To nie jest spokojny dzień na drogach powiatu suskiego. Rano do poważnego wypadku doszło w Makowie Podhalańskim. Dwie godziny później dwa samochody osobowe zderzyły się w Zembrzycach.
Do wypadku doszło na skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej łączącej Zembrzyce z Sułkowicami z drogą prowadzącą do centrum miejscowości. Jak już ustalili policjanci, do zdarzenia doprowadził kierowca toyoty. Wyjeżdżając z drogi podporządkowanej nie zachował ostrożności przy skręcaniu w lewo. Nie udzielił pierwszeństwa przejazdu prowadzącemu suzuki, nadjeżdżającemu od strony Budzowa. Po kraksie toyota wywróciła się na bok. Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Sprawcę ukarano mandatem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niestety, ale na polskich drogach panuje prostactwo i warcholstwo. Wiele razy jeżdzę w tygodniu na odcinku Zawoja Kraków z reguły jadę 60 km/ h do 70 km/ h tam gdzie można. Zarówno przed Makowem i przed Sułkowicami wyprzedzają na zakrętach, na wzniesieniach. Wyprzedzają trzy auta, a nawet cztery. Niektórzy nawet mrugają drogowymi, żebym szybciej jechał. Dlatego wcale nie dziwię się, że dochodzi do wypadków. Niektórzy są albo frustratami albo szaleńcami albo po prostu zwykłymi warchołami i dopóty w Polsce się mentalność nie zmieni, to nic z tego nie będzie, żadne kary, ograniczenia, mandaty, taryfikatory nie zmienią.
Jedz płynnie to nikt nie będzie mrugał. A jak jedziesz jak ciele to prowokujesz do wyprzedzania. Są busy Zawoja - Kraków więc zrezygnuj z samochodu.
Niestety, ale na polskich drogach panuje prostactwo i warcholstwo. Wiele razy jeżdzę w tygodniu na odcinku Zawoja Kraków z reguły jadę 60 km/ h do 70 km/ h tam gdzie można. Zarówno przed Makowem i przed Sułkowicami wyprzedzają na zakrętach, na wzniesieniach. Wyprzedzają trzy auta, a nawet cztery. Niektórzy nawet mrugają drogowymi, żebym szybciej jechał. Dlatego wcale nie dziwię się, że dochodzi do wypadków. Niektórzy są albo frustratami albo szaleńcami albo po prostu zwykłymi warchołami i dopóty w Polsce się mentalność nie zmieni, to nic z tego nie będzie, żadne kary, ograniczenia, mandaty, taryfikatory nie zmienią.
Waldek ale wymuszenie to nie prędkość, jak Ci jakiś idiota pod koła wyjedzie to zobaczysz różnice. W polszy najwięcej wypadków jest nie z prędkości jak kłamliwie ci tv podaje tylko z powodu wymuszeń pierwszeństwa. Czaisz już baze czy jeszcze coś Ci trzeba zawalidrogo wytłumaczyć?
Ale jak masz ograniczenie do 70 i jedziesz 70 to nie jesteś zawalidrogą. Jedź na Słowację i spróbuj tam przekroczyć prędkość...
Niestety, ale na polskich drogach panuje prostactwo i warcholstwo. Wiele razy jeżdzę w tygodniu na odcinku Zawoja Kraków z reguły jadę 60 km/ h do 70 km/ h tam gdzie można. Zarówno przed Makowem i przed Sułkowicami wyprzedzają na zakrętach, na wzniesieniach. Wyprzedzają trzy auta, a nawet cztery. Niektórzy nawet mrugają drogowymi, żebym szybciej jechał. Dlatego wcale nie dziwię się, że dochodzi do wypadków. Niektórzy są albo frustratami albo szaleńcami albo po prostu zwykłymi warchołami i dopóty w Polsce się mentalność nie zmieni, to nic z tego nie będzie, żadne kary, ograniczenia, mandaty, taryfikatory nie zmienią.
Jedz płynnie to nikt nie będzie mrugał. A jak jedziesz jak ciele to prowokujesz do wyprzedzania. Są busy Zawoja - Kraków więc zrezygnuj z samochodu.
Niestety, ale na polskich drogach panuje prostactwo i warcholstwo. Wiele razy jeżdzę w tygodniu na odcinku Zawoja Kraków z reguły jadę 60 km/ h do 70 km/ h tam gdzie można. Zarówno przed Makowem i przed Sułkowicami wyprzedzają na zakrętach, na wzniesieniach. Wyprzedzają trzy auta, a nawet cztery. Niektórzy nawet mrugają drogowymi, żebym szybciej jechał. Dlatego wcale nie dziwię się, że dochodzi do wypadków. Niektórzy są albo frustratami albo szaleńcami albo po prostu zwykłymi warchołami i dopóty w Polsce się mentalność nie zmieni, to nic z tego nie będzie, żadne kary, ograniczenia, mandaty, taryfikatory nie zmienią.