej można było nas spotkać w Jordanowie podczas obchodów Święta Niepodległości. W grze miejskiej bawiło się około 300 osób z przedszkoli, szkół. Wzięliśmy też udział w rekonstrukcji historycznej na jordanowskim rynku - wylicza Merz i dodaje: - Największą bolączką jest pozyskanie pełnoletniej kadry. W przeszłości harcerstwem zajmowali się nauczyciele, którzy teraz zazwyczaj mają inne zajęcia. Szkoda, bo gdyby nie to, byłoby nas o wiele więcej - mówi.

- Młodzież chętnie garnie się do harcerstwa. Działamy na obszarze miasta i gminy Jordanów oraz gminy Bystra-Sidzina. Praktycznie w każdej z miejscowości mamy szczepy czy gromady, łącznie jest to około 300 osób - wylicza Merz.

Reklama

Od wielu lat w okresie letnim jordanowski hufiec organizuje wyjazdy nad morze na obóz harcerski. - Obóz trwa 16 dni i mimo że śpimy pod namiotami, a warunki bywają dalekie od luksusowych, chętnych nie brakuje. Mogę powiedzieć, że z roku na roku chętnych jest coraz więcej! W tym roku musieliśmy zamknąć listy już w marcu, ze względu na ograniczoną kadrę instruktorską. W trakcie obozu młodzież nie ma nawet chwili na nudę. Miłą dla nas wszystkich informacją były słowa jednego z rodziców, którego dziecko nie chciało z rodziną jechać na dobrze opłacone wczasy, gdyby te kolidowały z naszym obozem (śmiech). Rodzice zresztą często mówią, że dobrze, że harcerstwo działa, bo na dwie godziny w tygodniu dzieciaki odrywają się od komputerów czy telewizji i idą na zbiórki - mówi Emanuel Merz.

- Kiedy przychodzi zima i robi się trochę luźniej z imprezami, to podczas zbiórek zuchy czy harcerze mogą zdobywać sprawności. Nie licząc oczywiście Światełka Betlejemskiego, po które pojedziemy w liczbie około 100 osób do Krakowa. W kolejnych dniach będziemy je rozprowadzać w szkołach, instytucjach czy samorządach. Pojawimy się też na roratach, żeby przekazać je wszystkim chętnym - przyznaje.

Reklama

Jak według komendanta powinien wyglądać jordanowski zuch, jordanowski harcerz? - Całkiem niedawno mieliśmy na ten temat dyskusję, która miała trwać 45 minut, a przeciągnęła się do dwóch godzin. Okazuje się, że punkty zawarte w regulaminie harcerskim coś jednak dają, ale nie na takiej zasadzie, że ktoś je wykuł na blachę i postępuje. Nie. Nasi podopieczni podawali przypadki, gdy wcale nie myśleli o harcerstwie, lecz pewne postawy jak pomoc bliźniemu, prawdomówność wykonywali automatycznie. Dopiero później przypominali sobie, że tak byli w harcerstwie uczeni, żeby postępować - dodaje Merz.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama