Dziki od lat budzą niepokój mieszkańców Suchej Beskidzkiej, jednak – jak podkreślają służby – sytuacja uległa wyraźnej poprawie. Dzięki systematycznym działaniom ochronnym zwierzęta przestały pojawiać się w centrum miasta, choć wciąż zdarzają się ich wizyty na obrzeżach, zwłaszcza w rejonach sąsiadujących z lasem.
W celu zwiększenia bezpieczeństwa oraz ograniczenia szkód w mieniu, burmistrz miasta Stanisław Lichosyt, zawarł umowę z Kołem Łowieckim Odyniec na odłów i redukcję dzików. Działania te prowadzone są na podstawie stosownego zezwolenia wydanego przez Starostę Suskiego.
Dodatkowo podpisano porozumienie z firmą FH-U Danko Piotr Kamiński, która odpowiada za transport klatek odłownych oraz wywóz schwytanych zwierząt z terenów zurbanizowanych. Koszt jednorazowego transportu i ustawienia odłowni w nowej lokalizacji wynosi 246 zł brutto.
Obecnie na terenie miasta funkcjonują trzy odłownie, które – według służb – są wystarczające, by skutecznie ograniczać obecność dzików w przestrzeni miejskiej.
Straż miejska, która koordunuje działania podkreśla, że choć problem nie zniknął całkowicie, jego skala została znacząco zmniejszona. Zgłoszenia dotyczą dziś głównie peryferyjnych osiedli, a nie ścisłego centrum.
Służby przypominają, że dziki to dzikie zwierzęta, które mogą być nieprzewidywalne. Mieszkańcy powinni unikać ich dokarmiania oraz zachować ostrożność w przypadku spotkania, szczególnie w godzinach wieczornych i nocnych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze