Jakie są sposoby na to, aby przeżyć przygodę życia? Można na przykład skoczyć na bungee, spędzić dwa tygodnie w dżungli albo… objechać Azję autostopem.
Ta ostatnia ewentualność wpadła do głowy dwóm mieszkańcom naszego powiatu i ich znajomym. Mateusz Bury i Wojciech Pocztowski z Zawoi, którym nie obce są wycieczki autostopowe, stwierdzili, że Azja, która nadal jest kontynentem tajemniczym, będzie ich kolejnym celem. Jak wyglądała ta wyprawa? O tym będziecie mogli się dowiedzieć dzięki felietonom, które już niedługo zaczną się pojawiać na naszym portalu. Mateusz będzie opisywał w nich krok po kroku tę niesamowitą wyprawę. A już dziś specjalnie dla Was, krótka rozmowa z naszym podróżnikiem.
Sucha24.pl: Dlaczego zdecydowaliście, że pojedziecie właśnie do Azji i jaką trasę dokładnie przebyliście?
Mateusz Bury: Z jednym z naszych „współstopowiczów”, Tomkiem, szukaliśmy kraju dzikiego, taniego i oczywiście z górami. Tak jakoś padło na Kirgistan, a że stamtąd rzut kamieniem do Chin - żal nie skorzystać. Do domu trzeba było jakoś wrócić, więc reszta potoczyła się sama.
Pierwszy etap: samolot z Berlina do Biszkeku (stolica Kirgistanu). Potem razem z Kasią, Tomkiem i Wojtkiem 2 tygodnie stopowania po Kirgistanie i tygodniowy trekking w górach. Następnie tydzień wspólnego stopowania po zachodnich Chinach (Xinjiang). Na pustyni Takla Makan, razem z Wojtkiem odłączyliśmy się od reszty i spędziliśmy po kolei: miesiąc w Chinach (przebyte z zachodu na wschód), potem Mongolia i stopem do Irkucka. Dalej trasę z Irkucka do Moskwy przebyliśmy Koleją Transsyberyjską.
W Moskwie rozstałem się z Wojtkiem i pojechałem autostopem na Kaukaz Rosyjski, a następnie Gruzja, Armenia, Górski Karabach i Turcja. Na Bałkanach odwiedziłem Grecję, Bułgarię i Serbię. Do Polski dotarłem przez Węgry i Słowację.
Cała moja podróż trwała ponad 5 miesięcy. Całość przebytej przeze mnie trasy to ponad 42 000 km z czego ponad 30 000 km autostopem. Czyli w skrócie: Kirgistan, Chiny, Mongolia, Rosja, Gruzja, Armenia, Górski Karabach, Turcja, Grecja, Bułgaria, Serbia, Węgry i Słowacja.
[lightbox src="images/news/2013/mapawojtek.jpg" width="400" height="200" lightbox="on" title="Trasa do Kirgistanu" align="top"]
Jak to się stało, że 4 osoby w jednym momencie postanowiły, że chcą przeżyć przygodę życia i razem ruszają w nieznane?
Pozostali od paru lat wakacje spędzali stopując po Europie czy Kaukazie. W porównaniu z nimi mój dorobek autostopowicza był naprawdę niewielki. Do wielkiej podróży ciągnęło mnie już od dawna, ale jakoś zawsze coś stawało na drodze: praca w wakacje, studia itp. W tym roku jednak powiedziałem: "Muszę jechać". Na studiach też jakoś tak się poukładało. W styczniu obroniłem inżyniera, a w lipcu zakończyłem licencjat z Turystyki. Zamierzając wrócić na uczelnie od lutego zyskałem pół roku czasu. Pozostawało tylko jedno: spakować plecak i ruszyć przed siebie.
Co Was zaskoczyło podczas tej podróży, czy często zdarzały sie sytuacje, których kompletnie nie przewidywaliście?
Stara reguła mówi, że w podróży tylko dureń planuje. Święte słowa, zwłaszcza jeśli podróżuje się autostopem. Mimo to, wielokrotnie przeżywaliśmy pełną dekoncentrację. Najwięcej takich sytuacji spotkało nas w Chinach, gdzie sposób myślenia ludzi jest całkowicie odmienny od europejskiego. Przykładowo, jeżeli chcemy Chińczykowi pokazać dziesięć, powinno się skrzyżować dwa wskazujące palce. Dwie wyciągnięte dłonie nic mu nie powiedzą. Nie należy tu zapominać, że jest to w końcu jedna z najstarszych cywilizacji na świecie i ma prawo rządzić się swoimi regułami.
Przed nami cykl felietonów Waszego autorstwa, co przede wszystkim chcielibyście przekazać czytelnikom? Co będzie stanowiło kwintesencję Waszej podróży?
Głównie skupimy się na opisie naszych przygód, nie zapominając o informacjach dotyczących kultury i geografii odwiedzanych obszarów. Nie jestem zawodowym pisarzem, z góry przepraszam za potknięcia. Moim największym marzeniem jest jednak to, aby czytelnicy po przeczytaniu spakowali plecak i ruszyli w drogę. Nie musi być to daleka podróż, do Chin czy Afryki (choć do takich też zachęcam). Czasami wystarczy wybrać się do pobliskiego lasu, który skrywa przed nami wiele tajemnic albo spojrzeć na Tatry ze szczytu Babiej Góry. Co jest ważne i utkwiło mi w głowie po całej mojej podróży…jeśli słyszysz w mediach, że gdzieś jest niebezpiecznie, bo żyją tam strasznie źli ludzie: terroryści itp. - to tam jedź . Wybierając się do republik położonych na północnym Kaukazie, ciągle słyszałem uważaj na siebie, to niebezpieczne, to głupota. Spędzając dwa tygodnie w Czeczeni, Inguszeti czy Kabardo-Bałkarii doświadczyłem największej gościnności oraz pomocy na każdym kroku, podobnie zresztą w Kurdystanie. Oczywiście wszędzie trzeba uważać, ale chciałbym, aby w Polsce ludzie byli choć w połowie tak uczynni jak w tych „dzikich” krajach.
No i najważniejsze! Jakie macie plany na przyszłość? Kiedy następna wyprawa?
Planów i pomysłów są setki, na te bliższe jak i dalsze wyjazdy. Od dawna marzę o wyruszeniu do Ameryki Łacińskiej, szczególnie chciałbym odwiedzić Meksyk, Peru i Argentynę. Najpierw jednak trzeba poważnie zabrać się za naukę hiszpańskiego, oraz podreperować budżet ostro nadwyrężony po ostatniej wyprawie. No i zawsze zostaje jeszcze Alaska...
Dziękujemy za rozmowę i z niecierpliwością czekamy na pierwszą relację z wyprawy.
Rozmawiała: Elżbieta Makoś
ela.makos@sucha24.pl
[lightbox src="images/news/PikLenina.jpg" width="400" height="300" lightbox="on" title="Kirginstan" align="top"]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze