Do tragedii mogło dojść dziś w Zawoi w rejonie czarnego szlaku prowadzącego na Halę Barankową. W stanie zagrożenia życia był 66-letni mężczyzna, na którego natknęły się inne osoby idące szlakiem.
Tym razem warunki atmosferyczne nie pokonały turystów, lecz jednego z mieszkańców Zawoi. Napotkany mężczyzna został bowiem znaleziony około 2 km od sań, na których ciągnął zakupy. Prawdopodobnie 66-latek opadł z sił i gdy siarczysty mróz zaczął mu śmiertelnie zagrażać porzucił sanie i starał się wrócić do domu. Jak ustalił portal Sucha24.pl mężczyzna wyruszył na zakupy wczoraj (13 lutego) i od tej pory nie wrócił do domu.
Gdy powstawała pierwsza wersja tego materiału jeszcze nie było pewne czy mężczyzna spędził noc w górach, czy też po zrobieniu zakupów u kogoś się zatrzymał i dopiero dziś ruszył w drogę powrotną. Teraz już mamy pewność, że 66-latek cudem przetrwał noc na szlaku. Prawdopodobnie wycieńczony wędrówką w trudnych warunkach zasnął i na szczęście podczas snu nie zamarzł.
Osoby, które znalazły mężczyznę próbowały udzielić mu pomocy. Jednak ostatecznie wezwały na pomoc Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, które posiadając specjalistyczny sprzęt mogło przetransportować 66-latka w miejsce, w którym możliwe było podjęcie go przez zespół ratownictwa medycznego.
O tym, że sytuacja była poważna najlepiej świadczy fakt, że temperatura ciała poszkodowanego spadła do 32 stopni Celsjusza i mężczyzna znajdował się między drugim, a trzecim stopniem wychłodzenia. Na dodatek odzież i obuwie przymarzły mu do ciała.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ale piszecie bzdury. Hahahahaha
to był kaczorek ,uciekał przez zielona granice do Rumunii ,a na sankach miał swojego kota. on już widzi,ze koniec jest bliski i starość woli spędzić na wygnaniu niż w pierdlu. będzie tam premierem rządu na uchodźstwie na utrzymaniu Putina i kima. POWODZENIA.
Jestem jedną z trzech osób które udzielało starszemu Panu pomocy. W artykule jest dużo niezgodności. Mogły one powstać bo nikt z nas, naocznych świadków nie opisał nigdzie zdarzenia. Informacje przekazywane do służb ratowniczych były cząstkowe, żeby jak najszybciej pomóc poszkodowanemu. Zdjęcie też niema nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Bardzo dziękuję chłopakom i ratownikom za pomoc.
Ale piszecie bzdury. Hahahahaha
to był kaczorek ,uciekał przez zielona granice do Rumunii ,a na sankach miał swojego kota. on już widzi,ze koniec jest bliski i starość woli spędzić na wygnaniu niż w pierdlu. będzie tam premierem rządu na uchodźstwie na utrzymaniu Putina i kima. POWODZENIA.
Jestem jedną z trzech osób które udzielało starszemu Panu pomocy. W artykule jest dużo niezgodności. Mogły one powstać bo nikt z nas, naocznych świadków nie opisał nigdzie zdarzenia. Informacje przekazywane do służb ratowniczych były cząstkowe, żeby jak najszybciej pomóc poszkodowanemu. Zdjęcie też niema nic wspólnego z zaistniałą sytuacją. Bardzo dziękuję chłopakom i ratownikom za pomoc.