Co zapamiętamy z derbowych pojedynków Jałowca z Żurawiem oraz Bystrej z Dębem? Na pewno trzy gole zdobyte przez Arkadiusza Witka, który tym samym zakończył zwycięską serię Żurawia i absolutnie niemożliwy do zrozumienia samobój Bystrej chwilę po tym, jak rzut karny wykonywany przez Mariusza Lipę obronił Dariusz Pustuła!
To były ostatnie derby gminy Stryszawa w tym sezonie, w których wystąpił Żuraw Krzeszów. Na podium suskiej A-klasy na chwilę obecną znajdują się trzy zespoły z tej gminy, stąd śmiało możemy nazwać je tymi z najwyższej półki.
Dla Żurawia Krzeszów mecz z Jałowcem oznaczał rozbrat z gminnymi pojedynkami przynajmniej na rok. Był to niefortunny rozbrat - Żuraw prowadził 2:0 do przerwy, a na koniec meczu nie sięgnął po trzy punkty. Hattricka zdobył Arkadiusz Witek, wychowanek Jałowca, który ma za sobą i grę w Żurawiu. Żeby jednak nie było, to bramkę dla Żurawia zdobył Mariusz Górny, poprzednio podpora ofensywy Jałowca, więc w ramach tych zawodniczych smaczków był remis. I na koniec - to pierwsze stracone punkty w tym sezonie przez Żurawia i tym samym koniec marzeń o wygraniu wszystkich ligowych spotkań w tym sezonie.
Nie był to wielki piłkarsko mecz, ale fani twardej, nieustępliwej gry dostali to, co chcieli. Były też czerwone kartki, w tym jedna pokazana bezpośrednio. Zaczęło się dobrze, nawet bardzo dobrze dla Żurawia. Po faulu w polu karnym na Svetoslavie Shymanytsi, sędzia podyktował rzut karny. Na gola zamienił go grający prezes gospodarzy, Krzysztof Ćwiertnia. Na 2:0 podwyższył Dawid Litewka, który popisał się celnym uderzeniem z lewej nogi. Z tej części spotkania odnotowujemy jeszcze strzał Litewki w poprzeczkę. Jałowiec na poważnie zagroził tylko raz bramce strzeżonej przez
Dwa wykorzystane rzuty karne przez Witka sprawiły, że w 77. minucie w derbach gminy Stryszawa był remis 2:2. Żuraw ponownie wyszedł na prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Litewki i uderzenie głową przez Górnego. Ostatnie słowo należało do Arkadiusza Witka, który otrzymał podanie za plecy obrońców Żurawia, minął Artura Kachnica i skierował piłkę do pustej bramki. Nie mógł się pogodzić z tą decyzją bramkarz Żurawia sygnalizując, że zawodnik Jałowca opanowując piłkę pomógł sobie ręką. Po chwili zszedł z boiska z czerwoną kartką. Co ciekawe, miejsce między słupkami gospodarzy zajął po zejściu Kachnica Mateusz Mika i on też, ale już po zakończeniu meczu otrzymał czerwoną kartkę (konsekwencja dwóch żółtych).
- Wiem, że było to derbowe spotkanie, ale z tego powodu nie odczuwałem więcej emocji. Bardziej pod tym względem podeszli do tego starcia moi podopieczni, którym pod koniec meczu puściły nerwy. Kilka decyzji sędziego było jednak niezrozumiałych na czele z zagraniem ręką, po którym Jałowiec zdobył trzeciego gola. To nie był wielki mecz, ale szarpany, przerywany, w którym dominowała walka. Nie było jednak w tym złośliwości - powiedział trener Żurawia, Maciej Mrowiec.
Żuraw Krzeszów - Jałowiec Stryszawa 3:3 (2:0)
Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (k.), Litewka, Górny.
Gole dla Jałowca: Witek (trzy).
Czerwone kartki: Kachnic, Mika (obaj Żuraw).
Składy:
Żuraw: Kachnic - Pilarczyk, G. Talaga, Skrzypek, Bizoń, Shymanytsia (70' Wajdzik), Motor, Górny (85' Dybał), Ćwiertnia (56' Szymoński), Litewka (85' J. Talaga), Stuglik (85' Mika).
Jałowiec: Lenik - Harańczyk, Harańczyk, Polak, Elżbieciak, Pochopień (46' Carvalho), Wągiel. Bachul, Bogdanik (68' Głuszek), Bańdura, Witek.
Do Lachowic zawitał nieźle punktujący w tym sezonie, a do tego wciąż będący w grze o utrzymanie, Żarek Barwałd. Tydzień wcześniej Lachy gościły na swoim boisku Huragan i zwłaszcza w pierwszej połowie miały ogromny problem z zespołem ze Skawicy.
- Podeszliśmy do sobotniego meczu bardzo skoncentrowani. Co prawda zaczęło się jak zwykle, czyli to rywal zdobył pierwszy gola, ale później doszliśmy do głosu i odpowiedniego poziomu. To były moje Lachy! Brawa należą się moim podopiecznym tym większe, że musieliśmy sobie poradzić bez naszego lidera, Daniela KachlaMecz przebiegał pod nasze dyktando i kontrolowaliśmy jego przebieg. Żarek co prawda złapał z nami kontakt na 3:2, ale szybko odskoczyliśmy na dwa gole - powiedział trener Lachów, Bartłomiej Sałapatek.
Wywołaliśmy gola dla zespołu z Barwałdu, więc... Lachy źle wyprowadziły piłkę z własnego pola karnego i Dawid Żak przelobował swojego imiennika, Dawida Wiktorowicza.
Do wyrównania doprowadził Patryk Lasik skutecznie wykonując rzut karny podyktowany za faul na Sebastianie Pyrzyku. Lachy zdobywają drugą bramkę za sprawą Michała Lasika, któremu piłkę na 16 metr wystawia Jakub Śpiewla.
Nie mija pięć minut drugiej połowy, a Lachy mają już dwa gole zapasu. Patryk Lasik uderza celnie z rzutu wolnego z 30 metrów. Gospodarze mogli i powinni podwyższyć prowadzenie, lecz zaszwankowała skuteczność. Za to Żarek za sprawą uderzenia głową Piotra Filka łapie z Lachami kontakt na 3:2.
Kiedy trójkową akcję Dominika Lasika, Kuby Śpiewli i Mateusza Spyrki kończy ten ostatni, Lachy już wiedzą, że trzy punkty będą ich udziałem. Piątego gola dla gospodarzy zdobywa jeszcze Michał Lasik.
Lachy Lachowice - Żarek Barwałd 5:2 (2:1)
Gol dla Lachów: P. Lasik, M. Lasik (obaj po dwa gole), Pyrzyk (k.).
Gole dla Żarek: Żak, Filek.
Skład Lachów: Wiktorowicz - Kąkol, Pyrzyk, P. Lacik (85' S. Kachel), Sanietrzyk, Jakub Śpiewla, Spyrka, Wątroba (75' Dominik Kachel), Jan Śpiewla, D. Lasik, M. Lasik (80' Murzyn).
Na pierwszy rzut oka po spotkaniu Bystrej z Dębem wysuwa się determinacja, z jaką oba kluby chciały, żeby ten mecz był przez nas transmitowany. I jest to bardzo fajne, że coraz więcej klubów chce i otwiera się na taką możliwość. Zapraszamy przy okazji wszystkich innych chętnych do kontaktu z naszą redakcją (kontakt@sucha24.pl).
Dzięki temu każdy może do woli teraz oglądać ten mecz i wyhaczać, wracać do co ciekawszych akcji. Oczywiście zawodnicy z Sidziny będą to robić z nieukrywanym uśmiechem na ustach, a ci z Bystrej no... hm.. na pewno bez uśmiechu.
- Warto podziękować serwisowi Sucha24 i klubowi KS Bystra, że zapewnili nam transmisje meczu i dzięki temu mogłem sobie przeanalizować cały mecz. Chciałoby się grać takie mecze grać co tydzień przy pełnych trybuny, dopingu i znakomitej atmosferze z obydwu stron. Na boisku obserwowaliśmy sportową walkę i co jest warte zaznaczenie, ani na trybunach czy na boisku nie było żadnego chamstwa - powiedział trener Dębu, Piotr Żmudka.
Okazji nie było wiele w tym spotkaniu. Na pierwszy plan wysunął się oczywiście nieszczęśliwie zakończony dla Bystrej rzut karny. To, co się wtedy wydarzyło, śmiało mogłoby aspirować do jednej ze scen filmu "Futbolowe jaja". PS. Można go znaleźć na youtube i z pewnością będzie on balsamem dla zawodników z Bystrej, że nie takie błędy popełniano w o wiele wyższych i poważniejszych ligach (jeden z moich ulubionych swojaków, zdobyty przez uznanego zawodnika, byłego reprezentanta Anglii Stuarta Percea ma miejsce w 28:45 minucie). Mariusz Lipa strzela z jedenastu metrów, Dariusz Pustuła świetnie interweniuje, a potem zupełnie nieatakowani zawodnicy Bystrej trafiają swojaka. Tak, bo to wygląda jakby dwóch zawodników gospodarzy zdobyło tego gola - jeden popchnął, wpadł na drugiego?
- W tym sezonie mieliśmy masę sytuacji, w których byliśmy kopani po nogach, lecz utrzymywaliśmy się na nogach. W tej sytuacji Robert zachował się tak, jak powinien, czyli w momencie gdy "dostał po nodze" to się wywrócił. Łapiemy zatem doświadczenie, co mnie cieszy. Karnego świetnie obronił Darek Pustuła, ale później... Dzięki transmisji też wiem, że karny powinien zostać powtórzony, bo Darek interweniował ponad metr przed linią. Na szczęście zawodnik z Bystrej wyjaśnił tę sytuację - mówi Żmudka.
Kilka minut później Lipa mógł i powinien zamknąć ten mecz, lecz świetnie interweniował Pustuła. Po stronie Bystrej najgroźniejszy był Patryk Bala - to ona w ostatniej minucie pierwszej połowy oddał niezły strzał obroniony przez Marcina Stochlika, a w trakcie meczu kilkukrotnie próbował strzelać głową czy nogą. To jednak było za mało na Dąb. Widać było zresztą, że Bystra zamierzała strzałami z dystansu zaskoczyć rezerwowego golkipera Dębu, który pod nieobecność Dominika Wójcika (brawa za kamerowanie i komentowanie meczu od naszej redakcji), znalazł się między słupkami drużyny z Sidziny.
- Mieliśmy pewne obawy przed tym spotkaniem i z tego powodu w niektórych sytuacjach zagraliśmy bardziej zachowawczo. Nie sposób kogoś indywidualnie wyróżnić, bo wygraliśmy jako zespół. Lepszego meczu do debiutu w tej rundzie nie mógł sobie wymarzyć nasz bramkarz Marcin Stochlik, który fantastycznie wykonał swoją pracę. Przed nami mecz z liderem z Krzeszowa i troszkę odkryję przed nim karty, że będziemy mieć duże braki kadrowe i tak samo jak Marcin z Bystrą miał fantastyczną szansę się pokazać, tak wierzę, że chłopaki, którzy wskoczą do składu na mecz z Krzeszowem, również udźwigną ciężar tego pojedynku - dodał Żmudka.
KS Bystra - Dąb Sidzina 0:1 (0:0)
Gol dla Dębu: samobójczy.
Czerwona kartka: Gałka (Bystra).
Składy:
Bystra: Pustuła - Bachul, Jurczyk (65' Basiura), Migas, Kulka (82' Pytel), Sroka, Kaczmarczyk (77' Gałka), Radoń (65' Błachut), K. Urbański (46' Ptaś), Wójtowicz, Bala.
Dąb: Stochlik - J. Maj, Chorąży (70'Lipka), Bielarz, P.Trzop (70' K.Lipa), Kulka (85' Pociąg), G. Kolaniak, M. Maj, Tempka (60' Kaczmarczyk), Lipa,Staszczak.
Nie było rozstrzygnięcia w spotkaniu Korony Skawinki z Halniakiem Maków Podhalański. Makowianie przystąpili do tego spotkania osłabieni brakiem pauzujących za kartki: Tobiasza Sarnickiego, Mateusza Saponia oraz Pawła Wnętrzaka. Uraz umożliwił występ w tym meczu Michałowi Bisadze.
To było starcie dwóch zespołów preferujących odmienny styl gry. Przy okazji relacji ze spotkań Korony Skawinki dominowały głosy o "długiej piłce do napastników". Halniak, co zwłaszcza udowodnił w drugiej połowie, zdecydowanie lepiej się czuje, gdy piłkę ma przy nodze i może ją rozgrywać.
Żadna z drużyn nie osiągnęła przewagi w pierwszej połowie. Halniacy w przeciągu kilku minut musieli się przyzwyczaić do gry na specyficznym boisku w Skawinkach. W tym fragmencie gry najgroźniejszą okazję stworzyli zawodnicy gospodarzy, którzy wykorzystali błąd w ustawieniu makowin, lecz strzał z kilku metrów zawodnika Korony nie trafił w światło bramki. Raz piłka znalazła drogę do bramki strzeżonej przez Sebastiana Krupczaka, ale sędzia zasygnalizował w tej sytuacji pozycję spaloną. Halniak odpowiadał niegroźnymi strzałami na bramkę, oprócz uderzenia głową Juana, które obronił Józef Gielata.
Druga połowa przebiegała już pod dyktando Halniaka. Goście potrafili wymienić kilkanaście podań z pierwszej piłki, lecz brakowało im w ostatniej fazie akcji odpowiedniej decyzyjności, skuteczności zresztą też. Podobnie jak Korona, Halniak również raz umieścił futbolówkę w bramce przeciwnika, ale podobnie jak w pierwszej połowie, była w tej sytuacji odgwizdana pozycja spalona.
Najlepsza okazja dla Halniaka to strzał Dmytro Kovalchuka, który trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Dwukrotnie kotłowało się także w szesnastce Korony, lecz żaden z zawodników gości nie był w stanie skierować piłki do bramki rywala.
- Czujemy niedosyt pod względem sportowym po tym meczu. Razem z Koroną daliśmy kibicom dobre widowisko. Szkoda tylko, że ci kibice i niektórzy zawodnicy drużyny przeciwnej zachowywali się skandalicznie w stosunku do chłopaków z Ukrainy krzycząc "s... na tą wojnę". To jest tekst do chłopaka, którego tata walczy na froncie za Europę. Szkoda, że nie było na te słowa reakcji trenera, sędziego. To było bardzo słabe, ręce opadają... - powiedział trener Halniaka, Marek Kudzia.
AKTUALIZACJA: Na wypowiedź trenera Marka Kudzi zareagował klub Korona Skawinki. Poniżej przedstawiamy oficjalne stanowisko zarządu klubu Korony Skawinki w tej sprawie, które przedstawia kapitan Korony, także członek zarządu Tobiasz Skupień.
- Nie udzielamy często wywiadów dla Sucha24, ale skoro zostaliśmy "wywołani do tablicy" przez trenera Marka Kudzię to odniesiemy się do jego wypowiedzi jako stanowisko klubu. Z pierwszą częścią jego wypowiedzi musimy się jak najbardziej zgodzić. Mecz był na wysokim poziomie piłkarskim, wiec kibicie mogą być zawiedzeni widząc bezbramkowy remis. Z całym szacunkiem do trenera Marka, lecz co do drugiej części jego wypowiedzi czujemy się zawiedzeni, że nie powiedział całej prawdy. Sytuacja z zawodnikiem naszej drużyny wyglądała tak, że podczas faulu młodego Ukraińca usłyszał on od sfaulowanego "Niech Ci matka zdechnie" więc w emocjach odpowiedział mu tak jak opisał to trener Marek. "Skandalicznie" zachował się nie tylko nasz zawodnik, ale też główna osoba prowokująca. Chłopak, który jest broniony tym, że jego tata jest na froncie, a życzy śmierci rodzicom rywali z boiska.- ... Co do sytuacji z kibicami to główną rolę miał jeden kibic z nieletnim Ukraińcem. Gdy zawodnik Halniaka sfaulował naszego skrzydłowego pod trybuną, w obronie nasz kibic krzyknął do niego "Weź tak nie fauluj". W odpowiedzi od niego zobaczył gest ręką symbolizujący onanizowanie się. Zlekceważony, zdenerwowany kibic wykrzyczał wtedy do niego słowa, które również są nie na miejscu, za co jako klub możemy jedynie przeprosić. Znając tą nieprzyjemną sytuację chcieliśmy uciszyć sprawę wiedząc w jakim świetle postawi to również zawodników z Ukrainy. Prowokacja i skandaliczne gesty ze strony nieletnich Ukraińców były nie na miejscu. Nie na miejscu było również zachowanie jednego z zawodników Halniaka, który swoje niezadowolenie z tej sytuacji po spotkaniu okazywał głośnymi krzykami i zakłócaniem porządku na naszym obiekcie sportowym. Jest to zachowanie nieprofesjonalne i nie było to nic związane ze zdrową rywalizacją. Z zawodnikiem i kibicem, którzy byli tu wspominani rozmawialiśmy - jest im głupio za teksty, które wtedy powiedzieli, jednak jak sami przyznali puściły im nerwy przez prowokacje. Jesteśmy zaskoczeni taką postawą zawodników z zagranicy, gdyż dwa tygodnie temu podejmowaliśmy drużynę Spartak Skawce, w której 90% drużyny to obywatele Ukrainy. Podczas tamtego meczu nikt nawet nie pomyślał, żeby wypowiedzieć w ich stronę niestosowne teksty. Na tym kończymy odnoszenie się do wypowiedzi pana trenera Marka.
Korona Skawinki - Halniak Maków Podhalański 0:0
Skład Halniaka: Krupczak - A. Bach, Juan, Miller, Mytskan, Molnar, Valentyn Fedoruk, Vladyslav Fedoruk, Kovalchuk (85' P. Bach), Jończyk (75' Żarnowski), Szymoniak (46' Pena).
Czy można sobie wyobrazić drugą linię BCS Zawoi bez Eryka Wróblewskiego, Bartłomieja Ficka i Wiktora Trybały? Nie tylko można, a w wyjazdowym spotkaniu z Leńczami nawet trzeba było!
- Musiałem trochę poeksperymentować. Z tego powodu wystawiłem najmłodszy skład Zawoi odkąd pamiętam - powiedział trener BCS Zawoja, Jacek Kudzia.
Jakby kłopotów było mało, na początku spotkania to zawodnicy z Leńcz wyszli na prowadzenie. Bartłomieja Gawła uderzeniem głową pokonał Krystian Smajek. Do wyrównania mogli doprowadzić Michał Świtek, czyli jeden z tych zawodników, który zagrał dziś w środku pola BCS, czy Patryk Smyrak. Temu drugiemu zabrakło zdecydowania w kluczowym momencie akcji, ten pierwszy raz uderzył zgodnie z piłkarską solidnością, lecz na posterunku był Dawid Boro. W innej sytuacji, zabrakło mu zdecydowania na szesnastym metrze.
Do przerwy był jednak remis. Po faulu na Świtku BCS miał rzut karny, który na gola zamienił Nikodem Fujak. Goście grali w osłabieniu po dwóch żółtych kartkach, i w konsekwencji czerwonej, dla Damiana Olesia.
Po przerwie BCS wyszedł na prowadzenie po akcji Marcina Pasierbka. Pewnie i tak piłka wtoczyłaby się do bramki Leńcz, ale jeszcze wślizgiem popisał się Patryk Smyrak i to jemu zaliczamy tego gola.
Od tego momentu gra BCS siadła, a inicjatywę przejęli gospodarze. Niewiele z niej wynikało oprócz dośrodkowań w pole karne. Dopiero w doliczonym czasie gry musiał się napracować Gaweł, który w sobie tylko znanym stylu obronił strzał jednego z zawodników z Leńcz. Cóż, taka bywa piłka - raz możesz być antybohaterem, tak jak to miało miejsce w przypadku młodego golkipera w meczu z Koroną Skawinki, a już w kolejnym meczu bohaterem - jak dziś w Leńczach.
LKS Leńcze - BCS Zawoja 1:2 (1:1)
Gol dla Leńcz: Smajek.
Gole dla BCS: Fujak (k.), D. Smyrak.
Czerwona kartka: D. Oleś (Leńcze).
Składy:
Leńcze: Boro - Sz.Gębala, Gajewski, Kolasa, D.Oleś, Żak, R.Gębala (50' Ryłko), Kubas, Flaka, Smajek (46'Waga 60'Bucki), K.Oleś.
BCS: Gaweł - R. Pasierbek, Czarny, Motowidło, Szczurek, Świtek (80' Wicherek), Fujak, D. Smyrak, M. Pasierbek, Bartyzel, P. Smyrak (85' Zemlik).
Strzelec Budzów - Spartak Skawce 2:5 (1:2)
Gole dla Strzelca: Partyka (dwa).
Gole dla Spartaka: Polikarpov i Chychur (obaj po dwa gole), Yurchenko.
Skład Strzelca: Dróżdz - Korczak (65' M. Parszywka), Kurowski, Kania, J. Mirocha (75' K. Burliga), J. Parszywka, Janiszewski (46' Biel), Kawala, D. Głuc (70' K. Mirocha), J. Głuc (73' Judasz), Partyka.
| Kolejka nr 21 | |||
| 2023-05-13 | |||
| 11:00 | Żuraw Krzeszów | 3 : 3 | Jałowiec Stryszawa |
| 16:00 | Lachy Lachowice | 5 : 2 | Żarek Barwałd |
| 17:00 | KS Bystra | 0 : 1 | Dąb Sidzina |
| 17:00 | Korona Skawinki | 0 : 0 | Halniak Maków Podhalański |
| 2023-05-14 | |||
| 17:00 | Strzelec Budzów | 1 : 5 | Spartak Skawce |
| 17:00 | Leńczanka Leńcze | 1 : 2 | BCS Zawoja |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Żuraw Krzeszów | 24 | 70 | 124 | 21 |
| 2 | Lachy Lachowice | 24 | 41 | 68 | 55 |
| 3 | Jałowiec Stryszawa | 24 | 41 | 70 | 37 |
| 4 | Halniak Maków Podhalański | 24 | 40 | 55 | 46 |
| 5 | KS Bystra | 24 | 37 | 43 | 48 |
| 6 | Leńczanka Leńcze | 24 | 36 | 57 | 60 |
| 7 | Korona Skawinki | 24 | 35 | 46 | 37 |
| 8 | Strzelec Budzów | 24 | 32 | 45 | 68 |
| 9 | BCS Zawoja | 24 | 28 | 48 | 53 |
| 10 | Spartak Skawce | 24 | 28 | 43 | 47 |
| 11 | Dąb Sidzina | 24 | 22 | 28 | 64 |
| 12 | Żarek Barwałd | 24 | 18 | 35 | 69 |
| 13 | Huragan Skawica | 24 | 15 | 25 | 82 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Odnosząc się do wypowiedzi trenera makowa skończ pan pierdolić za przeproszeniem rozumiem jako trener pan broni swoich zawodników ale to pana zawodnicy zaczęli to wszystko wypowiadasz się tylko jak zawodnik korony powiedział żeby "wypier... Na wojnę" ale jak pański gracz z Ukrainy powiedział do zawodnika naszego "żeby ci matka zdechła" to cisza są młodzi to niech się zachowują a nie jak typowe zwierzęta przyjechały do Polski i są panami że mogą wszystko bo u nich jest wojna ......
Odnosząc się do wypowiedzi trenera makowa skończ pan pierdolić za przeproszeniem rozumiem jako trener pan broni swoich zawodników ale to pana zawodnicy zaczęli to wszystko wypowiadasz się tylko jak zawodnik korony powiedział żeby "wypier... Na wojnę" ale jak pański gracz z Ukrainy powiedział do zawodnika naszego "żeby ci matka zdechła" to cisza są młodzi to niech się zachowują a nie jak typowe zwierzęta przyjechały do Polski i są panami że mogą wszystko bo u nich jest wojna ......