Do z pozoru zwyczajnego najechania doszło wieczorem w Jordanowie na ul. Piłsudskiego. I takowym byłoby, gdyby sprawca kolizji był trzeźwy, a przy tym z dobrej woli chciał odpowiadać za popełnione wykroczenia i przestępstwo jakiego się dopuścił.
Zaczęło się od tego, że prowadzący land rovera nie zachował bezpiecznej odległości i najechał na tył skręcającego w lewo mercedesa. Następnie odjechał, ale po 200 metrach świadek zdarzenia go zatrzymał, a następnie wezwał policję. Mundurowi ustalili, że sprawca kolizji miał w wydychanym powietrzu niemal 2,7 prom alkoholu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze