Reklama


Dyrektorka nie ma sobie nic do zarzucenia

14/10/2019 15:42

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy artykuł o tragicznej śmierci Sebastiana z Toporzyska, do której – jak uważają jego rodzice – nie doszłoby, gdyby nie bagatelizowanie problemów chłopaka w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Nowym Targu, do którego uczęszczał. Dyrektorka placówki twierdzi jednak, że miał on tam takie wsparcie, jakie tylko było możliwe.

22-letni Sebastian Świątek był niepełnosprawny umysłowo w stopniu lekkim. Dzięki umiejętnościom, które pozyskał w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Nowym Targu, jego upośledzenie trudno było zauważyć. Ale wydarzenia, do których doszło w tej placówce, przyczyniły się do jego śmierci. Chłopak zakochał się w koleżance z klasy, która z początku zdawała się odwzajemniać jego uczucie, lecz później zaczęła go traktować jak wroga. – Skarżył się, że ona go nęka i mu grozi – mówi Ewa Świątek , mama Sebastiana. Dla 22-latka drastyczna zmiana w zachowaniu dziewczyny była kompletnie niezrozumiała i tak bolesna, że przeszedł załamanie nerwowe, a nawet zaczął mieć myśli samobójcze. Ze swoich zmartwień zwierzał się nauczycielom i wychowawcom, mówił o nich szkolnemu psychologowi. Również jego matka wielokrotnie dzwoniła do SOSW, apelując o pomoc dla syna. Ale – jak twierdzi kobieta – za każdym razem słyszała, iż nie ma żadnych powodów do obaw. - Przekonywano nas, iż wszystko jest w porządku, a nasz syn coś wymyśla. Cały czas bagatelizowano problem – relacjonuje Ewa Świątek . W końcu doszło do tego, że chłopak w przypływie rozpaczy i bezsilności popełnił samobójstwo…

Z Ewą Barczak, dyrektorką Zespołu Placówek Szkolno-Wychowawczo Opiekuńczych w Nowym Targu, w skład którego wchodzi SOSW, nie udało nam się porozmawiać. Gdy w ubiegłym tygodniu opisywaliśmy historię Sebastiana, wielokrotnie próbowaliśmy skontaktować się z nią telefonicznie. W końcu wysłaliśmy jej pytania e-mailem. Dziś otrzymaliśmy na nie odpowiedź. - Nasi uczniowie i wychowankowie, obok niepełnosprawności intelektualnej, mają bardzo często różnego rodzaju problemy – emocjonalne, zdrowotne (choroby przewlekłe, psychiczne), zaburzenia osobowości. Kadra pedagogiczna naszej placówki dokłada wszelkich starań i wspiera nie tylko wychowanków, ale niejednokrotnie również, w miarę potrzeb, ich rodziców i opiekunów. Tak też było i w tym przypadku. Rozumiem ból rodziców po stracie syna. Jest mi niezmiernie przykro z powodu tego, co się wydarzyło. Jednak podkreślam, że sytuacja Sebastiana nie była w szkole bagatelizowana. Każdy problem zgłaszany przez chłopca lub jego mamę był od razu wyjaśniany – twierdzi Ewa Barczak.

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama