Reklama


(WYNIKI) Piłkarski weekend: W Jałowcu niestety bez zmian

21/05/2016 12:24

Jałowiec Stryszawa przegrał kolejny, czternasty już w tym sezonie mecz. Porażka na boisku w Nowej Wsi z bardzo dobrze grającą, zwłaszcza u siebie, Niwą 2:0 nie była żadnym zaskoczeniem. Jałowiec się postawił drużynie z Nowej Wsi i, zwłaszcza w drugiej połowie, nawiązał walkę. Gospodarze gola pieczętującego zwycięstwo 2:0 zdobyli w doliczonym czasie gry. Do przerwy w Trzebini Halniak przegrywa aż 3:0...

KOLEJNE RELACJE ZOSTAN Ą DODANE W ŚRODĘ - ZAPRASZAMY!!!

IV-LIGA:

Duet jak marzenie

Kibice Garbarza mogą tylko żałować, że duet napastników Sławomir Puda - Ismalia Balogun nie współpracuje w każdym meczu tak, jak to miało miejsce w sobotnie popołudnie w starciu z Nową Proszowianką. 

Pierwszy kwadrans wcale jednak nie zwiastował pewnej i wysokiej wygranej Garbarza. To goście prezentowali się w tym fragmencie lepiej. Gol Ismali Baloguna, który po indywidualnej akcji z lewej strony wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości, ustawił jednak mecz. Garbarz mógł się cofnąć i liczyć na kontry.

Reklama

W odstępie 180 sekund Nowa Proszowianka straciła dwa gole w drugiej połowie. Oba po stałym fragmencie gry - najpierw w 54. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, jeden z zawodników Garbarza wycofał piłkę do nadbiegającego Sławomira Pudy, a ten pięknym strzałem z dystansu podwyższył na 2:0. Trzy minuty później także po wznowieniu gry z rzutu rożnego najprzytomniej, najsprytniej w polu karnym zachował się Sławomir Puda.

Kiedy w 70. minucie Sławomir Puda uruchomił Ismalię, ten minął bramkarza i z ostrego kąta skierował piłkę do pustej bramki było pewne, że trzy punkty w tym dniu zostaną w Zembrzycach. I nie zmieniła tego nawet sytuacja z 80. minuty, kiedy to Nurodeen Marcelo Oladoja tak niefortunnie chciał wybić piłkę z pola karnego Garbarza, że wpakował ją do bramki obok kompletnie zaskoczonego Mateusza Wieczorka. Po takim jednak meczu Garbarza, kto o tym samobóju będzie pamiętał?

Reklama

Garbarz Zembrzyce – Nowa Proszowianka  4:1 (1:0)

Gole dla Garbarza: S. Puda, Ismalia (obaj po dwa gole).

Skład Garbarza: Wieczorek - Ł. Puda, Sałapatek, Marek, Marcelo, Sadowski (75" Harańczyk), Kasiński, Burliga, Sani (78" Talaga), S. Puda, Ismalia. 

Nici z obietnicy

W tygodniu doszło do spotkania zarządu klubu z piłkarzami. Jego tematyka wydaje się być jasna dla każdego, jeżeli spojrzymy na wyniki osiągane przez Halniaka Maków Podhalański w rundzie wiosennej. Na zakończenie spotkania piłkarze obiecali w ostatnich pięciu spotkaniach zdobyć komplet piętnastu punktów. Po sobotnim meczu z MKS Trzebiia-Siersza, w sumie to już po jego pierwszej połowie, było jasne, że nici z obietnicy.

Reklama

Plan na spotkanie w Trzebini runął bardzo szybko. Po kwadransie gry i niejako dwóch prezentach defensywy Halniaka, gospodarze za sprawą Pawła Piskorza i Michała Kowalika prowadzili 2:0. W tych sytuacjach środkowi obrońcy Halniaka źle pokryli zawodników gospodarzy w polu karnym i Adamowi Pająkowi nie pozostało nic innego, jak tylko wyjąć piłkę z bramki.

Gościom nie można było odmówić ambicji i zaangażowania, lecz po takich straconych golach trudno było walczyć o korzystny wynik. Tym bardziej, że przewaga czysto piłkarska była w tym pojedynku po stronie gospodarzy.

Reklama

W poprzeczkę trafił Dariusz Szymoniak , po akcji lewą stroną Tomasza Moskały żaden z ofensywnych zawodników gości nie nadążył za byłym zawodnikiem Cracovii i GKS Katowice, kiedy ten dośrodkował na siódmy metr. Bramkarza Trzebini Tomasza Wróbla nie zatrudnił także Jacek Bobek – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym, strzał młodego zawodnika Halniaka został zablokowany. O wiele więcej okazji mieli jednak gospodarze – gdyby prowadzili pięcioma czy sześcioma bramkami po pierwszej połowie, nie można by mówić, że jest to prowadzenie niezasłużone.

Trzebinia w tej części gry zdobyła jeszcze jednego gola – po raz drugi w sobotnie popołudnie na listę strzelców wpisał się Piskorz.

Reklama

Kiedy prowadzi się wysoko, można sobie odpuścić prowadzenie gry i nastawić się na kontry. Taki też był pomysł Trzebini na drugą połowę meczu. Halniak miał w tej części gry kilka rzutów rożnych, lecz niewiele z nich wynikało. Raz do strzału doszedł Bobek, lecz bramkarz Trzebini zażegnał niebezpieczeństwo. W kolejnej godnej odnotowania akcji Halniaka - Dawid Szymula uruchomił Bobka, ten wycofał do nadbiegającego Kamila Dyducha . Piłka po strzale byłego zawodnika Babiej Góry Sucha Beskidzka nie trafiła nawet w bramkę.

W 65. minucie boisko w szeregach Halniaka opuścili  Moskała i Tomasz Kaczmarczyk , a pięć minut później Dariusz Szymoniak . Cała trójka była zagrożona karencją w następnym, być może kluczowym dla losów utrzymania w lidze spotkaniu z Kalwarianką Kalwarią Zebrzydowską i trener Krzysztof Wądrzyk wolał nie ryzykować.

Reklama

W 72. minucie na 4:0 podwyższył Gaspar Repa . Goście zdobyli honorową bramkę za sprawą celnego trafienia głową przez Pawła Kozieła . Dobre i tyle.

MKS Trzebinia-Siersza –  Halniak Maków Podhalański 4:1 (3:0)

Gol dla Halniaka: Kozieł.

Skład Halniaka: Pająk (46" Rechul) - Gruca, Lozniak, Kozieł, Furman, Dyduch, Kaczmarczyk (65" Sz. Bobek), Szymula, J. Bobek, Moskała (65" Mokwiński), Szymoniak (70" Polak). 

Jutrzenka Giebułtów - Wiślanka Grabie 0:3

Wiślanie Jaśkowice - Górnik Libiąż 2:0

Iskra Klecza Dolna - Skawinka Skawina 0:1

Reklama

Górnik Wieliczka - Spójnia-Osiek Zimnodół 2:1

Michałowianka Michałowice - Orzeł Piaski Wielkie 1:2

Sosnowianka Stanisław Dolny - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 1:0

V-LIGA:

Momenty były

Jak na ścięcie jechał w sobotnie przedpołudnie do Nowej Wsi zespół Jałowca Stryszawa. Cztery porażki z rzędu, w tym ostatnia najbardziej dotkliwa i to na swoim stadionie z Unią Oświęcim 6:0, do tego tylko dwunastoosobowa ekipa na wyjazdowy mecz z niepokonaną w tym roku na własnym obiekcie Niwą, nie zwiastowały niczego dobrego.

Reklama

Jałowiec jednak, zwłaszcza w drugiej połowie, pokazał charakter i wolę walki. Co prawda w tym momencie było już 1:0 dla gospodarzy, bo jeszcze w pierwszej połowie po dośrodkowaniu w pole karne gości i pechowej interwencji obrońcy Jałowca, zawodnik Niwy znalazł się w sytuacji sam na sam z Dawiem Maroskiem i tej okazji nie zmarnował.

Goście mogli i powinni doprowadzić do wyrównania w 80. minucie. Strzał z szesnastu metrów Bartłomieja Ićka minął jednak o centymetry słupek bramki gospodarzy. Wcześniej w dobrej okazji znalazł się Mykhailo Sabliash, lecz w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany przez defensorów Niwy. 

Reklama

W samej końcówce Jałowiec postawił już wszystko totalnie na jedną kartę i... został skontrowany. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Niwy Nowa Wieś.

Niwa Nowa Wieś  -  Jałowiec Stryszawa 2:0 (1:0)

Skład Jałowca: Marosek - Szwed, Brytan, Starowicz, Biela, Sabliash, Okrzesik, Iciek, Stachnik (40" Janik), Kłapyta, Świerkosz.

Każda passa...

-... kiedyś się kończy. Nasza skończyła się w Ryczowie. Co prawda wiedzieliśmy, że na boisku Orła będzie trudno i nawet można było wkalkulować porażkę, ale z takim nastawieniem nie wyszliśmy przecież na mecz. Przebieg spotkania pokazał, że wynik mógł być różny - powiedział trener Tempo Białka, Maciej Melzer.

Reklama

Tym samym Tempo po ośmiu spotkaniach bez porażki w rundzie wiosennej, po raz pierwszy musiało uznać wyższość rywala. Gospodarze wyszli na prowadzenie po dość kuriozalnym trafieniu - z dystansu uderzał jeden z zawodników Orła, piłka odbiła się od znajdującego się w polu karnym Grzegorza Motora i spadła pod nogi zaskoczonego takim obrotem sprawy Dawida Pluty. Ten strzałem z sześciu metrów zmusił do kapitulacji Piotra Kłapytę.

Tempo mogło szybko odpowiedzieć - po podaniu za linię obrońców od Grzegorza Pacygi w dogodnej okazji znalazł się Bartłomiej Goryl. Napastnik Tempo strzelił bardzo mocno z ostrego kąta, lecz ponad poprzeczką. Na uderzenie z dystansu zdecydował się również Motor, lecz piłka minęła lewy słupek bramki gospodarzy.

Orzeł stanął przed szansą na podwyższenie wyniki w doliczonym czasie gry do pierwszej połowy. W polu karnym kapitan gości, Mariusz Bielarz sfaulował Macieja Zębalę i sędzia wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki strzeżonej przez Kłapytę. Do piłki podszedł Marcin Głowczak, który posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.

W drugiej połowie piłka nawet dwukrotnie wpadła do bramki Orła, lecz gola dla Tempo nie było. Po dośrodkowaniu w pole karne nie sięgnął piłki głową Grzegorz Pacyga, lecz ta spadła mu na rękę. - Szkoda, że w ogóle ją dotknął, bo tuż za nim był Mateusz Harańczyk - żałował Melzer. W kolejnej sytuacji piłka po... no właśnie - Harańczyk chciał dośrodkować, a wyszedł mu strzał. Piłka odbiła się od poprzeczki, a z dobitką pośpieszył kolejny rezerwowy Tempo - Michał Puzik. W momencie strzału/dośrodkowania Harańczyka sędzia liniowy pokazał już jednak pozycję spaloną Puzika. - Mam nadzieję, że jakby piłka wpadła do bramki, to sędzia by się zreflektował i spalonego by nie odgwizdał - dodał Melzer. Taki scenariusz jednak się nie sprawdził.

Orzeł tymczasem również mógł wpisać się na listę strzelców. Dwukrotnie przed szansą pokonania Kłapyty stanął były napastnik Tempo - Klemens Drobniak. Po potężnym uderzeniu zza pola karnego piłka odbiła się od poprzeczki, w okolice linii bramkowej i wychodzi w pole.

Orzeł Ryczów –  Tempo Białka 1:0 (1:0)

Gol dla Orła: Pluta.

Składy:

Orzeł: Swiergosz - Pluta, Żuraw, Folga, Kozioł, Chlebicki, Zębala (90" Bachul), Główczak, Matejko, Włosiak (65"Poltanets, 76" Drobniak), Pater (78" Jędrzejczyk)

Tempo: Kłapyta - M. Marek, Bielarz, Mentel, Lenik, Drobny (65" Harańczyk), Motor, Korba, Woźny (65" Sz. Marek), Goryl (70" Puzik), Pacyga. Rezerwowy: Sala.

KS Chełmek - Dąb Paszkówka 2:6

Brzezina Osiek - Sokół Przytkowice 0:1

Unia Oświęcim - Soła Łęki 8:0

Nadwiślanka Gromiec - Zagórzanka Zagórze 5:1

Soła II Oświęcim - Skawa Wadowice 7:0

LKS Bobrek - LKS Żarki 2:1

A-KLASA WADOWICKA:

Pewnie, wyraźnie, ale... za nisko

Zasłużone zwycięstwo na boisku w Roczynach odniosła w niedzielę Babia Góra Sucha Beskidzka. - Pewne tak, ale mecz powinien skończyć się jeszcze bardziej przekonywuj ą cym rezultatem. Z drugiej jednak strony najważniejsze są punkty i to, że udało się nam znowu zagrać na zero w tyłach - podsumował mecz z Burzą Roczyny trener Babiej Góry, Sławomir Bączek .

Swoje zrobiła także pogoda – mecz rozpoczął się o godzinie 14, a z nieba lał się żar. Inna sprawa, że takie warunki, trudne warunki panowały niemal w całej Małopolsce. Nikogo nie zdziwiła przymusowa przerwa w trakcie meczu w celu uzupełnienia płynów.

Całe spotkanie od początku do końca przebiegało pod dyktando gości. Gola na 1:0 Babia Góra zdobyła jednak dość szczęśliwie – za jedną z akcji poszedł Artur Rzepka i nie zdążył wrócić na własną połowę. W tym czasie jednak suszanie odzyskali piłkę i daleki przerzut na drugą połowę okazał się… asystą przy golu właśnie Rzepki. Zawodnik Babiej Góry wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy.

Bardzo szybko, bo już kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy, Babia Góra podwyższyła prowadzenie. Tym razem okazji jeden na jednego z golkiperem Burzy nie zmarnował Michał Wójtowicz . Ten sam zawodnik, podobnie jak Tomek Ścieszka , mógł zapewnić Babiej Górze jeszcze bardziej efektowne zwycięstwo – po podaniu z głębi pola od Kuby Kociołka tym razem Wójtowicz będąc w oko w oko z golkiperem Burzy zdecydował się go lobować. Podobnie zachował się Ścieszka – przelobował bramkarza Burzy, przelobował i jego poprzeczkę.

Trzecie zwycięstwo Babiej Góry staje się zatem faktem. Suszanie są zatem niepokonani już od 6. spotkań. Okazja do powiększenia tej serii nadarzy się już w najbliższy czwartek, kiedy to Babia Góra zagra w Suchej Beskidzkiej zaległe spotkanie z Leskowcem Rzyki.

Burza Roczyny –  Babia Góra Sucha Beskidzka 0:2  (0:1)

Gol dla Babiej Góry: Rzepka, Wójtowicz.

Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Magiera, Burliga, Ścieszka, Żaczek (68" Stróżak), Kociołek, Pacyga, Chrząszcz (46" Choczyński), Wójtowicz, Sumera. Rezerwowi: Młyński, Szarlej.

Chamstwo i skur...

- To co wydarzyło się w ostatnim kwadransie meczu, czyli od 80 do 95 minuty, to były futbolowe jaja. Nie boję się tego powiedzieć - albo rezygnuję z pracy z seniorami i zajmę się pracą z młodzieżą, albo coś z tym zrobię... To było chamstwo i skur... Nie można wygrać grając przeciwko czternastu zawodnikom. To uwłacza mojej  pracy. Można przegrać w sportowej rywalizacji, można mówić, że w Rzykach trudno się gra. można z ligi spaść, można awansować, ale w taki sposób meczów przekręcać nie można - powiedział jasno i dobitnie trener Naroża Juszczyn, Jakub Jeziorski.

Zaczynamy zatem od końca - w 80. minucie w pole karne Naroża zostaje dośrodkowana piłka, odbija się od brzucha Dominika Bazińskiego i... karny. - Stałem kilkanaście metrów od tej sytuacji. Dominik miał uniesione ręce w górę. Absolutnie nie zagrał piłki ręką - dodał Jeziorski. Michała Fidelusa z jedenastu metrów pokonał Łukasz Kowala.

- Mieliśmy dziesięć minut do zakończenia spotkania i wiedziałem, że możemy pokusić się jeszcze o zryw i zwycięstwo. Inna sprawa, że sędziowie nie widzieli wiele fauli na moich zawodnikach. Marcinowi Drobnemu odebrano ochotę do gry - w całym meczu odgwizdano na nim jeden faul, choć był wielokrotnie trącany, szturchany i przewracany - mówi Jeziorski.

Wróćmy jednak do meczu - po golu na 1:1 z dystansu strzelał Ihor Lyvka, lecz bramkarz gospodarzy dobrze interweniował.

W doliczonym czasie gry stojący tyłem do bramki gospodarzy Karol Pietrzak wycofuje piłkę do Piotra Kardasia i strzela z 25. metrów. Piłka po rękach bramkarza spada na słupek, a dobija ją do bramki Karol Pietrzak. Sędzia pokazuje pozycję spaloną Pietrzaka... Gospodarze szybko wznawiają grę. Podanie do środka, przedłużenie głową przez jednego z zawodników i chwilę wcześniej leżący na murawie z powodu skurczów Sebastian Misiek niespodziewanie staje przed szansą na zdobycie gola. - To był pięciometrowy spalony! - grzmiał Jeziorski. Misiek zatrzymał się, bo sądził (i słusznie), że jest na pozycji spalonej. Chorągiewka sędziego nie była jednak podniesiona do góry, przebiegł kilkanaście metrów i wykorzystał sytuację sam na sam z Michałem Fidelusem.

Na zakończenie relacji tylko krótkie podsumowanie meczu do 80. minuty - spotkanie bez większej historii, gdzie dominowała kopanina i walka. Naroże prowadziło od 8. minuty po bardzo ładnym strzale Marcina Ceremugi. Mogło prowadzić jeszcze wyżej - w dobrej sytuacji Kardasiowi w ostatniej chwili podskoczyła piłka. Bardzo dobrym uderzeniem z dystansu z rzutu wolnego popisał się Rafał Drobny, ale równie bardzo dobrą, a może i lepszą, bo przecież gola nie było, interwencją popisał się golkiper Leskowca Dominik Łysoń. W drugiej połowie to gospodarze posiadali optyczną przewagę, czyli w skrócie częściej przekopywali piłkę na połowę Naroża. - Strzałów na naszą bramkę nie było, zagrożenia również - podsumował Jeziorski.

Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę - po stronie Naroża wyleciał Krystian Kwaśniewski, po stronie Leskowca Krzysztof Kraus. A wszystko na dalszy plan i tak zepchnął ostatni kwadrans spotkania. - Nie wytrzymałem i wtargnąłem na murawę. Jestem spokojny na meczach, ale tego nie można było tak zostawić. Sędzia "groził", że to wszystko opisze, więc mu jeszcze dopowiadałem, że jest złodziejem... Obok takich wydarzeń nie można spokojnie przejść - powiedział Jakub Jeziorski.

Leskowiec Rzyki –  Naroże Juszczyn 2:1 (0:1)

Gol dla Naroża: Ceremuga.

Czerwona kartka: Kwaśniewski.

Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Baziński, Kwaśniewski, Lyvka, Ferek (78" Pietrzak), Ceremuga, Kardaś, M. Drobny.

Lachy Lachowice - Stanisławianka Stanisław 3:1 (1:0)

Gole dla Lachów: Małysiak, Ponikwia, Daniel Kachel.

Skład Lachów: Nowak - Baca (60" Urbanek, Banaś, Elsner, Kąkol Daniel Kachel, Dawid Kachel, T. Kachel (90" M. Kachel), Kubieniec, Małysiak, Ponikwia. Rezerwowi: Piecha, Bogacz.

Żarek Barwałd - Orzeł Wieprz 2:2

Relaks Wysoka - Astra Spytkowice 2:1

Znicz Sułkowice Bolęcina - Płomień Sosnowice 7:1

Halniak Targanice - Cedron Brody 3:0

A-KLASA PODHALAŃSKA:

Piłka bywa brutalna

- Wynik jest dla nas bardzo krzywdzący - podsumował mecz z Orawą Jabłonka trener Jordana Jordanów,  Zdzisław Gacek. I owszem - rzadko się zdarzało w przeszłości, żeby po zakończeniu pierwszej połowy kibice dziękowali brawami zawodnikom Jordana nie tyle za wynik (bo prowadzili po tej części gry 1:0), ile za walkę, zaangażowanie i sposób gry. Mimo że ostatecznie kibice gospodarza opuszczali stadion w minorowych nastrojach po wysokiej, za wysokiej porażce 5:2, to nie mogli odmówić piłkarzom Jordana gry do końca. Czyli tego, co kibice kochają najbardziej.

Początek drugiej połowy również nie zapowiadał katastrofy, która miała niebawem dla Jordana nadejść. - To było w tym wszystkim najgorsze. Bardzo dobrze weszliśmy w drugą połowę - żałował trener Jordana, Podopieczni Gacka rozpoczęli ją tak samo jak pierwszą odsłonę - od zaatakowania przeciwnika już na jego połowie, od składnych akcji przeprowadzanych oboma skrzydłami. Do przerwy zdało to rezultat - świetnie z lewej strony na prawą przerzucił piłkę Mariusz Korbel . Ta trafiła do Dominika Kulaka , który wpadł w pole karne gości i wycofał piłkę na siódmy metr. Tam nadbiegający Gaweł Tyrpa nie ma problemu z otwarciem wyniku. Była to druga minuta spotkania!

Po przerwie już w pierwszej akcji Bartłomiej Bury po podaniu od Michała Rysia strzelał po długim rogu bramki strzeżonej przez Tomasza Zubrzyckiego. Pomylił się o pół metra. Chwilę później Korbel będąc już w polu karnym Orawy zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, aż piłkę wybili mu defensorzy gości. W 50. minucie Szymon Wróbel wycofał piłkę do Korbla - ten wreszcie uderzył mocno, soczyście, lecz niecelnie. Napór Jordana trwał w najlepsze - wreszcie w 55. minucie Wróbel został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Przy okazji, dlaczego nie dał arbiter czerwonej kartki w tej sytuacji, pozostanie jego słodką tajemnicą. Rzutu karnego nie wykorzystał Filip Tyrpa . – Nie mamy do Filipa żadnych pretensji. Nie tacy zawodnicy nie wykorzystywali rzutów karnych. W trakcie i po meczu podtrzymywaliśmy go na duchu – powiedział Zdzisław Gacek.

Pech Filipa Tyrpy i Jordana polegał na tym, że chwilę po niewykorzystaniu  rzutu karnego, do wyrównania doprowadzili goście. Z dystansu strzelił Piotr Kasprzak , piłka odbiła się jeszcze od Marka Hodany i kompletnie zmyliła stojącego w bramce Jordana w drugim spotkaniu z rzędu Maksymiliana Tepera .

Gospodarzy  zupełnie dobiły, przynajmniej przez pewien czas, dwa gole zdobyte przez Orawę po dośrodkowaniach z rzutu rożnego. Najpierw w 68. minucie Viachaslau Pachabut jakimś cudem zmieścił piłkę między słupkiem bramki Jordana i Teperem. – Uczulałem chłopaków, żeby przykryli tego rosłego zawodnika… - powiedział Gacek. Chwilę później po kolejnym kornerze do strzału doszedł Michał Stasiak . Piłkę z linii bramkowej wybił Hodana, ale dobitka Wojciecha Stehury była zabójcza.

I tak zamiast 2:0 dla Jordana, niewiele później zrobiło się 3:1, ale dla gości. – Jeszcze dwadzieścia minut do końca, gramy! – zachęcał swoich podopiecznych do dalszej walki Gacek. Faktem jest jednak, że Jordan na dziesięć minut „zniknął”. Orawa tego jednak nie wykorzystała.

W 84. świetną indywidualną akcję lewą stroną przeprowadził Paweł Romaniak, który będąc na wysokości pola karnego gości podał do Wróbla, który prostopadłym podaniem uruchomił Gawła Tyrpę. Zawodnik Jordana jak profesor położył bramkarza Orawy na ziemię i zdobył kontaktowego gola na 3:2.

Jordan poszedł za ciosem. Chwilę później Marcin Sochacki podaje do Korbla, którego strzał broni Rudolf Guzik . Dobitka Burego zostaje zablokowana.

Ostatnie słowo, nawet dwa, należały w tym spotkaniu do gości. Piekielnie mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Kasprzak, piłka przełamała ręce Tepera i wpadła do bramki. W doliczonym czasie gry bez wątpienia najaktywniejszy zawodnik w szeregach gości, Stasiak wykorzystał swoją wrodzoną szybkość (na 100 m ten dziewiętnastolatek ma 11,27!), wygrał pojedynek biegowy z Hodaną i przypieczętował wygraną Orawy na 5:2. – Michał wrócił o piątej rano z wesela i nie mógł przepuścić tego spotkania – powiedział po meczu jego tata, który bacznie obserwuje i kieruje karierą syna. W B-klasie Stasiak był królem strzelców (40 goli), a w obecnych rozgrywkach ma bramek na swoim koncie już 27. Już w pierwszej połowie dał się kilka we znaki obrońcom Jordana – kilka pojedynków z nich wygrał jednak Teper. Praktycznie w doliczonym czasie gry dopiął jednak swego.

- Orawa znokautowała nas jak wytrawny bokser. Do końca sezonu zostały cztery spotkania i nie składamy broni – dodał na zakończenie Zdzisław Gacek.

Zawodnicy Jordana bardzo szybko, bo już w najbliższy czwartek będą mogli poprawić sobie humory. Do Jordanowa na ligowy meczu przyjeżdża Babia Góra Lipnica Wielka.

Jordan Jordanów – Orawa Jabłonka  2:5 (1:0)

Gole dla Jordana: G. Tyrpa (dwa).

Gole dla Orawy: Kasprzak (dwa), Pachabut, Stehura, Stasiak.

Składy:

Jordan: Teper - Hodana, Kołodziejczyk. F. Tyrpa, Kulak, G. Tyrpa, Romaniak, Wróbel, Bury, Korbel, Ryś (60" Sochacki). Rezerwowi: Rypel, Wójtowicz, Funek, Kalemba, Dudek.

Orawa: T. Zubrzycki (55" Guzik) - Zahora, Pachabut, Smutek, Dworszczak, Brząkała (88" Stokłosa), T. Zahora, P. Zubrzycki, Kasprzak, Stehura, Stasiak. Rezerwowi: Guziak, Męderak, Paczuski.

Spisz Krempachy - KS Łapsze Niżne 0:2

Skałka Rogoźnik - Przełęcz Łopuszna 1:1

Granit Czarna Góra - Lepietnica Klikuszowa 4:1

Wierchy Rabka - Lubań Tylmanowa 2:0

Wiatr Ludźmierz - Podhale II Nowy Targ 2:0

Babia Góra Lipnica Wielka - Skalni Zaskale 6:4

B-KLASA WADOWICKA:

Uciekają spod topora

W czwartym kolejnym meczu nie przegrywa Huragan Skawica. Po wygranej ze Świtem Osielec 4:0, remisie w Sidzinie 3:3 i wygranej u siebie z Bieńkówką 3:2, teraz podopieczni Kazimierza Hornika sięgnęli po 3 punkty na boisku w Bystrej. - Tragedia - podsumował mecz  w wykonaniu swoich podopiecznych trener gospodarzy Marcin Wnętrzak.

Huragan był drużyną lepszą i zasłużenie sięgnął po trzy oczka. Bystrą stać było tylko na kilkuminutowy zryw - w 68. minucie Michał Bisaga trafił w słupek, a dwie minuty później kontaktowego gola po strzale, po którym piłka odbiła się od jednego z zawodników i zmyliła Tomasza Kotlarza, zdobył Szymon Sroka. Kontaktowego, bo do przerwy to Huragan po dwóch golach autorstwa Sebastiana Pacygi prowadził 2:0.

Goście bardzo szybko, bo kilkadziesiąt sekund po zdobyciu przez Bystrą kontaktowej bramki, odskoczyli znowu na dwa gole. Trafienie zanotował były napastnik Babiej Góry Sucha Beskidzka, Michał Pacyga. Wynik spotkania na 4:1 ustanowił w 86. minucie Marcin Wojtyczko. W tym momencie gospodarze grali w osłabieniu, bo w przeciągu dwóch minut dwie żółte kartki zobaczył Sroka.

Huragan Skawica przynajmniej na kilkadziesiąt godzin awansował na miejsce 9 w tabeli. Z taką formą na końcowy etap sezonu, drużyna ze Skawicy może jednak liczyć na spokojne miejsce w połowie stawki ligi. Czy tę formę utrzymają, zobaczymy po ostatniej kolejce rozgrywek.

KS Bystra –  Huragan Skawica 1:4 (0:2)

Gol dla Bystrej: Sroka.

Gole dla Huraganu: S. Pacyga (dwa), Michał Pacyga, Wojtyczko.

Składy

Bystra: Pustuła - Migas, Ciapała (30" Gałka), Pociag, Mikołajczyk, Bisaga, Urbański, Basiura, Wójtowicz, Sroka, Błachut (46" Morawka).

Huragan: Kotlarz - Buba, Dyrcz, Kozina (46" Michał Pacyga), Kudzia, Żywczak, Marek, Mariusz Pacyga (80" Kawulak), D. Pacyga, S. Pacyga (75" M. Wojtyczko II), M. Wojtyczko I (88"Trybała).

Tego jeszcze w Grzechyni nie grali

Kiedy Grom Grzechynia wyszedł na dwubramkowe prowadzenie w spotkaniu z Żurawiem Krzeszów, a miało to miejsce już w drugiej połowie meczu z Żurawiem Krzeszów, mało kto przypuszczał, że spotkanie zakończy się wysokim zwycięstwem, ale gości. - Nie robimy tragedii z tej porażki. Wygrał zespół, który chciał tego bardziej, a który walczy o wejście do A-klasy. My już praktycznie tam jesteśmy. Życzę tego Żurawowi, a na pewno nie życzę zespołowi z Budzowa - powiedział trener Gromu, Stanisław Klimala.

- Przyjechaliśmy do Grzechyni po remis, a wywozimy z jaskini lwa trzy punkty - cieszył się tymczasem szkoleniowiec Żurawia, Jacek Kudzia.

Pierwsza połowa nie zwiastowała gradu bramek. Obie drużyny miały swoje szanse, ale spektakularnych, stuprocentowych okazji nie było. Po przerwie z większym zębem i szczęściem zagrał Grom. - Kiedy były tzw przebitki, to z takich sytuacji zawodnicy gospodarzy wychodzili zwycięsko - powiedział Kudzia. Na 1:0 wyprowadził gospodarzy Rafał Toczek, który popisał się niezbyt mocnym, ale niezwykle precyzyjnym uderzeniem z szesnastu metrów. To był trzeci gol w trzecim kolejnym spotkaniu Gromu autorstwa Toczka! Na 2:0 podwyższył po indywidualnej akcji i strzale z ostrego kąta Bartłomiej Kudzia. - Ta piłka nie miała prawa wpaść. Bardzo ładne trafienie - podsumował Klimala. - Ten gol był efektem bałaganu w naszej defensywie - dodał Jacek Kudzia.

Z Żurawia w tym momencie zeszło powietrze. Grom tymczasem zaczął dokonywać zmian. - Po meczu w Budzowie kilku zawodników było poobijanych. Miałem na ławce kilku młodych zawodników, którzy dostali szansę - powiedział Klimala.

Kontaktowego gola dla Żurawia zdobył Dawid Klimowski, który nie namyślając się długo, przymierzył z 16. metrów. Do wyrównania doprowadził Michał Kawończyk, który wcześniej zamienił się pozycją na boisku z Józefem Łuczakiem.

- Przy stanie 2:2 wstąpiły w nas nowe siły. Remis jednak był dla nas i tak korzystny - powiedział Jacek Kudzia.

Żurawia na prowadzenie wyprowadził Łuczak, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Krzysztofa Ćwiertni najsprytniej zachował się w polu karnym i zmusił Sebastiana Krupczaka do kapitulacji. Wynik ustalił Ćwiertnia - wprowadzony chwilę wcześniej Dariusz Korczak zdecydował się na strzał z lewej strony. Krupczak wybił piłkę przed siebie wprost pod nogi Ćwiertni. Grający prezes Żurawia nie zwykł marnować takich prezentów.

Grom Grzechynia –  Żuraw Krzeszów  2:4 (0:0)

Gole dla Gromu: Kudzia, Toczek.

Gole dla Żurawia: Klimowski, Kawończyk, Łuczak, Ćwiertnia.

Składy:

Grom: S. Krupczak - Dyrcz, Paweł Surmiak, Bialończyk, Chłapek (70" Paleczny), Pająk (46" Polak), M. Surmiak, Ł. Krupczak, Tokarz (35" Kudzia), Toczek (80" Bogacz), Piotr Surmiak.

Żuraw: Pająk - Zawora, Nowak, Skrzypek, Pilarczyk, Ćwiertnia, Klimowski, Łuczak, Wajdzik, Piątek (85" Korczak), Kawończyk.

LKS Bieńkówka –  Watra Zawoja 3:1 (0:0)

Gole dla Bieńkówki: Pęcek (dwa), Cholewa.

Dąb Sidzina –  Błyskawica Marcówka  4:1 (1:1)

Gole dla Dębu: Malada, Czarny, Lipa, Pastwa.

Gol dla Błyskawicy: K. Rak.

Składy:

Dąb: Motor - Jaromin, Kostka, Gałka, Krupa (58" Binkuś), Handzel, Malada, Czarny, Szpak (60" Sokołowski), Lipa, Pastwa. Rezerwowi: 

Błyskawica: Brańka- Urbański, Jacek Pindel, Kasprzycki, Nosal, Paczka, Jakub Pindel, Kania (70" Pilch), Porębski, J. Rak (75" Zgudziak), K. Rak. Rezerwowy: Głuc. 

Świt Osielec –  Strzelec Budzów 1:2 (0:1)

Gol dla Świtu: G. Traczyk.

Gole dla Strzelca: K. Burliga, Daniel.

Składy:

Świt: K. Traczyk - A. Guzik, A. Herman, Rusin, Suski, Gierat, M. Guzik (50" Babik), Ł. Traczyk (75" G. Herman), D. Herman, Oleksa, G. Traczyk. Rezerwowi: Motor, Sępek.

Strzelec: Kozak - Łuczak, Nosal, Rzadek (46" Reciak), Wicherek, P. Burliga, K. Burliga, Gałuszka (46" Daniel), Kwaśniowski (85" Korczak), Gielata, Janiczak. Rezerwowy: Lenik.

Olimpia Zebrzydowice - Jubilat Izdebnik 2:2

B-KLASA PODHALAŃSKA GR. 1

Passa trwa

Trzecie zwycięstwo z rzędu odniosła Unia Naprawa. - To był upalny dzień i grało się ciężko - mówi trener Unii Franciszek Gacek. Dwa gole do przerwy autorstwa Pawła Cieżaka i Krzysztofa Gacka ustawiły spotkanie, ustawiły też końcowy wynik. - Dominowaliśmy i kontrolowaliśmy mecz, chociaż gospodarze też mieli swoje okazje - dodał Gacek.

Korona Piekielnik –  Unia Naprawa 0:2 (0:2)

Gole dla Unii: Cieżak, K. Gacek.

Skład Unii: Kania - F. Gacek, Mirek, Nowak, Molus, Sutor (75" MasŁowski), K. Gacek, Wantulok, Proszek, Święchowicz, Cieżak.

Grom Morawczyna - Czarni Czarny Dunajec 0:4

Janosik Sieniawa - Wierchy Lasek 0:4

Luboń Skomielna Biała - Skawianin Skawa 3:6

KS Chabówka - Szarotka Rokiciny Podhalańskie / niedz. 22.05.2016 godz. 17:00

C-KLASA WADOWICKA GR. 1:

Spartak Skawce –  Tarnawianka Tarnawa 1:1

Skawa Jaroszowice - Korona Skawinki 2:2

Filkówka Barwałd - Jastrzębianka Jastrzębia 2:1

Zryw Lanckorona - Pogoń Bugaj 3:0

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama