- Jeżeli nie wziąłbym najlepszych zawodników do Jordanowa, to by mieli dzień stracony. Pucharowy mecz był traktowany jak jednostka treningowa. Zagrali ci, co występują w lidze i dzięki temu mogli przećwiczyć pewne schematy - powiedział po środowym spotkania Jordana z Porońcem Poronin trener gości Przemysław Cecherz. Efekt to udział w meczu Pucharu Polski z Jordanem Jordanów takich zawodników jak: Maciej Żurawski, Paweł Nowak, Marcin Malinowski czy Janusz Wolański. I dwanaście zdobytych goli przez gości, a sytuacji stuprocentowych Poroniec miał jeszcze co najmniej z siedem (m.in. dwa słupki, dwie poprzeczki)
W poprzednim roku Jordan także zmierzył się z Porońcem w Pucharze Polski. - Po 16. minutach przegrywaliśmy wówczas 4:0, chociaż skład Porońca w porównaniu do tego, jaki wystawił dzisiaj, był jak niebo i ziemia. Teraz przegrywaliśmy po tyle minutach 1:0, a początek nie był najgorszy w naszym wykonaniu. Przejawialiśmy ochotę do gry, ale jak się traci szybko pierwszego, drugiego, trzeciego gola to... - rozkłada ręce trener Jordana Zdzisław Gacek.
O wyrównanej rywalizacji w środowe popołudnie w Jordanowie nie mogło być mowy. Poroniec mocno przeciętnie radzi sobie w lidze, w minionej kolejce przegrał u siebie z rezerwami Wisły 4:1 (w spotkaniu tym nie wystąpił Maciej Żurawski, który zapowiedział, że nie wystąpi nigdy przeciwko drużynie z Krakowa), a w niedzielę czeka ich kolejny arcytrudny mecz - z rezerwami Korony Kielce. Posada trenera wisi na włosku i każdy mecz, nawet pucharowy, może być dla tej drużyny na przełamanie. Bo to, że potencjał ten zespół ma, mimo obecności kilku wiekowo zaawansowanych już zawodników, nie ulega wątpliwości. - Złapaliśmy przeciwnika za gardło i zdobyliśmy wiele goli. Gra sprawiała zawodnikom przyjemność, więc strzelali - mówi trener drużyny z Poronina Przemysław Cecherz.
Opisywać gole, które Poroniec zdobył na stadionie przy ulicy Kolejowej nie sposób. Wszystkie były bardzo do siebie podobne - albo po strzałach z dystansu (Paweł Nowak, Żurawski), albo po efektownych rajdach, w których brylował zwłaszcza Piotr Madejski, a akcje wykańczali: Rafał Gadzina czy Dawid Bartos.
Starał się jak mógł zmobilizować kolegów do próby podjęcia walki Marek Hodana, ale na niewiele się to zdało. - Prosiłem, bliżej siebie w środku - instruował na próżno kolegów. Z drugiej strony nikt nie mógł mieć pretensji do zawodników Jordana o przebieg tego spotkania- nie ta para kaloszy.
- Różnica była widoczna. Popatrzmy, jak Poroniec się poruszał, stwarzał okazje, grał z pierwszej piłki. Bo Poroniec to nie tylko Żurawski, ale też Nowak czy Wolański. Dla młodych zawodników Jordana to była dobra lekcja, niech się ogrywają. Dokonałem praktycznie wszystkie zmiany, żeby każdy mógł pojawić się na boisku. Fajnie było zagrać z takim rywalem. Sądzę, że kibice mogli być zadowoleni. Żeby zobaczyć wcześniej tych zawodników, a mieliśmy tutaj "pół ligi", trzeba było jechać na mecz do Krakowa czy Chorzowa. Taki Maciek Żurawski ma 39 lat, ale gra w piłkę dalej go cieszy. Nie gra dla pieniędzy, bo swoje już zarobił. Nie odstaje od młodszych zawodników, a dodatkowo swoim doświadczeniem i rutyną dzieli się z innymi - wylicza Gacek.
Gra Porońca była oparta na szybkich atakach skrzydłami (to lewą, to prawą stroną) Madejskiego oraz Wolańskiego i dokładnymi zagraniami Nowaka. Właśnie były lider Cracovii stanowił siłę napędową poczynań Porońca - kiedy trzeba było zwalniał grę, innym razem ją przyśpieszał. - Paweł ma ogromną jakość i cieszymy się, że wrócił po kontuzji. Potrzebuje przede wszystkim gry. Bez niego nasza ofensywa kulała - powiedział Cecherz.
- Nie, wcale nie jest trudno prowadzić drużynę z tyloma zawodnikami, którzy mają za sobą ligową czy reprezentacyjną przeszłość. Zdają sobie sprawę z konsekwencji złych poczynań. Bardzo ważne jest podejście piłkarzy i sądzę, że jakieś tam zrozumienie jest. Na razie jednak zawodzimy - dodaje Cecherz. Poroniec w III lidze po 6. kolejkach ma na koncie zaledwie pięć punktów!
W pierwszej połowie Jordan oddał jeden celny strzał - tuż po wznowieniu gry po stracie szóstego gola na uderzenie z połowy boiska zdecydował się Michał Funek. Lepiej wyglądało to przerwie - w 50. minucie po dośrodkowaniu Adama Wójtowicza niecelnie główkował Funek, chwilę później strzał z ostrego kąta Gawła Tyrpy broni Patryk Królczyk. Do tego kilka wygranych pojedynków główkowych (z Żurawskim włącznie), wślizgów, udanych parad Adama Pioska... Najbardziej efektowna była ruletka Marcina Sochackiego, po której Nowak mógł zamienić się chociaż przez chwilę z zawodnikami Jordana i popatrzyć na nich z uznaniem.
- Nie żałuję tego spotkania. Jordana nie stać, aby sprowadzać armię zaciężną, ale wiem, że to do niczego nie prowadzi. Jak kończą się pieniądze to zawodnicy uciekają i nie ma kto "zgasić światła". Byłem w takich klubach, gdzie było eldorado, nagle nastąpił krach i trzeba było zaczynać grę od A-klasy - dodał Zdzisław Gacek.
Jordan Jordanów - Poroniec Poronin 0:12 (0:7)
Gole dla Porońca: Żurawski, Madejski, Nowak, Gadzina, Wolański (wszyscy po dwa gole), Bartos, Kogut.
Składy:
Jordan: Piosek - F. Tyrpa, Hodana, Brzana, G. Tyrpa, Wójtowicz (75"Niziołek), Paś (46" Ryś), Kowalcze (65" Książek), Kołodziej, Funek (60" Dudek), Sochacki.
Poroniec: Królczyk - Kępa (46" Gryźlak), Piszczek, Malinowski, Kogut (46" Stopka), Wolański, Nowak, Bartos (55" Senderski), Madejski, Gadzina (70" Dudzik), Żurawski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze