Reklama


(RELACJE+ZDJĘCIA) Piłkarski weekend: Po zwycięstwa!

02/04/2016 13:28

W sobotę o ligowe punkty zagrają: Garbarz Zembrzyce, Halniak Maków Podhalański, Jałowiec Stryszawa i Naroże Juszczyn!

IV-LIGA:

Cud się nie powtórzył

Nie mieli wiele do powiedzenia piłkarze Garbarza Zembrzyce w starciu z liderem tabeli Wiślanami Jaśkowice. Ba, porażka mogła być jeszcze wyższa. 

Gospodarze (mecz odbył się na stadionie Skawinki Skawina) podeszli bardzo wysoko pod zawodników Garbarza, do tego grali bardzo agresywnie. I to, w powiązaniu oczywiście z oczywistą siłą lidera tabeli (w jego składzie wystąpili m.in. znani z występów w pierwszej lidze w Cracovii – Paweł Szwajdych , Krzysztof Radwański ) wystarczyłoby na o wiele mocniejszą niż Garbarz Zembrzyce drużynę.

Reklama

Do przerwy Wiślanie prowadzili 3:0, a mogli goli zdobyć co najmniej pięć. Po przerwie lider tabeli dołożył jeszcze dwa trafienia, mógł dwa kolejne. Garbarzowi mecz nie wyszedł po prostu.

W środę piłkarzy z Zembrzyc czeka o wiele ważniejsze spotkanie – zaległe starcie z Górnikiem Wieliczką. Kto wie, może w tym spotkaniu w barwach Garbarza zadebiutują kolejni czarnoskórzy zawodnicy - Ismail Ishola Baloguna i Oladoja Nurudeena Marcelo. Obaj byli w sobotę w Skawinie w towarzystwie swojego menedżera Ibrahima Sundaya. Bo, że Garbarzowi potrzebna jest jakość, nie trzeba nikogo przekonywać.

Reklama

Wiślanie Jaśkowice - Garbarz Zembrzyce  5:0 (3:0)  

Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda, Mitka, Marek, Harańczyk, Tomczak, Kasiński, Sałapatek, Sani, Sadowski, S. Puda.

 

Wiślanie Jaśkowice - Garbarz Zembrzyce 5:0 (3:0) Foto Łukasz Razowski

Opublikowany przez Sucha24.pl na 3 kwietnia 2016

Na 1:0, nie udało się...

Spotkanie Halniaka z Jutrzenką z pewnością mogło zadowolić tych kibiców piłkarskich, którzy uwielbiają dyscyplinę taktyczną. Tych, którzy lubią grę na hurra z dużą ilością podbramkowych sytuacji - niekoniecznie. Gospodarze w poprzednich meczach stwarzali kilka sytuacji do zdobycia goli, lecz ze skutecznością było momentami na bakier. W starciu z wiceliderem tabeli - Jutrzenką najważniejsze było zabezpieczenie tyłów i czekanie na swoją szansę.

Reklama

Trener Krzysztof Wądrzyk zmienił ustawienie zespołu na 1-4-1-4-1 i przez długi czas zdawało ono egzamin. Odważnym posunięciem było postawienie w bramce na Adama Pająka. I było to bardzo dobre posunięcie, bo pochodzący z Grzechyni zawodnik uchronił Halniaka od porażki broniąc sytuację sam na sam z jednym z zawodników gości.

O pierwszej połowie sobotniego spotkania najlepiej napisać, że się odbyła. Po stronie gospodarzy warto odnotować strzał w słupek Dawida Szymuli, po stronie gości zagrożenie na przedpolu bramki Halniaka powstawało głównie po stałych fragmentach gry.

Reklama

Właśnie stałe fragmenty gry przyniosły w tym meczu wszystkie gole. Najpierw w 73. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Pawła Kozieła celnym strzałem głową w krótki słupek popisał się Grzegorz Talaga. Kilka minut później z rzutu wolnego przymierzył Szymon Kiwacki, notabene były zawodnik Halniaka, i Pająk mógł tylko patrzeć, jak piłka wpada w same widły. Bohaterem Halniaka mógł zostać Kamil Dyduch - chwilę po pojawieniu się na murawie mógł zaliczyć prawdziwe wejście smoka. Były zawodnik Babiej Góry ładnie przyjął piłkę w polu karnym, lecz zamiast próbować uderzenia z pierwszej piłki, zbyt długo składał się do strzału i zostało ono zablokowane przez jednego z ofiarnie interweniujących graczy Jutrzenki.

Halniaka czekają teraz dwa spotkania z rzędu u siebie - z o wiele niżej notowanymi niż Jutrzenka drużynami - Górnikiem Wieliczka i Iskrą Klecza Dolna. Może tam uśmiechnie się do gospodarzy szczęście?

Reklama

Halniak Maków Podhalański - Jutrzenka Giebułtów 1:1 (0:0) 

Gol dla Halniaka: Talaga.

Składy:

Halniak: Pająk - Gruca, Lozniak, Kozieł, Talaga, Mokwiński, Kaczmarczyk, Moskała, Furman (46" J. Bobek), Szymula, Szymoniak (70" Dyduch). Rezerwowi: Rechul, Dyduch, J. Bobek, Sz. Bobek, Malina, Polak, Bryndza.

Jutrzenka: Mucha - Bieszczanin, Brud, Michalec, Bizoń, Litewka, Kaczor, Tabak, Kiwacki, Kęska, Balawender. Rezerwowi: Kowalczyk, Gorgoń, Szaroń, Wszołek, Dobosz, Kardas, Ciastoń.

 

Halniak Maków Podhalański - Jutrzenka Giebułtów 1:1 Foto. Mateusz Wilczek

Reklama
Opublikowany przez Sucha24.pl na 3 kwietnia 2016


V-LIGA:

Szkoda to chyba zbyt łagodne słowo

Jałowiec prowadził w Zagórzu 2:0, do tego miał rzut karny i sytuację stuprocentową. A wyjechał z Zagórza tylko z jednym punktem.

Trener Szymon Burliga ponownie zamieszał w składzie Jałowca. Tym razem nie w obronie, ale w ataku wystąpił Tomasz Świerkosz (na początku drugiej połowy z powodu kontuzji musiał przedwcześnie opuścić boisko). W Jałowcu zadebiutował 22-letni Ukrainiec Oleksandr Panov.

Goście na prowadzenie wyszli w 32. minucie, kiedy to z rzutu wolnego przymierzył Patryk Brytan. Piłka po drodze odbiła się od jednego z zawodników gości i kompletnie zaskoczyła Dawida Madeję. Brytan w pierwszej połowie mógł i powinien mieć dwa gole na swoim koncie - w 45. minucie nie wykorzystał jednak rzutu karnego.

Reklama

Kiedy w 58. minucie Robert Głuszek celnym strzałem głową podwyższył wynik na 2:0 dla Jałowca wydawało się, że goście przywiozą do Stryszawy pełną pulę. Ba, Głuszek niebawem stanął oko w oko z Madeją i przegrał ten pojedynek. W samej końcówce Zagórzanka zdołała jednak doprowadzić do remisu - w 86. minucie Łukasz Cichoń zdobył kontaktowego gola, w doliczonym czasie gry Łukasza Kobiałkę pokonał Jakub Bujakiewicz.

Zagórzanka Zagórze - Jałowiec Stryszawa 2:2 (0:1) 

Gol dla Jałowca: Brytan, Głuszek.

Gole dla Zagórzanki: Cichoń, Bujakiewicz.

Reklama

Składy:

Zagórzanka: Madeja - Biesek (75" Rejdych), Bujakiewicz, Cichoń, Jarczyk (70" Tokarek), Kądziołka, Paliwoda (46" Jedynak), Pieczka, Prażmowski, Radosz, Woźniak (46" Kikla).

Jałowiec: Kobiałka - Biela, Brytan, Szklarczyk, B. Iciek, Porębski (88" Okrzesik), Panov, Starowicz, Głuszek (90" Janik), Świerkosz (47" Kłapyta), Stachnik (75" K. Iciek). Rezerwowi: Marosek, Szwed, Rakoczy.

Za mało było tempa w Tempie

Trenerowi Tempo Białka Maciejowi Melzerowi obce jest stwierdzenie, że zwycięskiego składu się nie zmienia. W porównaniu do wygranego na inaugurację spotkania z Chełmkiem dokonał w wyjściowej jedenastce na mecz z Sokołem Przytkowice kilku roszad. – Gdyby nasza gra w Chełmku była świetna, to może bym się zastanawiał czy wystawić tych samych chłopaków. Mam jednak ten komfort, że o miejsce w składzie rywalizują zawodnicy o zbliżonym potencjale. Michał Marek zagrał poprawnie w Chełmku, ale Marcin Sala, który pojawił się wtedy na ostatni kwadrans, spisał się nie gorzej. W bramce postawiłem dziś na Łukasza Białończyka, choć Piotrek Kłapyta był zdrowy i mógł grać. Mam dwóch wyrównanych bramkarzy i każdy dostanie swoją szansę – wyjaśnia Melzer.

Reklama

- Oczywiście, że odczuwamy niedosyt po tym remisie. Tabela w okręgówce w tym sezonie jest bardzo płaska, Sokół miał na pewno większy nóż na gardle niż my przed tym spotkaniem – dodaje Melzer.

W pierwszej połowie niedzielnego spotkania Tempo miało trzy dobre okazje do objęcia prowadzenia. Najpierw na strzał z ostrego kąta zdecydował się Łukasz Raczek, lecz nieznacznie chybił. Tak samo uderzenie Bartłomieja Goryla, które przeszło między nogami obrońcy z Przytkowic nie trafiło w światło bramki (golkiper Sokoła jak to się mówi – odprowadzał w tym momencie piłkę tylko wzrokiem). I wreszcie za mocno do strzału złożył się Grzegorz Motor i piłka przeszła nad poprzeczką.

Reklama

- Powiedzieliśmy sobie w przerwie, że ruszamy od początku drugiej połowy na przeciwnika. To jednak nie było to, co zaprezentowaliśmy w drugiej połowie poprzedniego spotkania z Chełmkiem. Za mało była tempa w Tempie. Zagraliśmy na 75 procent możliwości – uważa Melzer.

Goście wyszli na prowadzenie, gdy wykorzystali zamieszanie w polu karnym gospodarzy. Piłka odbiła się najpierw od słupka, a następnie spadła pod nogi Wiktorowi Maziarce, który miał przed sobą w tym momencie tylko pustą bramkę.

Tempo ruszyło do jeszcze bardziej skomasowanych ataków. Piłka po strzale Szymona Marka odbiła się od słupka i trafiła wprost w rękawice Krzysztofa Żaka. – Kilka centymetrów w drugą stronę i byłby gol – żałował Melzer

Gospodarze ostatecznie dopięli swego – fantastyczne trafienie zanotował Sebastian Młynarczyk. W pełnym biegu z 20. metrów uderzył prostym podbiciem i Żak był bez szans.

Za tydzień Tempo Białka jedzie do Stryszawy na derbowy pojedynek z Jałowcem. – Gdyby w obu drużynach grali tylko zawodnicy z Białki i Stryszawy, to może wywoływałby taki mecz duże emocje i nie trzeba by było nikogo specjalnie nastawiać? Popatrzmy np. na derby Halniaka z Garbarzem – jak zawodnicy z Krakowa mają czuć klimat takiego meczu?  Co to są za derby? Pojedziemy do Stryszawy, żeby się zrewanżować za porażkę na jesieni w Białce. A o wszystkim i tak zadecyduje dyspozycja dnia – dodaje Maciej Melzer.

Tempo Białka - Sokół Przytkowice 1:1 (0:0)

Gol dla Tempo: Młynarczyk.

Gol dla Sokoła: Maziarka.

Składy:

Tempo: Białończyk - Bielarz, Sala (46" M. Marek), Mentel, Lenik, Raczek (46" Pacyga), Motor, Korba, Drobny (70" Sz. Marek), Goryl, Młynarczyk. Rezerwowi: Kłapyta, Harańczyk, Woźny.

Sokół: K. Żak - M. Żak (65" Barcik), M. Waga, Godawa, Flaka, Konica, Ostafin (87" Mlak), Stróżyk, K. Waga (80" Czara), Maziarka, Smajek (75" Rzeszutko). Rezerwowi: Janas, Bogacz, Guguła.

 

Tempo Białka - Sokół Przytkowice 1:1 (0:0)

Opublikowany przez Sucha24.pl na 3 kwietnia 2016

A-KLASA:

Wyborny początek

Lepiej nie mógł się zacząć dla Naroża Juszczyn mecz z Astrą Spytkowice. Po dośrodkowaniu Ukraińca Ihora Lyvki w 3. minucie celnym strzałem głową popisał się Marcin Ferek . Od tego momentu to piłkarze gospodarzy zaczęli sprawiać jednak o wiele lepsze wrażenie. – Dopiero po pół godzinie gry wróciliśmy na właściwe tory – mówi trener Naroża, Jakub Jeziorski .

Do końca pierwszej połowy Naroże stworzyło miało trzy sytuacje do podwyższenia rezultatu – z dystansu szczęścia próbowali Marcin Ferek i Jarosław Madziała . Wreszcie w swoim stylu akcję przeprowadził najskuteczniejszy zawodnik Naroża, Marcin Drobny. Mając obrońcę na plecach zdołał się odwrócić w kierunku bramki Astry, strzelił z ostrego kąta, lecz bramkarz ze Spytkowic Piotr Chuderski był na posterunku.

Po przerwie Naroże mogło i powinno pokusić się o zdobycie kolejnych goli. Po zagraniu Lyvki i strzale Marcina Drobnego piłka otarła się tylko o słupek bramki gospodarzy. Kolejne dwie okazje dla Naroże powstały po wykonaniu rzutów  rożnych – strzał Marcina Ferka broni bramkarz, a dobitka tego samego zawodnika zostaje zablokowana na linii bramkowej przez jednego z defensorów Astry. Po kolejnym kornerze do strzału doszedł Rafał Drobny, ponownie świetnie interweniował golkiper Astry. Piłka spadła na 8. metr ponownie pod nogi Drobnego, a piłkę nieuchronnie zmierzającą do bramki wybił w sobie tylko wiadomy sposób golkiper Astry.

Gospodarze, w których barwach zagrał m.in. były zawodnik Halniaka Piotr Balonek (najpierw występował w linii obrony, potem w środku pola), stworzyli tylko jedną groźną okazję. Także po rzucie rożnym strzałem z 12. metrów próbował zaskoczyć Michała Fidelusa jeden z piłkarzy gospodarzy. Piłka zmierzała w sam środek bramki i nie sprawiła Fidelusowi większych kłopotów.

- Nie był to wielki mecz. Może trochę moich podopiecznych sparaliżowało to, że był to pierwszy mecz na wiosnę, związana z oczekiwaniami kibiców presja, to, że już na początku objęliśmy prowadzenie? Nie zapominajmy, że Astra do dobra drużyna. W drugiej połowie graliśmy na szczęście tak, jak powinniśmy zawsze się prezentować – dodał Jakub Jeziorski.

Astra Spytkowice - Naroże Juszczyn 0:1 (0:1)

Gol dla Naroża: M. Ferek.

Składy:

Astra: Chuderski – Rąpel, Cyzio, Balonek, Panek, Rokowski, Babiuch (82" Stanek), Borowczyk, Wrona (75" Dębski), P. Grondalczyk (83" B. Grondalczyk), Sendera. 

Naroże: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Baziński, Kulka, M. Ferek, Lyvka, G. Ferek (70" Kryjak), Kardaś, Madziała (75" Lipka), M. Drobny (90" Ceremuga). Rezerwowi: Chorąży, Sala, M. Kwaśniewki, P. Kwaśniewski.

{gallery width="250" height="300" }news/2016/kwiecien/juszczyn3{/gallery}

Pech gonił pech

W mocno okrojonym składzie dotarli do Roczyn piłkarze Lachów Lachowice. Z powodu stłuczki nie dotarł "zaciąg" czterech zawodników z powiatu żywieckiego. W składzie Lachów nie było także Szymona Stachnika, który przeszedł do Jałowca Stryszawa. - Trenował z nami przez cały okres przygotowawczy i w ostatniej chwili odszedł. Jałowiec musiał zaproponować mu lepsze warunki. Cóż, szkoda, że w taki sposób się z nami Szymek rozstał. Z powodu jednego zawodnika nasz klub nie przestanie przecież istnieć - mówi trener Lachów Krzysztof Chorąży.

Kolejny pech był już czysto sportowo - pierwsza akcja Burzy przyniosła gospodarzom prowadzenie. Goście mogli doprowadzić tuż przed zakończeniem pierwszej połowy do wyrównania - w słupek trafił jednak Daniel Kachel.

Po przerwie obraz gry wyglądał podobnie jak w pierwszej odsłonie - Lachy posiadały optyczną przewagę, z której niewiele wynikało. Mecz rozstrzygnęła sytuacja z 85. minucie, kiedy to ręką w polu karnym gości zagrał Krystian Kubieniec i sędzia wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki Łukasza Nowaka. Po chwili było 2:0. 

- Był to słaby mecz w wykonaniu dwóch drużyn, które głównie opierają się na młodzieżowcach. Nie będę jednak czarował, nie przepracowaliśmy solidnie okresu przygotowawczego i najpewniej spadniemy. Z drugiej strony mamy bardzo inteligentną drużynę, bo roi się w niej od magistrów i inżynierów (śmiech) - dodał Krzysztof Chorąży.

Burza Roczyny - Lachy Lachowice 3:0 (1:0)

Skład Lachów: Nowak - Banaś, Kubieniec, Kąkol, Urbanek, T. Kachel, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Małysiak, Piecha, Ponikwia. Rezerwowy: Lasik.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Leskowiec Rzyki / przełożony na 26.05.2016 godz. 17:00

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama