Reklama


(WYNIKI) Piłkarski weekend: Halniak przegrywał 2:0, wygrał 3:2!

17/09/2016 14:25

Po dwóch wysokich wygranych z Lachami Lachowice (8:2) i na wyjeździe z Tarnawianką Tarnawa (3:0), piłkarze KS Bystra przystępowali w roli faworyta do meczu z Jubilatem Izdebnik. I się przeliczyli. - Przegraliśmy zasłużenie - podsumował mecz szkoleniowiec gospodarzy Marek Hodana.

 

V-LIGA:

Cudawianki!

Pierwszy gwizdek sędziego wcale nie oznaczał dla szkoleniowca Halniaka Maków Podhalański Pawła Krzeszowiaka początku spotkania z Kalwarianką Kalwarią Zebrzydowską. Ten rozpoczął się o wiele godzin wcześniej. - Od rana otrzymywałem kolejne telefony lub sms-y od zawodników, że ten jest chory, tamten nie da rady... Ostatecznie miałem wielu zawodników na ławce rezerwowych, ale sam wiem najlepiej, jaki jeszcze niedawno miałem szpital w drużynie - mówi Krzeszowiak.

Ostatecznie w wyjściowym składzie zagrał np. Wojciech Pająk, który przez cały tydzień narzekał na złe samopoczucie. Ba, zagrał pełne dziewięćdziesiąt minut i zdobył gola pieczętującego zwycięstwo 3:2!

Reklama

Niepewny był udział w meczu także Pawła Kozieła. - To cud, że jego noga wytrzymała - powiedział trener Halniaka. Od pierwszej minuty zagrał Paweł Kaczmarczyk. - I spisał się rewelacyjnie, nie popełnił błędu. Wszyscy chłopcy zasłużyli na wielkie wyróżnienie. Pokazali ogromny charakter - dodał.

Cichym bohaterem spotkania bez wątpienia można nazwać Piotra Bagnickiego. Doświadczony napastnik miał udział przy dwóch golach dla Halniaka, to po faulu na nim sędzia podyktował w drugiej połowie rzut karny dla gości. Więcej o rzucie karnym za chwilę.

Reklama

- Mecz był wyrównany. Na ciężkim boisku w Kalwarii obie drużyny zastosowały taktykę cios za cios - mówi Krzeszowiak. Zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Halniak.

Wynik spotkania otworzył Tomasz Pakosz, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Michała Maliny na Tomaszu Trzebuniaku. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy doskonałej okazji do wyrównania nie wykorzystał Anton Tkachenko.

Kiedy na 2:0 w drugiej połowie po fantastycznym strzale z dystansu podwyższył Ousseeynou Fall, to nawet w głowie Pawła Krzeszowiaka pojawiła się niepewność. - Wiedziałem, że będzie ciężko się podnieść. Ale udało się! - dodał.

Reklama

Halniak bardzo szybko, bo w dwie minuty, doprowadził do wyrównania. Kontaktowego gola zdobył Jacek Bobek - z dystansu strzelał Bagnicki, ale piłkę do bramki gospodarzy ostatecznie skierował Bobek. Chwilę później z rzutu wolnego przymierzył Bagnicki - piłka po chwili znalazła się pd nogami Kozieła, który strzałem w krótki róg doprowadził do remisu 2:2.

- Mimo że udało się nam dojść Kalwarię na 2:2, to za chwilę to gospodarze znowu na nas ruszyli - powiedział Krzeszowiak.

Zapędy gospodarzy mógł znacznie ostudzić Paweł Kozieł - po faulu Marcina Curzydły na Bagnickim sędzia podyktował rzut karny. Kozieł jedenastkę wykorzystał, lecz sędzia nakazał wykonać ją jeszcze raz. Powód - za szybko w pole karne wbiegli zawodnicy. - Po raz pierwszy spotkałem się z taką sytuacją. W Lidze Mistrzów nie widziałem takiej sytuacji, ale w okręgówce już tak. To może zdeprymować każdego zawodnika - przyznał trener Halniaka.

Reklama

Tym samym rozgrzeszył Pawła Kozieła, który przy drugiej próbie przeniósł piłkę nad poprzeczką. 

To nie był koniec emocji w tym spotkaniu. Za próbę wymuszenia rzutu karnego żółtą kartkę zobaczył Trzebuniak. To było jego drugie upomnienie, więc musiał opuścić boisko. W 89. minucie Pająk wykorzystał chaos w defensywie Kalwarii i wyprowadził Halniaka na pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie.

Kalwarianka kończyła mecz w dziewiątkę. Boisko opuścił Jakub Morawa.

Halniak wygrywa drugie spotkanie z rzędu! Przegrywał 2:0 w drugiej połowie, ale potrafił nie tylko wyrównać, ale w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Czy w drodze powrotnej zawodnicy Halniaka odwiedzili w podziękowaniu za wygraną w niesamowitych okolicznościach Sanktuarium pasyjno-maryjne, które mieści się właśnie w Kalwarii? -(śmiech) Nie. Może innym razem - podsumował Paweł Krzeszowiak.

Reklama

Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska -  Halniak Maków Podhalański   2 :3  ( 1:0)

Gol dla Kalwarianki: Pakosz (k.), Fall.

Gole dla Halniaka: J. Bobek, Kozieł, Pająk.

Czerwona kartka: Trzebuniak i Morawa (Kalwarianka).

Składy:

Kalwarianka: Napieralski - Morawa, Dudała, Curzydło, Kawecki, Ryszawy, Pakosz, Dybek, Trzebuniak, Fall, Daniel. Rezerwowi: Wypiór, Węgiel, Kocik, Gawron.

Halniak: Kobiałka - Kaczmarczyk, Krauz, Malina, Pęczek, Sobala, Tkachenko (70" Maziarka), Łukawski (46" Bagnicki), Kozieł (58" Zajda), Paj ąk, J. Bobek (90" Sz. Bobek). Rezerwowi: Korczak, Furman, Bryndza.

Reklama

Garbarz Zembrzyce - LKS Żarki 4:0 (1:0)

Gole dla Garbarza: Ł. Puda, Oladoja, Bańdura, S. Puda.

Orzeł Ryczów -  Tempo Białka 3:2 (2:1)

Gole dla Orła: Lukianets (dwa), Zębala.

Gol dla Tempo: Murzyn (dwa).

Składy:

Orzeł: Świergosz - Pluta, P. Chlebicki, Folga, Żuraw, Ł. Chlebicki, Główczak, Zębala, Lukianets, Lisowski, Gołdowski. Rezerwowi: Tyrała, Jędrzejczyk, Matejko, Szymula, Poltavets,Drobniak, Włosiak.

Tempo: Kłapyta - Bielarz, Sala, Mentel, Woźny, Balcer (80" Ficek), Pacyga, Korba, Marek, Szymoniak, Murzyn (75" Goryl). Rezerwowi: Sałaciak.

Reklama

Nadwiślanin Gromiec - Cedron Brody 1:1

Dąb Paszkówka - LKS Jawiszowice 2:2

Niwa Nowa Wieś - Zagórzanka Zagórze 4:1

KS Chełmek - Brzezina Osiek 3:1

Victoria Zalas - Górnik Libiąż  4:1

A-KLASA WADOWICKA:

Defensywa do poprawki

Każda passa kiedyś się kończy. Babiej Góry zakończyła się na szesnastu ligowych spotkaniach bez porażki. Pogromcą suszan okazał się zespół Leskowca Rzyki.

Gospodarze zaprezentowali najprostszą z możliwych taktyk - daleka piłka do przodu i a nuż coś się uda. Dodając do tego prezenty, jakie tego dnia rozdawali w najlepsze piłkarze Babiej Góry i niesamowite szczęście Leskowca, jego małe boisko, które do gry w piłkę nawet na poziomie A-klasy za bardzo się nie nadaje, wychodzą składowe, dzięki którym zespół z Rzyk odniósł zwycięstwo. 

Reklama

Po dwudziestu minutach Leskowiec prowadził 3:0. - Gospodarze wykazali się stuprocentową skutecznością. Do tego piłka spadała akurat tam, gdzie był zawodnik z Rzyk - kręcił głową Sławomir Bączek.

W pierwszej połowie suszanie wykorzystali tylko jedną okazję - atomowym strzałem z dystansu popisał się Artur Rzepka zmniejszając rozmiary porażki Babiej Góry. Szansy na kolejne gole dla gości zmarnowali Piotr Pacyga i Dawid Choczyński.

Na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania kontaktowego gola zdobył Michał Chrząszcz. W końcówce szczęście uśmiechnęło się ponownie do Leskowca i mecz zakończył się wynikiem 4:2.

Reklama

- Szkoda straconych punktów, ale takie mecze się zdarzają - podsumował Bączek. 

Bo Babia Góra bez względu na okoliczności chciała grać swoją piłkę - po ziemi, dokładnymi podaniami z wyjściem na pozycje. W Rzykach to jednak niewiele daje - tutaj daleka piła w przód i warunki fizyczne są decydujące. W niedzielne przedpołudnie "atuty" te zapewniły Leskowcowi wygraną.

Leskowiec Rzyki -  Babia Góra Sucha Beskidzka 4:2 (3:1)

Gole dla Babiej Góry: Rzepka, Chrząszcz.

Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Talaga, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Magiera, Wójtowicz (70" Żmuda), Chrząszcz (70" Bielarz), Pacyga (60" Bałos), Wójtowicz.

Reklama

Role się odwróciły

Po dwóch meczach na emigracji, do Grzechyni wrócił Grom. I nie tylko jak w dwóch poprzednich spotkaniach w tym sezonie na własnym stadionie nie dał się pokonać. Dorzucił bardzo ważne, do tego okazałe, zwycięstwo 5:2 z Halniakiem Targanice. I jest to dobry prognostyk przed dwoma kolejnymi meczami, które niebawem czeka Grom – w środę w półfinale Pucharu Polski podokręgu wadowickiego Grom zagra u siebie z Babią Górą Sucha Beskidzka, w sobotę pojedzie na mecz do Juszczyna.

Grom nie kalkulował, tylko od pierwszych minut zdecydowanie ruszył na bramkę gości. Ci nie ograniczali się tylko do przyjmowaniu zawodników Gromu  -wyprowadzali kontry i to całkiem groźne.

Kibice w Grzechyni już po pięciu minutach podnieśli ręce do góry w geście triumfu – piłkę do siatki skierował Piotr Surmiak . Sędzia boczny dopatrzył się jednak zagrania ręką i dalej było 0:0. Nie na długo.

Po dośrodkowaniu ze skrzydła, piłka została wybita przed pole karne, gdzie dopadł do niej Mateusz Pająk i mocnym strzałem otworzył wynik spotkania. Futbolówka jeszcze po drodze odbiła się od jednego z zawodników Halniaka i zaskoczyła golkipera przyjezdnych.

Kolejny gol dla Gromu to uderzenie Bartłomieja Kudzi – ten wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego Pająka.

Radość gospodarzy z objęcia dwubramkowego prowadzenia mogła nie trwać długo – mając przed sobą tylko Sebastiana Krupczaka , napastnik Halniaka Górski nie trafił piłką w bramkę Andrzej Górski.

Jak się trafia do bramki, niebawem zaprezentował zawodnikom gości ponownie Kudzia, który wykorzystał płaskie zagranie od kolegi z drużyny i strzelił w krótki słupek bramki strzeżonej przez Patryka Kiszczaka .

Co można robić, kiedy przegrywa się 3:0? Ruszyć do ataków i próbować gonić wynik lub ruszyć od ataków, dać się skontrować i przegrywać 4:0 lub wyżej.

Halniak od początku drugiej połowy wybrał pierwszą opcję. Z rzutu wolnego Krupczaka pokonał Grzegorz Kubik – golkiper Gromu nie miał szans na skuteczną interwencję, bo piłka jeszcze odbiła się od jednego z kolegów w murze i go zmyliła. To nie był koniec niefartu Gromu – przy próbie zabrania piłki przez jednego z zawodników gości, został sprowokowany Dawid Zguda i odepchnął Mateusza Kaczmarczyka . Efekt? Czerwień dla zawodnika gospodarzy, żółtko dla prowokatora.

Gospodarze nadal mieli dwie bramki zaliczki, więc trener Marek Mirocha zareagował i zmienił taktykę – na boisku zameldował się Rafał Dyrcz i wzmocnił obronę Gromu, do środka pomocy został cofnięty Piotr Surmiak. W ataku pozostał osamotniony Kudzia. Role się odwróciły i teraz to zawodnicy z Grzechyni czekali co zaoferuje rywal i nastawili się na kontry.

Szybko przyniosło to im efekt w postaci bramki – tę strzelił Pająk. Goście jednak nie rezygnowali i na 4:2 podwyższył Karol Maciejczyk .

W końcówce Grom przypieczętował wygraną zdobywając piątego gola – 17-letni Mateusz Pająk pociągnął prawą stroną i zagrał na wolne pole do nadbiegającego z przeciwnej strony Kudzi. Ten płaskim uderzeniem zdobył swojego trzeciego gola w niedzielne popołudnie w Grzechyni.

Na rozpamiętywanie tego meczu zawodnicy Gromu nie mają  wiele czasu – w środę zagrają z Babią Górą, w niedzielę z Narożem Juszczyn! Faworytami nie będ ą, ale to jest piłka. Ta lubi przynosić często zaskakujące rozwiązania.

Grom Grzechynia - Halniak Targanice 5:2 (3:0)

Gole dla Gromu: Kudzia (trzy), Pająk (dwa).

Skład Gromu: S. Krupczak - Białończyk, Paweł Surmiak, Zguda, M. Surmiak, Ł. Krupczak (60" Dyrcz), Pająk, Toczek (70" Czubin), Chłapek (85" Bogacz), Piotr Surmiak, Kudzia. Rezerwowi: Dyrcz, Czubin, Bogacz, Ceremuga.

Bez ofiar

Piłkarze Jałowca i Naroża doskonale wiedzieli przed rozpoczęciem spotkania, że zwycięstwo jednej z drużyn w niedzielnym spotkaniu zapewni jej fotel lidera. Z drugiej strony oba zespoły były dla siebie kompletną niewiadomą - Jałowiec spadł z okręgówki i w poprzednich sezonach ze sobą nie rywalizowały. Z okazji na samodzielnym usadowieniu się na szczycie tabeli nie skorzystał zatem nikt.

O problemach Naroża z braćmi Drobnymi pisaliśmy wcześniej. Ostatecznie jedno meczowa karencja za wybryki po spotkaniu z Leskowcem Rzyki przypadła dla bliźniaków z Naroża właśnie na mecz w Stryszawie.

Co by było gdyby Jakub Jeziorski mógł skorzystać z ich usług, teraz nie ma już sensu. Faktem jest, że po bezbramkowym remisie obie drużyny przed rewanżem na wiosnę już nie będą dla siebie anonimowe.

- W pierwszej połowie mieliśmy trzy doskonałe okazje do objęcia prowadzenia. Wielkie brawa dla bramkarza Jałowca - pochwalił golkipera gospodarzy opiekun Naroża.

Wspomniane okazje to strzał z dystansu Piotra Kardasia i dwie sytuacje Pawła Romaniaka - za każdym razem górą był strzegący bramki Jałowca Rafał Pępek

Po stronie Jałowca w dogodnej okazji mógł znaleźć się Bartłomiej Iciek - mógł, ale w pewnym momencie za daleko wypuścił sobie piłkę i Michał Fidelus wybił ją jak najdalej od swojej bramki.

Obie drużyny groźnie atakowały również po przerwie - po stronie Jałowca Mykhailo Sabliash ruszył wraz z bramkarzem Naroża do piłki. Ostatecznie Ukrainiec posłał piłkę obok słupka. W kolejnej akcji Bartek Iciek wyłożył na jedenasty metr piłkę do Dawida Polaka, który oddał strzał "na wślizgu". Skończyło się na strachu dla gości.

Ciekawie było także w szesnastce Jałowca - Pępek wygrał sytuację sam na sam z Romaniakiem, minimalnie obok słupka strzelał Marcin Ferek, piłkę po uderzeniu Grzegorza Ferka wybija Fidelus. Ostatecznie piłka i tak znajduje drogę do bramki Jałowca - po dośrodkowaniu Kardasia trafia Marcin Ferek. Sęk w tym, że sędzia odgwizdał wcześniej faul Marcina Kuszyka.

Remis nie krzywdzi żadnej ze stron, a zapowiada tylko większe emocje w dalszej części sezonu. I niewykluczone, że na wiosnę ten mecz może decydować o awansie jednej z drużyn do okręgówki.

Jałowiec Stryszawa -  Naroże Juszczyn 0:0

Czerwona kartka: Kotlarczyk (Jałowiec).

Składy:

Jałowiec: Pępek - Harańczyk, Sala, K. Iciek, Mentel, Sabliash (88" Okrzesik), B. Iciek, Polak (90" Gawron), Kotlarczyk, Stachnik (68" Porębski), Świerkosz. Rezerwowi: Janik

Naroże: Fidelus - Gąstała, Krystian Kwaśniewski, Baziński, Kulka, M. Ferek, Pietrzak, G. Ferek, Kardaś (88" Traczyk), Kuszyk (75" Uczniak), Romaniak. Rezerwowi: Kamil Kwaśniewski, Guzik.

Szczęście ich opuściło

Bliski wywalczenie pierwszej zdobyczy punktowej od trzech spotkań był w niedzielne popołudnie Żuraw Krzeszów. Zabrakło 12 minut.  Patrząc szerzej, może i decyzji sędziego w samej końcówce o podyktowaniu rzutu karnego dla Żurawia. Podyktowanie jedenastki nie oznacza przecież od razu zdobytego gola. - Michał Kawończyk trafił w rękę zawodnika gospodarzy, ale nie z metra, ale z dziesięciu metrów. Karny się nam należał - mówi Jacek Kudzia, trener beniaminka A-klasy.

Gol dla Sokoła to skutecznie wykonany stały fragment gry – konkretnie, rzut wolny.

- Rozegraliśmy bardzo przyzwoite zawody. Pozostaje nam jednak niedosyt. W kluczowych momentach zabrakło nam szczęścia, które mieliśmy na początku sezonu - powiedział szkoleniowiec Żurawia Krzeszów.

Sokół Przytkowice -  Żuraw Krzeszów 1:0 (0:0)

Skład Żurawia: Kotlarz - Talaga, Zawora, Pilarczyk, Skrzypek, Wójcik, Klimowski, Sala, Kawończyk, Targosz, Mentel (75" Wala).

Huragan Inwałd - Orzeł Wieprz 3:3

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Burza Roczyny 1:2

Olimpia Chocznia - Relaks Wysoka -:-

Astra Spytkowice - Skawa Wadowice 2:2

A-KLASA PODHALAŃSKA:

Na wodzie, bez bramkarza, na remis!

W rundzie wiosennej, Jordan Jordanów miał do dyspozycji aż trzech bramkarzy. W tym sezonie między słupkami z konieczności musiał już raz w ligowym meczu stanąć nominalny... napastnik, czyli Michał Ryś. Sytuacja, w której Jordan nie miał bramkarza, powtórzyła się w meczu z Zawratem Bukowina Tatrzańska. Między słupkami bronił Kamil Kalemba.

- Max Teper pod koniec września będzie miał przeprowadzone badanie rezonansem, w piątek z Norwegii wraca Adam Piosek - wylicza Zdzisław Gacek. - Mariusz Rypel dzisiaj nas zostawił... Wczoraj z nim rozmawiałem przy okazji meczu.. juniorów i miał przyjść. Mamy w tym sezonie problem z obsadą bramki. Juniorzy? Własnie tam też nie ma nominalnego bramkarza, broni napastnik Paweł Kowalcze. Jak wróci Adam Piosek, to będzie bronił w juniorach i seniorach - dodaje.

- To, że dziś bronił Kamil w bramce, nie oznacza, że z tego powodu zremisowaliśmy mecz z Zawratem - przyznaje Zdzisław Gacek. Bo faktycznie, Kamil spisywał się w bramce bez zarzutu. Kiedy nie był pewny, wówczas piąstkował piłkę. W drugiej połowie świetnie obronił uderzenie z bliskiej odległości zawodnika gości.

Przez pierwszy kwadrans spotkania w niedzielne popołudnie, Jordan nie mógł złapać właściwego rytmu. W końcu zaczął jednak grać swoje i stwarzać okazje do objęcia prowadzenia. Najbliższy tego był Bartłomiej Kowalcze, który po dośrodkowaniu Szymona Wróbla trafił piłką w poprzeczkę. Niezłych okazji nie wykorzystali Bartłomiej Bury i Dominik Kulak

Goście również byli groźni. Raz Kalembę uratowała poprzeczka- Tydzień temu zremisowaliśmy z Czarnym Dunajec, ale tamten i ten remis nie ma co porównywać. Zawrat jest o wiele lepszą drużyną. Skorzystał m.in. na rozpadzie Porońca Poronin i sprowadził stamtąd zawodników - mówi Gacek.

Pierwsza połowa dla Jordana, druga była już bardziej wyrównana. Na prowadzenie wyszli goście po bramce Damiana Janczy. Wyrównał Gaweł Tyrpa, który popisał się celnym uderzeniem głową po dośrodkowaniu Wróbla. 

Gaweł mógł wpisać się bardzo szybko ponownie na listę strzelców - po podaniu od Burego zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i ostatecznie trafił prosto w bramkarza Zawratu.

Sporo kontrowersji wzbudziła także sytuacja, po której Jarosław Dudek znalazł się w sam na sam z Tomaszem Bużkiem. Sędzia boczny podniósł chorągiewkę do góry sygnalizując pozycję spaloną.

- Za nami dobre zawody, rozegrane na wodzie, ale warunki były takie same dla obu drużyn. Szkoda, że nie wygraliśmy. Gramy dalej - podsumował Zdzisław Gacek.

Jordan Jordanów - Zawrat Bukowina Tatrzańska 1:1 (0:0)

Gol dla Jordana: G. Tyrpa.

Skład Jordana: Kalemba - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak (82" Ryś), Samek, Kowalcze (58" Dudek), Wróbel, Bury, Figura, G. Tyrpa.

Skalni Zaskale - Wierchy Rabka 1:1

Huragan Waksmund - Lubań Tylmanowa 2:1

Skałka Rogoźnik - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 1:5

Podhale II Nowy Targ - Czarni Czarny Dunajec 3:3

Babia Góra Lipnica Wielka - Granit Czarna Góra 2:1

Przełęcz Łopuszna - Spisz Krempachy 1:1

B-KLASA WADOWICKA:

3 błędy = 3 gole

To był wyjątkowo zimny prysznic dla zawodników z Bystrej. Po dwóch przekonywujących wygranych, przyszła porażka z Jubilatem Izdebnik. Aż 0:3. - Porażka zasłużona, bo goście zagrali bardzo dobrze i konsekwentnie. Właśnie najbardziej brakowało nam dziś konsekwencji. To co miało być zrobione na boisko, nie zostało - powiedział Marek Hodana.

Wszystkie gole dla gości padły po błędach gospodarzy. Najpierw nie popisał się bramkarz Dariusz Pustuła, który nie potrzebnie za daleko wyszedł od bramki. Pierwszego gola w tym spotkaniu zanotował Grzegorz Matuła.

Kolejne bramki Jubilat zdobył już po przerwie. Na 2:0 podwyższył Łukasz Wierzbiński - 35-letni zawodnik z Izdebnika oddał strzał z dystansu, piłka jeszcze skozłowała przed Pustułą i wpadła do siatki. Trzeci gol to już wzorcowa kontra gości i wykorzystana sytuacja sam na sam Matuły z bramkarzem Bystrej.

Na pocieszenie dla gospodarzy pozostaje fakt, że to oni przeprowadzili najpiękniejszą akcję meczu. W 85. minucie piłka jak po sznurku krążyła między kolejnymi zawodnikami gospodarzy, a ostatecznie sytuacji sam na sam z bramkarzem Jubilatu nie wykorzystał Michał Bisaga. - Szkoda, że nie był to strzał w długi róg, ale bardziej w środek bramki - żałował Hodana. - Chciałbym wprowadzić więcej gry piłką, kombinacyjnych akcji, zagrań po ziemi, akcji na obieg - jestem tego zwolennikiem - powiedział.

- Propozycja z Bystrej była dla mnie niespodzianką. Długo się nad nią zastanawiałem, część chłopaków i prezesów mnie namawiała do objęcia tej funkcji, więc jestem. Zobaczymy, jak ułoży się nasza współpraca. Mam nadzieję, że chłopaki wezmą sobie do serca słowa, że bez treningów nie ma nic. Na razie frekwencja na zajęciach jest różna - przyznał.

Jubilat po dwóch porażkach na wyjeździe, w końcu sięgnął po komplet trzech punktów. Wynik nie oznacza, że Bystra nie miała swoich okazji. - Brakowało nam ostatniego podania. Czasami piłka była podawana niedokładnie, w ostatniej chwili przeciął ją obrońca gości. Zabrakło nam zimnej głowy, albo inaczej - podniesionej głowy do góry i zagrania do lepiej ustawionego kolegi - dodał na zakończenie Marek Hodana.

KS Bystra - Jubilat Izdebnik  0:3 (0:1)

Gole dla Jubilatu: Matuła (dwa), Wierzbiński.

Skład Bystrej: Pustuła - Urbański, Kulka, Morawka, Mikołajczyk, Sroka, Różycki (70" Basiura), Bisaga, Błachut (70" Bednarz), Szewczyk (55" Gałka), Witkowski.

LKS Leńcze -  Lachy Lachowice 0:1 (0:1)

Gol dla Lachów: Daniel Kachel.

Błyskawica Marcówka -  Watra Zawoja  2:1 (1:0)

Gol dla Watry: Wróblewski.

Skład Watry: Wolski - Stopka, Bach, Zięba (75" Świtek), Antosiak, Zguda, Wróblewski, Ficek (46" Listwan), Trybała, Antosiak, Hutniczak, Basiura.

Z dedykacją

Mecz Huraganu z Dębem mógł zakończyć się walkowerem. Zawodnicy z Sidziny w pierwszej kolejności chcieli wzi ąć udział w sobotę w uroczystościach pogrzebowych ojca   ich kolegi z drużyny. Pogrzeb odbył się o godzinie 13, a następnie większość zawodników Dębu obrała kurs na Skawicę, gdzie mieli rozegrać ligowy mecz z Huraganem (godz. 16). - Gdyby godziny pogrzebu i meczu się pokrywały, to pewnie musielibyśmy oddać spotkanie walkowerem. Wygraną w Skawicy zadedykowaliśmy właśnie zmarłemu ojcu Sławka Pastwy - powiedział trener Dębu Sidzina, Mariusz Zawiła.

Pierwszego gola po kwadransie gry zdobyli co prawda gospodarze, ale potem sprawy w swoje ręce wzięli zawodnicy Dębu. Do wyrównania doprowadził Grzegorz Motor, który skutecznie wykonał rzut karny podyktowany za faul na Mariuszu Lipie. W 36. minucie Motor wcielił się już w rolę asystenta - po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego na listę strzelców wpisał się Jacek Malada

Nadzieję na jakikolwiek korzystny wynik dla gospodarzy w tym spotkaniu prysły w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy. Dąb w tym czasie zdobył aż... trzy gole.

W 40. minucie po prostopadłym podaniu od Tomasza Jaromina sytuację sam na sam z bramkarzem Huraganu wykorzystał Marek Szczurek. Tuż po wznowieniu gry od środka boiska przez zawodników ze Skawicy, błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił jeden z defensorów gospodarzy. Kilka sekund później piłka ponownie znalazła się w bramce gospodarzy - na listę strzelców wpisał się Lipa. 

To nie był koniec strzelania zawodników z Sidziny w tej części gry. Po faulu na Szczurku, Dąb stanął przed szansą na zdobycie drugiego gola w tej części gry z rzutu karnego. I jej nie zmarnował. Jedenastkę wykorzystał Lipa.

Huragan dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy zdobył gola na 5:2, ale więcej bramek dla gospodarzy w sobotnie popołudnie już nie było. Gola zdobyli za to goście - hattricka skompletował Mariusz Lipa.

Przez ostatnie 12 minut gospodarze grali w przewadze jednego zawodnika - dwie minuty po wejściu na boisko czerwoną kartką został ukarany Szymon Sokołowski.

Dąb zanotował drugie zwycięstwo z rzędu i z dziewięcioma punktami na koncie znalazł się w ligowej czołówce. 

Huragan Skawica -  Dąb Sidzina 2:6 (1:5)

Gole dla Dębu: Lipa (trzy), Malada, G. Motor, Szczurek.

Czerwona kartka: Sokołowski (Dąb).

Skład Dębu: S. Motor - J. Kostka, B. Kolaniak (55" P. Kostka), Korbel, Jaromin (46" Pelcel), K. Kostka, Malada (75" Krupa), Szczurek, Ł. Kolaniak, Lipa (75" Sokołowski), G. Motor).

Stanisławianka Stanisław -  Tarnawianka Tarnawa 5:1

Gol dla Tarnawianki: Miś.

LKS Bieńkówka -  Strzelec Budzów 1:0 (0:0)

Gol dla Bieńkówki: Chromy.

Składy:

Bieńkówka: Gąstała - Żołnierek, Lewandowski, Pęcek, Gaura, Stawowy (55" Knapczyk), A. Sałapat, Sajnog (70" Cholewa), G. Sałapat (75" Szczurek), Chromy.

B-KLASA PODHALAŃSKA:

Do końca się gra!!!

W 90. minucie Unia Naprawa miała piłkę meczową - rzut karny po faulu na Arturze Babiku. A w tym momencie było 1:1. Do ustawionej na jedenastym metrze podchodzi Marcin Żegleń i nie trafia. Sędzia doliczył trzy minuty i Unia chciała pozostały czas przeznaczyć na frontalne ataki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka zostaje wybita przed pole karne. Dopada do niej Babik i mocnym strzałem przy słupku zapewnia Unii czwarte w tym sezonie zwycięstwo.

- Kontuzje, choroby, praca... Wszystko to spowodowało, że nie miałem dzisiaj wszystkich zawodników. Mimo to drużyna pokazała charakter i zagrała do końca. To, że czeka nas mecz pełen walki i dramaturgi można było przypuszczać, ale że aż takiej?! - cieszył się grający trener Unii, Franciszek Gacek.

Bo trzeba powiedzieć, że Unia zdobyła też gola na 1:1 "do szatni", czyli w czterdziestej piątej minucie! Właśnie wtedy na listę strzelców, po raz pierwszy w seniorach, wpisał się 17-letni Mateusz Masłowski. Tego gola poprzedziła ładna akcja gospodarzy, wymiana kilku podań i wreszcie celny strzał młodego pomocnika Unii. Wcześniej na prowadzenie wyszli goście po bardzo dobrze wykonanym rzucie wolnym. Stracony gol spowodował nerwowość w szeregach drużyny z Naprawy. Mógł ją przełamać  Babik, który dostał świetne podanie w uliczkę od Krystiana Panka, ale strzelił wprost bramkarza. Przełamał ją zatem dopiero Masłowski.

Druga połowa to ciągle ataki Unii, goście sporadycznie wychodzili z kontrami, ale były one rozbijane przed polem karnym. Drużyny kończ ą mecz w osłabieniu po dwóch czerwonych kartkach. Ale czy to teraz ważne? Nie - ważne jest to, że Unia po laniu w Krauszowie w minionej kolejce w najlepszy z możliwych sposobów się zrehabilitowała! 

Unia Naprawa - Lepietnica Klikuszowa 2:1 (1:1)

Gole dla Unii: Masłowski, Babik.

Skład Unii: Kania - Sutor, F. Gacek, Trojak, Molus (46" Wójciak), Żeglen, K. Gacek, Masłowski, Babik, Cieżak , Panek.

Delta Pieniążkowice - Janosik Sieniawa 5:2

Grom Morawczyna - Korona Piekielnik 2:4

Grel Trute - KS Chabówka 1:3

Wiatr Ludźmierz - Luboń Skomielna Biała -:-

Skawianin Skawa - Podgórki Krauszów -:-

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama