W Suchej Beskidzkiej odbył się piknik profilaktyczny „Dzieci ratują dzieci”. Wydarzenie miało radosny charakter – były pokazy, gry, uśmiechy i nauka pierwszej pomocy prowadzona przez przedstawicieli różnych służb. Ale za tą kolorową oprawą kryła się znacznie głębsza i poruszająca refleksja. Bo choć uczymy dzieci, jak zatamować krwotok czy ułożyć kogoś w pozycji bezpiecznej, to zbyt często my – dorośli – odwracamy wzrok, gdy ktoś naprawdę potrzebuje pomocy.
Nie każdy dramat rozgrywa się w świetle reflektorów i z piskiem opon. Czasem tragedia przychodzi cicho. Człowiek idący chodnikiem nagle osuwa się na ziemię. Zawał. Udar. Cukrzyca. Nikt nie woła o pomoc, nie ma krwi, nie ma krzyku. Tylko ciało leżące na ławce, na przystanku, na trawniku. I mijający go ludzie. Niektórzy spojrzą. Większość nie. Bo może „po prostu się upił”. Bo „pewnie za chwilę wstanie”. Bo „to nie moja sprawa”.
Tymczasem liczą się sekundy
Dokładnie o tym mówi przejmujący film zrealizowany przez druhów z OSP Frydrychowice. Jego przekaz jest prosty, ale uderzający z siłą pioruna – najmniejszy gest może uratować komuś życie. W sytuacjach kryzysowych bohaterami nie zawsze są mundurowi – często to zwykli ludzie, którzy nie przeszli obojętnie. Film pokazuje, że wystarczy się zatrzymać. Zapytać. Zadzwonić po pomoc. Zareagować.
Ta produkcja, przygotowana w ramach promocji postaw prospołecznych i odpowiedzialności za drugiego człowieka, bierze udział w ogólnopolskich konkursach: „(Nie)zwykli ludzie” oraz „Strażacy w akcji”. Bo właśnie o tych „niezwykłych zwykłych” ludzi chodzi – o każdego z nas, kto kiedyś stanie przed wyborem: minąć czy pomóc?
Piknik w Suchej Beskidzkiej był tylko pretekstem. Radosnym, edukacyjnym początkiem rozmowy o sprawach śmiertelnie poważnych. O znieczulicy. O odpowiedzialności. O odwadze cywilnej. Bo życie to nie film – tu nie ma dubli. Jeśli przegapimy ten jeden moment, drugi raz może się nie zdarzyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze