IV-LIGA
Raz, dwa, trzy, cztery, pięć!!!
Nawet nie po końcowym gwizdku (chociaż tu też), ale już w trakcie spotkania Halniaka Maków Podhalański z Górnikiem Wieliczką w całym Makowie, i pewnie też trochę dalej, czuć było odgłos głębokiej ulgi. To po wygranej 5:0, pierwszej w 2016 roku, odetchnęli piłkarze, działacze i kibice Halniaka. – W końcu! Po czterech meczach, po których zamiast kompletów punktów, słyszeliśmy tylko pochwały za grę, udało się zwyciężyć. Nie można zapominać też o obciążeniu psychicznym, jakie towarzyszyło w tym czasie piłkarzom. Zagrali bardzo dobry mecz i należą się im słowa uznania – mówi trener Halniaka Krzysztof Wądrzyk .
Kiedy drużynie wychodzi mecz, wówczas gole zdobywa się nawet w najmniej spodziewanych momentach, a asystę może zanotować nawet bramkarz. Tak też było w starciu Halniaka z Górnikiem Wieliczką.
Po trzech meczach, które przyniosły Halniakowi trzy punkty, Halniak przegrał w Skawinie z Wiślanką Grabie i to było impulsem do większych zmian w składzie drużyny z Makowa. Tydzień temu z Jutrzenką Giebułtów wystąpił między słupkami Adam Pająk i nie inaczej było w sobotę z Górnikiem. Zarówno z Jutrzenką, jak i z Górnikiem, spotkanie na ławce rezerwowych rozpoczął Kamil Dyduch . – Posadzenie na ławce Filipa Rechula nie oznacza, że mam do niego pretensje o stracone gole. Bramki w poprzednich meczach obciążały całą defensywę. Musiałem coś zmienić, a decyzja była tym łatwiejsza, bo Adam na treningach prezentował się lepiej od Filipa. Rechul jest młodzieżowcem, Pająk nie, więc więcej szans otrzymuje makowska młodzież. Są to bardzo utalentowani chłopcy, którym trzeba okazję do pokazania się w lidze - wyjaśnia szkoleniowiec Halniaka.
Halniak wyszedł na prowadzenie w 9. minucie, kiedy to po bardzo ładnej akcji Dawida Szymuli,Tomasza Moskały i Dariusza Szymoniaka wynik otworzył ten ostatni. – Dawid świetnie wypatrzył na drugim skrzydle Tomka, ten z pierwszej piłki zagrał do Darka, który musiał tylko dostawić nogę. Kapitalna akcja, stadiony świata – chwali swoich podopiecznych Wądrzyk.
Przy bramce na 2:0 asystę zanotował Jacek Bobek. Wychowanek Halniaka stojąc tyłem do bramki na 16. metrze zagrał piłkę do nadbiegającego Tomasza Kaczmarczyka , a ten plasowanym strzałem pokonał Michała Siwieckiego . – Tomek Kaczmarczyk był prawdziwym dyrygentem na boisku – dodał Wądrzyk.
Kolejne gole Halniak zdobywał już po przerwie. Na 3:0 strzałem głową z bliskiej odległości trafił Szymoniak. Przy trafieniu na 4:0 asystę zanotował bramkarz Halniaka! Pająk zażegnał niebezpieczeństwo pod swoją bramkę i szybkim wznowieniem gry uruchomił Bobka. Ten wygrał pojedynek jeden na jeden z obrońcą Górnika i pewnie pokonał bramkarza z Wieliczki. Ostatnie trafienie było dziełem Szymuli, który perfekcyjnie wykonał rzut wolny. – Ćwiczymy stałe fragmenty gry na treningach i potrafiliśmy pokazać to również w meczu ligowym – przyznał Wądrzyk.
- Mam nadzieję, że wygrana 5:0 będzie to impuls do wygrywania w kolejnych spotkaniach. Sam już jestem myślami przy spotkaniu z Iskrą Kleczą Dolną – mówi na zakończenie trener Halniaka Krzysztof Wądrzyk.
Halniak Maków Podhalański - Górnik Wieliczka 5:0 (2:0)
Gole dla Halniaka: Szymoniak (dwa), Kaczmarczyk, Bobek, Szymula.
Składy:
Halniak: Pająk - Gruca, Kozieł, Lozniak, Mokwiński, J. Bobek (72" Malina), Talaga, Kaczmarczyk, Szymula (80" Polak), Moskała (62" Dyduch), Szymoniak (82" Szymoniak). Rezerwowi: Rechul, Sz. Bobek, Bach.
Górnik: Siwiecki - Wasilewski, Zdziński, Burkat, Cebula (46" Dziedzic), Mielec, Nowak (73" Czyżewski), Pazurkiewicz, Przetocki, Szymoniak (46" Szczepański), Tyrpuła (68" Ptak). Rezerwowi: Kobyłka, Olszowski.
Halniak Maków Podh - Górnik Wieliczka 5-0 (2-0)
Opublikowany przez Jarek Gustaff Gąstała na 10 kwietnia 2016Mały krok
Drugie zwycięstwo z rzędu odniósł Garbarz Zembrzyce. W tygodniu podopieczni Zdzisława Janika okazali się lepsi od jednego gola od Górnika Wieliczka, a w sobotę, także jedną bramką, wygrali z Michałowianką Michałowice.
Garbarz już do przerwy prowadził 2:0. Najpierw ładną, indywidualną akcję przeprowadził Adrian Sadowski. Zawodnik Garbarz ściął z prawej strony do środka i zdecydował się na uderzenie lewą nogą. Piłka tuż przy słupku wpadła do bramki gości. Drugi gol to zasługa debiutującego w barwach Garbarza Ismalii Baloguna, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najprzytomniej zachował się w polu karnym gości i trafił na 2:0. Właśnie, w Garbarzu po raz pierwszy w meczowym protokole znalazło się trzech sprowadzonych przed rundą wiosenną czarnoskórych zawodników. - To, że prezentują oni odpowiednią jakość, wiedzieliśmy wcześniej. Dobrze, że zamieszanie z ich zatwierdzeniem do gry już za nami - przyznał Janik.
Na początku drugiej połowy Garbarz mógł i powinien prowadzić trzema, a nawet czterema golami. Sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał Sadowski i Ismalia (dwukrotnie)! - Mógł być spokój, a tak goście, którzy przez 85 minut przegrywali dwoma golami, mogli w końcówce nawet zremisować - przyznał trener Garbarza Zdzisław Janik. Właśnie w 85. minucie w narożniku pola karnego faulowany był jeden z piłkarzy gości, a po chwili podyktowany rzut karny został zamieniony na gola. Na więcej Michałowianki już stać jednak nie było.
- Cieszy wygrana, ale dopiero zrobiliśmy mały krok w planie, który chcemy wykonać. Skupiamy się na kolejnych meczach, a przed nami spotkania z Sosnowianką i derby z Halniakiem - dodaje Janik.
Garbarz Zembrzyce - Michałowianka Michałowice 2:1 (2:0)
Gole dla Garbarza: Sadowski, Ismalia.
Skład Garbarza: Bruzda – Ł. Puda, Mitka, Marek, Harańczyk, Tomczak (85" Burliga), Sadowski (90" Kotlarczyk), Kasiński, S. Puda (75" Sałapatek), Sani (65" Marcelo), Ismaila.
V-LIGA:
Czerwień, karny, game over
W 23. minucie Patryk Brytan za krótko zagrywał piłkę do głową do Łukasza Kobiałki, dopadł do niej Sebastian Młynarczyk i obrońca Jałowca postanowił "ratować sytuację" i złapać za koszulkę napastnika gości. Efekt to czerwona kartka i rzut karny dla Tempo Białka. - Tego już się nie dowiemy, jak wyglądałby ten mecz, gdyby obie drużyny grały do końca w jedenastu. Na pewno gra w przewadze była dla nas ułatwieniem - powiedział szkoleniowiec Tempo Białka, Maciej Melzer.
- Całkowicie nas to wybiło z rytmu. Do tego momentu mecz był wyrównany - przyznał tymczasem kierownik Jałowca, Tomasz Steczek.
Skutecznym egzekutorem jedenastki był Jakub Korba.
Gospodarze przebudzili się w ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy, kiedy to zdominowali wydarzenia na boisku. Na ich nieszczęście, bez efektu bramkowego.
Tempo podwyższyło prowadzenie w drugiej połowie - ładnie do akcji gości włączył się nominalny lewy obrońca Kamil Lenik i było 2:0. Na 3:0 celnym strzałem głową popisał się Szymon Marek, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Korby. Jałowiec zdobył honorową bramkę w końcówce - strzał z kilkunastu metrów jednego z zawodników gospodarzy wybił przed siebie Piotr Kłapyta, a Wojciech Kłapyta dopełnił formalności.
Wygrana Tempo byłaby jeszcze bardziej okazale, gdyby kilka razy świetnie nie interweniował Kobiałka. Do tego w barwach Tempo zabrakło byłego napastnika Jałowca, Bartłomieja Goryla, który jak to skomentował trener Melzer "grał dzień wcześniej na weselu brata", oraz Grzegorza Pacygi.
- Obu drużynom zależało na wygranej. Tabela pokazuje, że bardziej powinno zależeć na wygranej gospodarzom, ale my też nie jesteśmy przecież w komfortowej sytuacji - przyznał Melzer.
- Podobny mecz w naszym wykonaniu do tego ze Skawą. Zabrakło nam zadziorności - dodał Steczek.
Jałowiec Stryszawa - Tempo Białka 1:3 (0:2)
Gol dla Jałowca: Kłapyta.
Gole dla Tempo: Korba, Lenik, M. Marek.
Składy:
Jałowiec: Kobiałka - Sabliash, Brytan, Szklarczyk, Szwed, Starowicz, Panov, Stachnik (46" Rakoczy), Iciek (78" Porębski), Biela (46" Świerkosz), Głuszek (78" Kłapyta).
Tempo: Kłapyta - M. Marek, Bielarz, Mentel (70" Sz. Marek), Lenik, Drobny, Motor, Korba, Harańczyk (60" Woźny), Raczek, Młynarczyk.
A-KLASA:
Naroże Juszczyn - Cedron Brody 0:2 (0:0)
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Baziński, Ceremuga, M. Ferek (80" Pietrusa), Lyvka, G. Ferek (58" Kulka), Kardas, Madziała (75" Sala), M. Drobny. Rezerwowi: Chorąży, Lipka, Krysian Kwaśniewski, Kamil Kwaśniewski.
Wynik ok, ale...
W zupełnie innych nastrojach rozpoczęła rundę wiosenną drużyna MKS Babia Góra Sucha Beskidzka. Przypomnijmy, po spadku do A-klasy podopieczni Sławomira Bączka zanotowali serię siedmiu porażek z rzędu. W niedzielne popołudnie Babia Góra wygrała w Sosnowicach 3:1.
W suskiej drużynie zadebiutował Arkadiusz Piątek oraz powracający po dłuższej przerwie Rafał Magiera. Mecz nie ułożył się dobrze dla suszan. - W pierwszej połowie na boisku dominował chaos i nerwowość - skomentował Bączek.
Pierwsi gola zdobyli gospodarze - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego za krótko piąstkował piłkę bramkarz Babiej Góry Artur Kachnic. Ta spadła na 16. metr wprost pod nogi jednego z zawodników Płomienia, który chwilę później skierował piłkę do bramki Babiej Góry.
Wyrównał Michał Wójtowicz który wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Amadeusza Żmudy.
W przerwie w szatni Babiej Góry nie było żadnych krzyków czy wzajemnych pretensji. - Wytłumaczyłem chłopakom na spokojnie, żeby grali to, co potrafią najlepiej. Swoje też zrobiło to, że im dłużej trwał mecz, tym "luźniej" robiło się na boisku. Przez 99 procent drugiej połowy kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku - dodaje Bączek.
Suszan wyprowadził na 2:1 Tomasz Ścieszka, który mimo że grał na lewej obronie, to często włączał się do akcji ofensywnych. - Tomek poszedł do końca za piłką i zamknął akcję. Chwała mu za to - pochwalił swojego podopiecznego Bączek.
Niebawem Babia Góra mogła i powinna podwyższyć prowadzenie. Żmuda jednak niepotrzebnie chciał podawać jeszcze do Michała Bałosa, zamiast decydować się na strzał na bramkę Płomienia z kilku metrów. Uderzeniami z dystansu bramkarza gospodarzy starali się zaskoczyć Kuba Kociołek i Artur Rzepka.
Gol na 3:1 w ostatnich minutach był dziełem rezerwowego Michała Stróżaka. Młodzieżowiec Babiej Góry wykorzystał niefrasobliwość obrońców gospodarzy i wygrał pojedynek jeden na jednego z golkiperem Płomienia.
- Wynik jest pozytywny, ale z gry nie jestem zadowolony - podsumował Bączek.
W najbliższą sobotę Babia Góra podejmie Naroże Juszczyn... w Stryszawie. W związku z modernizacją stadionu Babiej Góry przełożony został mecz z Leskowcem Rzyki na koniec maja. Z Narożem Babia Góra zagra w Stryszawie, a co dalej? - Nie wiem. Nie możemy nawet trenować na głównej płycie boiska w Suchej Beskidzkiej, przypomina to taką partyzantkę. Staramy się robić swoje - mówi trener Babiej Góry.
Płomień Sosnowice - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:3 (1:1)
Gole dla Babiej Góry: Wójtowicz, Ścieszka, Stróżak.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Kudzia, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Wójtowicz, Pacyga (75" Magiera), Żmuda (70" Chrząszcz), Piątek (65" Sumera), Bałos (80" Stróżak). Rezerwowi: Młyński, Dyduch, Świerkosz.
Płomiń Sosnowice 1-3 Babia Góra Sucha Beskidzka
Opublikowany przez Sucha24.pl na 10 kwietnia 2016 Lachy Lachowice - Halniak Targanice 0:3 (0:1)
Skład Lachów: Nowak (46" Bogacz) - Elsner (46" Bogdanik), Urbanek, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Kąkol, Małysiak, Piecha (46" T. Kachel), Ponikwia, Gach, Pyrzyk. Rezerwowi: Lasik.
Mecz jak wizytówka A-klasy
Czasem idąc na mecz w niższej klasie rozgrywkowej można wołać o pomstę do nieba o poziom gry, liczyć kiksy zawodników czy nietrafione decyzje sędziów. Spotkanie Jordana Jordanów ze Skalnymi Zaskale było totalnie inne. Szybki mecz, z pięcioma golami i złotym, decydującym o wygranej gospodarze w doliczonym czasie gry rzutem karnym. Jak najbardziej zasłużonym
Jordan nie przegrał trzech ostatnich spotkań w rundzie jesiennej i liczył na podtrzymanie passy w spotkaniu ze Skalnymi. Jednocześnie chciał odegrać się za porażkę z pierwszej części sezonu, kiedy to przegrał na wyjeździe 3:1. Oba zespoły znajdowały się w czołówce tabeli podhalańskiej A-klasy – Skalni na czwartym miejscu z 32 punktami, Jordan na szóstym z dwoma oczkami mniej.
Zaczęło się wybornie dla podopiecznych Zdzisława Gacka – z rzutu wolnego przymierzył Marek Hodana i Marcin Truty musiał wyjmować piłkę z siatki. Drugi gol był zasługą dwóch nowych zawodników Jordana – powracającego z wypożyczenia z Pcimianki Pcim Szymona Wróbla i byłego napastnika Tempo Białka, Mariusza Korbla . Ten pierwszy dogrywał, a Korbel skierował piłkę do pustej bramki.
- Chyba za bardzo uwierzyliśmy , że ten mecz jest już wygrany – przyznał Gacek. Pierwszy strzał w meczu Skalnych zakończył się golem dla przyjezdnych. Na 2:2 Skalni wyrównali po bardzo dobrze przeprowadzonej kontrze.
W drugiej połowie kibice obserwowali mecz w stylu najlepszych walk bokserskich – cios za cios i przenoszenie akcji od jednego do drugiego pola karnego. Z rzutu wolnego świetnie uderzył Hodana, lecz piłka zatrzymała się na spojeniu słupka z poprzeczką. W 70. minucie Adam Wójtowicz podał do Gawła Tyrpa , lecz jego strzał na rzut rożny wybił Truty. Po dośrodkowaniu z kornera Wróbla metr nad poprzeczką główkował kolejny debiutant w barwach Jordana, Bartłomiej Bury .
Po drugiej stronie najgroźniej było w 73. minucie, kiedy to niefrasobliwe wyprowadzenie piłki przez Piotra Kołodziejczyka zakończyło się… sytuacją sam na sam dla gości. Pojedynek z Mariuszem Ryplem przegrał jednak Marcin Król . – Po to Mariusz jest w bramce, żeby bronić takie sytuacje (śmiech) – przyznał już całkiem na luzie Zdzisław Gacek. Cztery minuty później oko w oko z Trutym znalazł się Korbel, lecz górą był golkiper gości. Szczęście uśmiechnęło się do Jordana w końcówce – i to dwukrotnie. Najpierw w 83. minucie dwukrotnie poważnie zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, lecz żaden z zawodników Skalnych nie potrafił skierować piłki do bramki.
- Punkt ze Skalnymi nie był wcale złym rozwiązaniem, więc w końcówce zaleciłem chłopakom, by się częściej wracali, przystopowali – przyznał Gacek.
Jordan nie zamierzał jednak kurczowo trzymać się gry na własnej połowie – po jednej z akcji w polu karnym został sfaulowany Gaweł Tyrpa. Do oddalonego o jedenaście metrów od bramki Skalnych punktu podszedł Filip Tyrpa i po chwili utonął z radości w objęciach kolegów z drużyny.
W barwach Jordana oprócz wspomnianego Wróbla, Korbla i Burego debiutował także Kamil Kalemba (poprzednio Świt Osielec). Zwłaszcza obecność Korbla i Kalemby pod nieobecność kontuzjowanego lidera zespołu z Jordanowa, Pawła Romaniaka , była niezwykle istotna dla ofensywnych poczynań gospodarzy. – Wszyscy chłopcy zasłużyli na pochwały i słowa uznania. Skalni to był naprawdę wymagający przeciwnik i trzy punkty s ą dla nas tym bardziej cenne. – dodał Gacek.
Jordan Jordanów - Skalni Zaskale 3:2 (2:2)
Gole dla Jordana: Hodana, Korbel, F. Tyrpa.
Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Sochacki, Wójtowicz, Wróbel (90" Kowalcze), G. Tyrpa, Korbel (86" Dudek), Kalemba (55" Bury). Rezerwowi: Piosek, Niziołek, Paś.
Jordan prowadził 2:0, jeszcze przed przerwą goście doprowadzili do remisu. W doliczonym czasie gry faulowany w polu karnym był Gaweł Tyrpa, a karnego dla Jordana wykorzystał Filip Tyrpa!
Opublikowany przez Sucha24.pl na 10 kwietnia 2016B-KLASA:
Przedwczesne obawy
Postawa Świtu Osielec w inauguracyjnym spotkaniu rundy wiosennej była niewiadomą nie tylko dla ich przeciwnika - KS Bystra, ale dla nowego trenera Świtu Marcina Kopacza. - Mamy młody skład, pięciu zawodników jest doświadczonych (w meczu z Bystrej z powodu karencji za żółte kartki nie mógł zagrać jeden z nich - Artur Herman), a reszta to młodzieżowcy. Zżarła nas jednak trema w tym meczu, a Bystra zasłużenie wygrała, chociaż za wysoko - mówi Kopacz.
- Nie wiedzieliśmy na co stać Świt. Wygrali sparing 1:0 z Grzechynią i to sprawiło, że czekaliśmy na początku spotkania na to, co zaproponują - przyznaje tymczasem Stanisław Łazarz z KS Bystra.
Spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem gospodarzy 6:0. Po pół godzinie gry wynik otworzył Szymon Sroka, który popisał się fantastycznym strzałem z 25. metrów. Na 2:0 podwyższył Bartłomiej Mikołajczyk - asystę zanotował Michał Bisaga. Kolejne gole dla Bystrej padły po przerwie - w 50. minucie Michał Bisaga wykończył ładną, dwójkową akcję ze Sroką.
Jeżeli Świt marzył jeszcze, a może i śnił, o korzystnym wyniku w Bystrej, to musiał się z tym pożegnać w 57. minucie. Kontuzji doznał bramkarz Wojciech Traczyk i musiał opuścić boisko. - Nie miałem na ławce rezerwowych drugiego bramkarza, chociaż na następne mecze będzie musiał być do mojej dyspozycji. Wojtek niestety nie wróci prędko na boisko - przyznał Kopacz.
W ostatnich dziesięciu minutach Bystra zaaplikowała przeciwnikowi kolejne trzy gole - w 82. drugie trafienie zanotował w tym spotkaniu Sroka. Na 5:0 trafił rezerwowy Bystrej - Piotr Targosz. Taka ciekawostka - Targosz na co dzień jest mieszkańcem Osielca i Świt zachęcał go w przerwie zimowej do gry w jego barwach.
Ozdobą spotkania było drugie trafienie Mikołajczyka, a szóste w ogóle dla Bystrej, w 90. minucie. Piłkarz gospodarzy przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd, minął czterech zawodników Świtu i pewnie trafił do siatki.
KS Bystra - Świt Osielec 6:0 (2:0)
Gole dla Bystrej: Sz. Sroka, Mikołajczyk (obaj po dwa gole), Bisaga, Targosz.
Składy:
Bystra:
Bystra: Pustuła - Basiura, Chorąży (75" Targosz), Ciapała (55" Błachut), Kulka, A. Gałka (65" Pociąg), J. Bisaga, M. Bisaga, Mikołajczyk, Kulka, Morawka, Sroka. Rezerwowy: K. Gałka.
Świt: W. Traczyk (57" Babik) - K. Guzik, A. Guzik, M. Guzik (70" Kołat), Herman, Rzeszótko, Rusin (79" Sępek), G. Traczyk, Ł. Traczyk (46" Grzybek), Oleksa, Malik. Rezerwowy: Brzana, Suski.
KS Bystra Podhalańska 6-0 Świt OsielecWadowicka B klasa
Opublikowany przez Sucha24.pl na 9 kwietnia 2016
Niewykorzystane okazje lubią się...
- Patrząc na wynik 3:0 ktoś może pomyśleć, że przyjechał lider i udzielił nam lekcji futbolu. Tak nie było, chociaż rezultat idzie w świat – mówi po spotkaniu Dębu Sidzina z Gromem Grzechynia (0:3) trener gospodarzy Mariusz Zawiła .
Szkoleniowiec Dębu żałował zwłaszcza trzech okazji, które stworzyli jego podopieczni w pierwszym kwadransie gry. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nad poprzeczką główkował Mariusz Lipa , a piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Sebastiana Krupczaka . Niebawem ponownie w roli głównej wystąpił Lipa – efektownie przyjął piłkę i strzelił mocno w kierunku bramki Gromu. – Bramkarz rywali przeniósł piłkę nad poprzeczką. Piłka zmierzała w sam środek bramki, gdzie akurat był golkiper Gromu! – żałował Zawiła.
Trzecia okazja dla Dębu to dośrodkowanie z rzutu rożnego Marka Szczurka i minimalny strzał nad poprzeczką Jacka Malady .
Po raz kolejny potwierdziło się zatem powiedzenie o niewykorzystanych sytuacjach. Lider B-klasy wyszedł na prowadzenie po dobrze wykonanym rzucie rożnym – w polu karnym nie pilnowany był Paweł Surmiak , a Sebastian Motor musiał po raz pierwszy wyciągać piłkę z siatki.
W drugiej połowie spotkanie było bardziej wyrównane – odcięty od podań został Piotr Surmiak , którego pieczełowicie pilnował Paweł Kostka . Grom, który pod nieobecność trenera Stanisława Klimali, prowadził właśnie Piotr Surmiak, długimi podaniami starała się przenosić ciężar gry na połowę Dębu. W sumie to przecież Dąb musiał gonić wynik, Grom czekał tylko na okazję do kontry. Kiedy na 2:0 podwyższył niezbyt mocnym, ale precyzyjnym strzałem z 16. metrów Bartłomiej Kudzia wydawało się, że nic i nikt nie odbierze Gromowi trzech punktów. – Jeszcze wierzyliśmy, że może coś zmienimy. Po kontuzji naszego lidera Jarosława Kostki wszystko się posypało – dodał Zawiła.
W końcówce Grom dobił zawodników z Sidziny – źle obliczył sytuację na boisku bramkarz gospodarzy i ruszył do daleko zagranej piłki. Ostatecznie futbolówka wturlała się do pustej bramki. – To był chyba samobój, powstało duże zamieszanie – przyznał Zawiła. W meczowym protokole gol został zaliczony jednak Rafałowi Dyrczowi .
Dąb Sidzina - Grom Grzechynia 0:3 (0:1)
Gole dla Gromu: P. Surmiak, Kudzia, Dyrcz.
Składy:
Dąb Sidzina: Motor - J. Kostka (75" Handzel), Sokołowski, P. Kostka, Jaromin, Gałka, Szczurek, Kolaniak, Szpak (60" Czarny), Malada, Lipa, Rezerwowi: Binkuś, Kulka, Chorąży, Zawiła.
Grom Grzechynia: S. Krupczak, Białończyk, Dyrcz, Zguda (85" Tokarz), Toczek (80" Polak), Pająk (78" Bogacz), Paweł Surmiak, M. Surmiak, Ł. Krupczak, Kudzia, Piotr Surmiak. Rezerwowy: Pieróg.
Dąb Sidzina 0-3 Grom Grzechyniawadowicka B klasa
Opublikowany przez Sucha24.pl na 9 kwietnia 2016Człowiek weekendu
Czy można w jedno popołudnie wygrać dwa ligowe spotkania, nie grając oczywiście na lewo w innym klubie? Można. Dokonał tej sztuki Jacek Kudzia. Najpierw w sobotę w roli szkoleniowca Żurawia Krzeszów wygrał z Watrą Zawoją 3:1, a kilka godzin później już jako zawodnik MKS Babia Góra Sucha Beskidzka przyczynił się do wygranej suszan w wyjazdowym spotkaniu z Płomieniem Sosnowice (także 3:1).
Dzięki wygranej z Watrą drużyna z Krzeszowa dołączyła do ścisłej czołówki B-klasy. - Gdybym miał cały czas do dyspozycji trzynastu, kluczowych zawodników, wówczas można by myśleć o czymś więcej. W tym sezonie stawiamy na zrobienie kroku do przodu w organizacji gry - studzi hurraoptymizm trener Kudzia. - W B-klasie sytuacja wygląda czasami tak, że dopiero na odprawie przedmeczowej wiem, na kogo będę mógł liczyć w danym spotkaniu - dodaje.
- 3:1 to trochę za mały wynik. W kilku sytuacjach Łukasz Stopka uchronił swój zespół od straty gola - mówi Kudzia. - Żuraw wygrał zasłużenie. Mecz był szybki i toczony w dobrym tempie - przyznał tymczasem grający trener Watry, Łukasz Stopka.
Spotkanie mogło się dobrze zacząć dla gości, lecz po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne gospodarzy nie doszedł do strzału Patryk Mika. Prowadzenie dla Żurawia zdobył tymczasem Paweł Wajdzik. - To był gol w stylu Gromu Grzechynia. Daleka piłka do przodu, a tam dużym sprytem wykazał się Paweł - mówi Kudzia.
Na 2:0 podwyższył Adrian Piątek, który wykorzystał podanie od Wajdzika i z 20 metrów pokonał Stopkę. - Od tego momentu za bardzo się rozluźniliśmy i w końcówce pierwszej połowy to się na nas zemściło - wyjaśnia Kudzia.
Strzał z dystansu Mariusza Antosiaka "wypluł" przed siebie Michał Pająk, a żadnego problemu z dobitką nie miał Bartłomiej Listwan. - Pierwsza połowa była wyrównana, a gra była "szarpana". Próbowaliśmy zaskoczyć przeciwnika strzałami z dystansu, ale nie stworzyliśmy żadnej stuprocentowej sytuacji w ten sposób - przyznaje Stopka.
- Zawodnicy dostali w przerwie mał ą reprymendę. Chciałem, żeby znowu grali tak jak na pocz ątku spotkania. Byliśmy przygotowania na dwa warianty w tej części gry - kiedy zdobywamy trzeciego gola i kontrolujemy przebieg wydarzeń na boisku, jak również na to, że Watra doprowadza do remisu. Na szczęście sprawdził się ten drugi - przyznał Kudzia.
Gola, który zapewnił spokój Żurawowi już do końcowego gwizdka sędziego, zdobył niezawodny Krzysztof Ćwiertnia. Graj ący prezes Żurawia tak przymierzył z rzutu wolnego, że Stopce nie pozostało nic innego, jak tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. - Żuraw się cofn ął na swoj ą połowę i coraz trudniej było nam przedostać się w okolice pola karnego gospodarzy - dodał Stopka.
Goście jednak i tak próbowali - raz za długo holował piłkę Mika i ostatecznie został zablokowany. Strzał z dystansu Antosiaka wybronił Pa j ąk. O wiele groźniejsi byli jednak gospodarze - dwukrotnie groźnie uderzał Michał Kawończyk, lecz bez efektu bramkowego.
Żuraw Krzeszów - Watra Zawoja 3:1 (2:1)
Gole dla Żurawia: Wajdzik, Piątek, Ćwiertnia.
Gol dla Watry: Listwan.
Składy:
Żuraw: Pająk - Nowak, Zawora, G. Kawończyk (80" Pilarczyk), Skrzypek, Klimowski, Łuczak, M. Kawończyk (85" Urbańczyk), Wajdzik, Ćwiertnia (75" Korczak), Piątek (60" Targosz).
Watra: Stopka - Bach, Zięba, Basiura, Kaczmarczyk, Wróblewski (75" Sajnog), Ficek, Listwan, Antosiak, Mika (65" Hutniczak), Bury. Rezerwowi: Dyrcz, Sałaciak, Staszak.
Żuraw Krzeszów 3-1 Watra Zawoja
Opublikowany przez Sucha24.pl na 10 kwietnia 2016 Olimpia Zebrzydowice - LKS Bieńkówka 2:0 (0:0)
Skład LKS Bieńkowka: Gąstała - Chromy, Lewandowski, Mruc, Pęcek, A. Sałapat, G. Sałapat, K. Sałapat, Smoter, Śpiewla, Wojterski.
Skrót Zebrzydowice-Bienia 2-0
Opublikowany przez Jarek Gustaff Gąstała na 10 kwietnia 2016 Jubilat Izdebnik - Huragan Skawica 3:0 (1:0)
Skład Huraganu: Kotlarz - Buba, Ł. Dyrcz (70" D. Dyrcz), Marek (60" Kozina), Mariusz Pacyga, Mirosław Pacyga, D. Pacyga (60" K. Wojtyczko), S. Pacyga, Marcin Wojtyczko I, Marcin Wojtyczko II, Żywczak.
Strzelec Budzów - Błyskawica Marcówka 3:2 (1:0)
Gole dla Strzelca: D. Gielata (dwa), Ryszawy.
Gole dla Marcówki: Rak (dwa).
Składy:
Strzelec: J. Gielata - P. Burliga, Kwaśniowski, Łuczak, Nosal, Konrad Burliga, Kacper Burliga (70" Marek Daniel), Gałuszka (46" D. Gielata), Ryszawy, Klimowski, Janiczak (60" Rzadek). Rezerwowi: Mateusz Daniel, Korczak, Lenik, Wrzodek.
Błyskawica: Brańka - Grygiel (85" Pilch), Jacek Pindel, Paweł Paczka, Urbański, Kania (82" Zgudziak), Kasprzycki (68" Mariusz Paczka), Nosal, Jakub Pindel, Porębski, Rak.
Ostre strzelanie w Naprawie
Do Naprawy przyjechał zespól zamykający tabelę podhalańskiej B-klasy Wierchy Lasek. – Nie oznacza to jednak, że Wierchy grają najgorzej w piłkę w lidze, Dla nich każdy mecz jest na wagę złota, bo spadek zagląda im w oczy, dlatego nie pozwoliliśmy im rozwinąć skrzydeł – mówi grający trener Unii Naprawa, Franciszek Gacek .
Już do przerwy niedzielnego spotkania było wiadomo, że trzy punkty zostaną w Naprawie. Unia prowadziła 4:1. Skończyło się na 6:2. – Strzelecką formą błysnął Krystian Panek zdobywając trzy gole. Dwie bramki dołożył Łukasz Ciscoń , jednego Paweł Cieżak . Zwłaszcza gol tego ostatniego był niezwykle efektowny. Paweł zszedł z piłką do środka i zza pola karnego huknął z lewej nogi nie do obrony. Pozostałe nasze bramki zostały zdobyte również po ładnych akcjach – mówi Gacek.
- Byliśmy dobrze zorganizowani w defensywie, jak i w ofensywnie – podsumował niedzielny mecz trener Unii Naprawa.
Unia Naprawa - Wierchy Lasek 6:2 (4:1)
Gole dla Unii: Panek (trzy), Ciscoń (dwa), Cieżak.
Skład Unii: Kania – F. Gacek, Mirek (T. Proszek), Ciscoń, Molus (60’ Cieżak), Sutor, K. Gacek, Masłowski, J. Proszek, Kutaj, Panek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze