Przez ponad 30 lat, Andrzej Bujwicki prowadził zawody piłkarskie na szczeblu IV-ligi oraz w niższych klasach rozgrywkowych. W swojej przygodzie z futbolem pełnił także funkcję prezesa Watry Zawoja.
W sobotę 6. kwietnia w wieku 67 lat zmarł Andrzej Bujwicki. Msza żałobna odbędzie się 12 kwietnia 2024 roku w Kościele parafialnym w Zawoja o godzinie 14:00 różaniec godz. 13:30.
Wielokrotnie nagradzany odznakami za sędziowanie, Andrzej Bujwicki miał duży wkład w rozwój środowiska sędziowskiego w naszym rejonie.
Jak swojego kolegę po fachu wspomina Józef Nieciąg?
- Andrzej był bardzo dobrym kolegą i fajnym kumplem. Kiedy byliśmy młodsi, to bardzo często razem sędziowaliśmy mecz. Czekały nas daleki wyjazdy do Częstochowy, Brzegu czy Opola. Po meczach lubiliśmy w luźnej atmosferze porozmawiać o przebiegu danego spotkania. Andrzej był bardzo szczerym człowiekiem, mile go wspominam - mówi Józef NieciągReklama
Dwóch młodszych kolegów po gwizdku, Witold Romanowski oraz Bartosz Góralski tak go zapamiętało.
- Kiedy stawiałem pierwsze kroki w sędziowaniu, to z naszego terenu mieliśmy "rotacyjną czwórkę", w której składzie byłem ja, Andrzej, Jurek Pająk i Zbyszek Miś. Jeździliśmy wspólnie na mecze III, IV i V-ligi, ale także i sędziowaliśmy spotkania na naszym terenie. Andrzej był nie tylko dobrym sędzią, ale również wspaniałym człowiekiem z dużym poczuciem humoru. Był koleżeński i zawsze można było na niego liczyć. Był bardzo oddany piłce i nie mówię tutaj tylko o sędziowaniu, lecz również o prezesowaniu Watry Zawoja, kiedy to podjął rękawicę, żeby zapobiec rozwiązaniu drużyny. Anegdota? Pamiętam, jak jechaliśmy z Andrzejem na mecz na stadion Aluminium Konin. To nie były czasy gpsów w komórkach czy automap drogowych. Mieliśmy do Andrzeja pełne zaufanie, w końcu był zawodowym kierowcą, który zjeździł całą Europę. W pewnym momencie Andrzej powiedział, że pomylił drogę... Mecz był o 17, a zgodnie z przepisami, mieliśmy być na miejscu 1,5 h przed rozpoczęciem gry. Na stadion dotarliśmy o 16:45... Uważam, że aktualne grupy speed miałyby problem, żeby nas wtedy dogonić. Pamiętam bezcenną minę obserwatora zawodów, którego pierwszym pytaniem było, który z nas prowadził samochów... Będzie nam Andrzeja bardzo brakowało - wspomina Andrzej Bulwickeigo, Witold Romanowski.Reklama
Bardzo dobre zdanie o Andrzeju Bujwickim ma również Bartosz Góralski.
- Andrzej był jednym z pierwszych sędziów, z którymi miałem styczność po przenosinach z KS Bielsko do KS Wadowice. Pamiętam go jako człowieka zawsze uśmiechniętego, pełnego życia, dzielącego się swoim doświadczeniem. Nieraz jechał z nami tak po prostu na mecz „w celach towarzyskich” i podpowiadał będąc na trybunie. Szkoda tylko, że nie poznałem go wcześniej w latach jego świetności, gdy był „ligowcem” z prawdziwego zdarzenia. Nawet jeżeli ktoś sędziuje w A, B czy C-klasie, to lata spędzone na poziomie centralnym były wyczuwalne. Pokój jego duszy - dodaje Bartosz Góralski.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze