Są duże inicjatywy, strony, które przepytują trenerów z Ekstraklasy czy najwyższych poziomów rozgrywkowych. My, na naszym terenie, też mamy dobrych specjalistów, pasjonatów, którzy robią wszystko, by rozwijać swoich podopiecznych. Czasami mają do dyspozycji tylko pół hali, czasami brakuje sprzętu, ale trening się odbywa. W cyklu zainicjowanym przez Dom Kultury w Makowie Podhalańskim prezentowane są rozmowy z trenerami różnych dyscyplin, o nich, o ich spojrzeniu, o metodach treningowych. Zapraszamy na rozmowę z Dawidem Polakiem, twórcą Akademii Mistrza DP w Stryszawie. Zaczęło się od piłki nożnej, a dzisiaj oferta jest już znacznie bardziej kompletna. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dawid - wraz z pozostałymi instruktorami, trenerami - zaprasza do dołączenia do Akademii! W rozmowie poruszyliśmy wiele wątków, sporo jest o piłce nożnej. Jaki powinien być trener dzieci? O właściwych i niewłaściwych zachowaniach w piłce. Zapraszam.
- Wszystko zaczęło się nagle. Studiowałem na AWF w Krakowie, łączyłem studia z grą w Jałowcu, wtedy mieliśmy czwartą ligę. Potem nastąpiła mała przerwa w grze na boisku, pół roku grałem, ale w amatorskiej lidze szóstek. Miałem więcej wolnego czasu i szukałem czegoś związanego ze sportem, co mógłbym robić. Natrafiłem na ofertę klubu, który szukał trenera do grup młodzieżowych, najmłodszych, a że w przeszłości chodziłem też do szkoły sportowej w Rekordzie, to wiedziałem na czym to polega. Stwierdziłem, że napiszę do nich, spróbuję, może się uda... Udało się, klub nazywał się Rybitwy Kraków, był to 2015 rok, bodajże w styczniu. I tam zająłem się grupą ŻAK. Wtedy ówczesny prezes nakłonił mnie, bym zrobił kurs trenerski. Zrobiłem UEFA C, potem UEFA B, mam w planach UEFA A, ale wszystko zależy od możliwości czasowych, bo póki co jestem zabiegany. Krążyłem po Krakowie, była Akademia Diament, teraz jest tam Kabel Kraków, więc fajnie się rozwinęło. Miałem roczny epizod zawodniczy w Halniaku, wróciłem do Jałowca i przejąłem skrzatów. Trwam do dzisiaj, przeszliśmy razem właśnie od skrzata, przez żaka i orlika, a teraz chłopcy debiutują już w młodzikach, także same plusy.
- Akademia powstała w kwietniu 2019 roku. Długo myśleliśmy z narzeczoną, teraz już żoną, co zrobić, żeby na naszym terenie dać dzieciom jakiś dodatkowy bodziec, dodatkowe możliwości. Trochę tego brakowało, bo była głównie piłka nożna, do niedawna pływanie, tenis stołowy czy lekkoatletyka, ale nic więcej. Początkowo, z racji, że sam działałem głównie w piłce, to akademia dawała możliwość dodatkowych treningów piłkarskich. Dzieci, które trenowały w klubie dwa razy w tygodniu, w tych młodszych grupach, mogły trenować extra dwa, nawet trzy razy, u nas. I to procentuje teraz. Przez wakacje mieliśmy też dzieci z Suchej czy Lachowic. Reasumując - na początku była tylko piłka. Po miesiącu powstał pomysł, by bardziej się zaangażować, zwiększyć możliwości - powstała sekcja siatkówki dla dzieci i dla dorosłych. I jeszcze nam było mało, więc doszły zajęcia z najmłodszymi, w formie gier i zabaw, animacji. Są to zajęcia ogólnorozwijające, ostatnio było dwadzieścia osób. Szukając dalej powstały tańce i animacje, połączone z koordynacją i ćwiczeniami gibkościowymi. Jest jeszcze fitness dla pań, które chodzą regularnie. Nowe dyscypliny, każdy może znaleźć coś dla siebie. Zajęcia piłkarskie odbywają się na boisku Jałowca, mamy podpisaną współpracę z klubem. Reszta zajęć w hali: zarówno tej nowej, jak i drugiej, na Górnej Stryszawie. Był pomysł, by zrobić oddziały, ale pandemia storpedowała te plany. Myśleliśmy o tym głównie pod kątem siatkówki, by dzieci grały w różnych miejscach, robilibyśmy potem turnieje, bo u nas na terenie o drużyny siatkarskie jest ciężko. Instruktorów i trenerów mamy czterech. Patryk Brytan - głównie piłka nożna, Magda Sumera - siatkówka, moja żona Ania - fitness, tańce, animacje, treningi personalne, no i ja - jestem od wszystkiego. Zamieniamy się zajęciami, jak jest taka potrzeba. Stanowimy fajny, trenerski kolektyw. Codziennie od 15 do 20 coś mamy. W weekendy jeździmy na mecze, turnieje, w zeszłą zimę Jabłonka, Kraków, graliśmy z Wisłą Kraków, Unią Tarnów, jeździliśmy dużo. Rzadko bywam w domu, ale żona mnie wspiera i łączy tę pasję razem ze mną. Robię to, co lubię. Żyję tym sportem. Wspólnie z pozostałymi trenerami chcemy zarażać dzieci pasją i miłością do ruchu. Kiedyś grało się po podwórkach, całe dnie na dworze, dzisiaj czasy są zupełnie inne - komputery, social media i czasami trzeba nawet na siłę te dzieci wyciągać na zajęcia sportowe, pokazywać inne opcje. - Jak zaczynałem za dzieciaka to marzyłem, by grać w piłkę wysoko. Najpierw byłem w Rekordzie, wróciłem do Jałowca, robiliśmy awanse, wygrywaliśmy Puchar, były różne propozycje, spróbowałem w Halniaku, jednak prawda jest taka, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Czuję się tu dobrze, tu się wychowałem, mam sentyment do tego klubu, chcę dla niego jak najlepiej. Moim zdaniem obecnie ten klub funkcjonuje bardzo zdrowo. Czuć rodzinną atmosferę, wspieramy się, swojska drużyna, miejscowa. Każdy czuje się komfortowo. Połączenie młodzieży z ciut starszymi zawodnikami. Ja oddzielam bycie trenerem od bycia piłkarzem. Jako trener mam swoje zadania, obowiązki, przygotowanie do zajęć, plan etc. Jako piłkarz podporządkowuje się trenerowi, nie wymądrzam się, nawet jak mam inne zdanie. Kultura zawodnika wymaga, by nie wchodzić w kompetencje swojego trenera. Ważna jest kultura bycia, choćby nawet trener był z naszego wieku, albo niewiele starszy, to mówi się "panie trenerze", a nie po imieniu. To wszystko zaczyna się od dziecka. Mnie tego nauczyli trenerzy w przeszłości i staram się to przenosić na małych piłkarzy - nie tylko kultura gry, ale i kultura zachowania. Ja na boisku jestem też wzorem dla moich zawodników, oni chodzą na mecze, widzą moje zachowanie. Mamy fajną grupę młodych kibiców - oprawa, bęben, szaliki, jakieś dymy - rewelacja i gratuluję im zaangażowania i kreatywności. Muszę się hamować, kontrolować. - Dobrze się czuję trenując młodszych zawodników, co w przyszłości, czy chciałbym trenować seniorów? W przeszłości odbyłem kilka treningów w zastępstwie w drużynach seniorskich czy juniorskich, dobrze się w tym czuje, można powiedzieć, że prowadziłem przynajmniej kilka jednostek w każdej kategorii wiekowej, ale zobaczymy. Plany w każdym razie są. Jestem świadomy, że w piłkę amatorsko nie będe grać jakoś długo, im jestem starszy i mam więcej obowiązków, to coraz ciężej wszystko pogodzić. Póki zdrowie i siły są, to nie odpuszczę. - Wszystkie programy PZPN są w jakimś stopniu dobre, jak AMO czy inne programy szkolenia, ale trzeba to dostosować do grupy, a nie ślepo podążać za nimi. Im lepiej znasz swoich zawodników, tym łatwiej Ci to wszystko modyfikować. Ja już jestem długo z grupą, więc raz, że ich znam, a dwa, że trenując częściej niż te dwa treningi w tygodniu, mogę im tą treningową pracę rozłożyć na cały tydzień. Obciążenia tak rozłożone są nieco mniejsze, dla niektórych lżejsze lub lekkie, bo dzieci szybko się regenerują, to wiem, że robimy to, co sobie założyliśmy. Skupiamy się nad tym, by poprawiać indywidualne umiejętności chłopaków - prowadzenie, sposób uderzenie, drybling, bo to wszystko przyda im się w kolejnych latach szkolenia. W tym wieku, jako mały piłkarz, muszą wchodzić w dryblingi, trudne sytuacje, bo jeśli nie teraz - jeśli będą unikać gry, uciekać od piłki, to później, w kolejnych latach, tego nie nadrobią i będą problemy z podejmowaniem decyzji. Uważam, że moi piłkarze są na wysokim poziomie indywidualnym. Wiele zależy od grupy, rocznika, ale mam ten komfort, że są fajni chłopcy, mam ich codziennie. Praca indywidualna, współpraca grupowa i super atmosfera to czynniki, które są najważniejsze. Ja jako trener jestem też dumny z rodziców, współpraca przebiega wzorowo. Kibicują, mają koszulki, wspierają, nie ma złego słowa na dzieci, motywacja, naprawdę rewelacja! Tacy rodzice to skarb. Dzieci są zadowolone, widzą postępy, cieszą się z zaangażowania rodziców. Robimy wycieczki - byli eskortą na Podbeskidziu czy na Rekordzie (futsal), od czasu do czasu sobie jeździmy. Wyniki są fajne, dobrze nam idzie, wygrywamy, to napędza, ale nie możemy zapominać, że chodzi o rozwój długofalowy. Ja będę się cieszył, jak za kilka lat zobaczę mojego wychowanka w jakiejś wyższej lidze czy w seniorach Jałowca. W Diamencie współpracowałem z Mateuszem, który przebija się w Wiśle Kraków, obiecał, że zaprosi mnie na mecz, jeśli dotrze do Ekstraklasy. Monitoruję, mamy kontakt. Mam nadzieję, że spełni swoje marzenia. - Kiedyś zrobiłem spotkanie z rodzicami, rozmawialiśmy o właściwych zachowaniach rodziców, zawodników, trenerów, pokazałem im wymowny filmik, który można znaleźć klikając w link https://www.youtube.com/watch?v=NGYqwZlUp6I . Dał do myślenia, ale mam komfort, że rodzice moich zawodników są zawsze, przywożą, zawożą, zawsze chętnie pytają, mamy dobry kontakt. Czasami rodzic zadzwoni, porozmawia o jakimś meczu i jest ta granica. Współpracujemy, razem pracujemy na dobro dziecka. Zawsze po meczu podbiegamy do trybun, klaszczemy rodzicom, bo to tak naprawdę dzięki nim możemy pracować, dzieci mają możliwość treningu. - Dobry trener dzieci? Jakie cechy? Mega kreatywność. Oczywiście musi być przygotowany do zajęć, mieć plan. Nie jest sztuką wypisać ćwiczenia na kartce, ale reakcje dzieci są różne, mają gorszy dzień, są zmęczeni, dlatego trzeba być elastycznym. Jak widzę, że jakieś ćwiczenie, w dany dzień, nie jest realizowane na takim poziomie, jak powinno, to zmieniamy, modyfikujemy. Przerabiamy dla efektywności. Ważny jest spokój. Nie można chcieć za bardzo. Nie możemy wymagać od dzieci więcej niż w danej chwili potrafią. Źle również, jeśli ktoś sam ma niespełnione ambicje, ale przenosi to na dzieci. My, trenerzy dzieci, uczymy ich przede wszystkim kultury bycia. Dzieci są różne, ale to czego się teraz nauczą, to pomoże im w życiu, bo nie ukrywajmy, że nie każdy będzie grał w piłkę zawodowo, ale mogą dzięki uczestnictwu w sporcie zostać lepszym lekarzem czy adwokatem. Sport uczy życia. Pozytywne wzorce od małego. - Niewłaściwe zachowania trenerskie? W seniorach są ciągle i nieustannie. Na młodszych grupach również jest to zauważalne. Ja osobiście unikam spięć z przeciwnikami, sędziami. Sędziowie, którzy jeżdżą na mecze dzieci, to albo młodzi ludzie, którzy zaczynają, uczą się, albo starsi sędziowie, którzy chcą sobie dorobić. Sędzia powinien sędziować, uczyć dzieci, trener uczy dzieci, a nie udowadnia coś sędziemu na meczu. Sterowania jest dużo, widać to wyraźnie. Kiedyś miałem taką sytuację, że graliśmy w Krakowie. Przeciwnicy mieli trenera, który ciągle krzyczał, ustawiał, w stylu - podaj, biegnij, strzelaj! Ja byłem spokojny, mieliśmy swoje założenia, które realizowaliśmy. Rodzic jednego z naszych chłopców przyszedł do mnie i pyta: Trenerze, dlaczego trener nic nie mówi, a tamten trener krzyczy na okrągło i grają fajnie? Mówię: Mi to nie jest potrzebne, bo nasi zawodnicy mają myśleć na boisku. Jeśli będziemy nimi sterować, a któregoś dnia mnie czy kogoś innego zabraknie na meczu, nikt nie będzie podpowiadał z trybun czy z ławki, to co wtedy? To nie może być playstation, już od najmłodszych lat dziecko ma podejmować decyzje. Nakreślamy sobie założenia przed meczem, na pierwszą, drugą połowę i tyle. - Marzenia trenerskie? Chciałbym, aby dzieci dalej chodziły tak licznie na treningi. Żeby uczyły się życia poprzez sport, żeby to plusowało na przyszłość. Mam dużo marzeń, można by długo mówić. Chciałbym, żeby moi zawodnicy zarówno teraz, jak i w przyszłości chcieli przychodzić na treningi, chcieli się rozwijać, a co nam to przyniesie, to pokaże przyszłość. Zależy to od nich samych. Muszą pracować i przykładać się. - Rady dla chętnych, by zacząć trenować? Na studiach miałem super grupę i często rozmawialiśmy o trenerce, metodach. Najważniejsze, to nie bać się i spróbować. Praktyka jest niezwykle ważna. Jak macie możliwość, to podglądajcie innych, już doświadczonych trenerów. Wystarczy pójść na trening. Miałem taki epizod, że jeden z młodych zawodników Jałowca, który gra w seniorach, już wie, że kiedyś będzie chciał zająć się trenerką i pomagał mi. Pokazałem mu co nieco. Podpowiedziałem mu, czasami wrzuciłem go na głęboką wodę. Nie można się bać. Chcesz zacząć - zgłoś się do kogoś i działaj! Do trenerów, którzy pracują? Trzeba znaleźć złoty środek, bo jeden element może wyjść w jednej grupie, a ten sam w innej już nie. Każda grupa jest inna, trzeba dostosować. Życzę wszystkim trenerom, żeby z łatwością znajdowali złote przepisy, by ich zawodnicy byli coraz lepsi.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze