Reklama


Zaszumiał jawor, zaszumiała osika, był i redyk. W Zawoi powitano jesień

24/09/2020 20:31

Skromniejsza niż w poprzednich latach była 36. Babiogórska Jesień w Zawoi. Koronawirus i związane z nim obostrzenia zrobiły swoje. Niemniej atrakcji i żelaznych punktów imprezy nie mogło zabraknąć.

 

Babiogórska Jesień”  przywraca pamięć o pasterskiej przeszłości regionu. Odbywa się u schyłku sezonu wypasowego, którego koniec wyznacza dzień św. Michała Archanioła. Głównym zaś punktem Babiogórskiej Jesieni jest powitanie jesiennego redyku, czyli pasterzy powracających z owcami do wsi po trwającym od wiosny wypasie.  Trudno byłoby wyobrazić sobie imprezy bez redyku. I ten się odbył. Wzorem lat ubiegłych przed stadkiem owiec podążały zespoły regionalne przygrywając i śpiewając na góralską nutę. Nie mogło też zabraknąć widowiskowego dzielenia owiec. Ci, którzy w tym roku byli jego świadkami mieli więcej swobody niż w poprzednich latach, gdyż wokół koszaru (zagrody) nie panował tak wielki ścisk.

Reklama

I choć w tym roku odbyło się mniej koncertów, zrezygnowano z budowania dużej sceny to Babiogórska Jesień miała swój klimat. Szereg warsztatów,  pokaz „Na szałasie" urzekły widzów. Podobnie jak koncerty, które goszczący w Zawoi śledzili na żywo, a ci, którzy zostali w domach mogli również oglądać je na żywo, tyle tylko, że na ekranach swoich komputerów, laptopów i telefonów komórkowych. Te bowiem były transmitowane drogą internetową.   

Fot. Michał Sośnicki

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama