Reklama


(RELACJE+FOTO) Piłkarski weekend: Naprzód marsz!

01/10/2016 15:51

Niesamowite emocje w Makowie, gdzie Halniak zremisował 3:3 z Brzeziną Osiek. Tempo Białka po bramce w 92. minucie autorstwa Dariusza Szymoniaka wygrywa w Gromcu 2:1. Kolejne zwycięstwo notuje Garbarz Zembrzyce - tym razem z Zagórzanką Zagórze 3:2. Bardzo dobre widowisko stworzyli zawodnicy Dębu i Strzelca w spotkaniu na szczycie B-klasy. Sporo pretensji miał do sędziego głównego (trzeci raz z rzędu był arbitrem głównym na boisku w Sidzinie - OZPN Wadowice nie uznaje rotacji, czy co?) po tym meczu trener gospodarzy Mariusz Zawiła. Huragan Skawica w derbach gminy Zawoja rozbił Watrę aż 5:2! Wysoko z Tarnawianką wygrywa także Błyskawica Marcówka.

 

V-LIGA:

3:3 w takich okolicznościach? To boli

- Strzelamy cztery gole, a remisujemy 3:3... Jestem bardzo zły na ten wynik - podsumował mecz z Brzeziną Osiek trener Halniaka Paweł Krzeszowiak. Zespół z Osieka zakończył passę trzech zwycięstw z rzędu Halniaka, ale na pocieszenie dla makowian pozostaje fakt, że od czterech kolejek są niepokonaną drużyną. A jeszcze niedawno trzeba było odliczać mecze bez jakiejkolwiek punktowej zdobyczy zespołu z Makowa. 

- Przy stanie 0:0 należał się nam ewidentny karny. Wszyscy widzieli, tylko nie sędzia - powiedział trener makowian. Goście jako pierwsi zdobyli gola w sobotnie popołudnie na boisku w Makowie Podhalańskim. - Łukasz Kobiałka nie miał szans, to była ładna akcja zespołowa gości zakończona uderzeniem w krótki róg - przyznał Krzeszowiak.

Reklama

Do wyrównania doprowadził Michał Gruca, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Piotrze Bagnickim. Stały fragmenty gry przyniósł Halniakowi także bramkę na 2:1 - z rzutu wolnego pięknie przymierzył Bartłosz Musiał.

Chwila nieuwagi, dekoncentracji zakończyła się golem na 2:2 niedługo po wznowieniu gry w drugiej połowie. Kobiałkę pokonał... Krzysztof Krauz, który niefortunnie przeniósł głową piłkę nad bramkarzem Halniaka po dośrodkowaniu z lewej strony.

- Taki gol może podłamać każdą drużynę. Dla nas liczyło się tylko zwycięstwo, więc ruszyliśmy bardziej do przodu - powiedział Krzeszowiak.

Reklama

Efekt? W polu karnym piłkę otrzymał Paweł Kozieł i wyprowadził Halniaka na prowadzenie 3:2. Piłkę meczową miał niebawem Bagnicki, który przegrał jednak pojedynek sam na sam z bramkarzem Brzeziny... - W tym momencie mogło i powinno być po meczu - dodał Paweł Krzeszowiak.

I wreszcie na minuty przed zakończeniem regulaminowego czasu gry po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Halniaka sytuację chciał uratować Kobiałka. Niestety dla gospodarzy, wybił piłkę wprost pod nogi zawodnika Nadwiślanina, który zdobywając gola na 3:3 ustalił jednocześnie wynik tego spotkania.

Reklama

Halniak Maków Podhalański - Brzezina Osiek  3:3 (2:1)

Gole dla Halniaka: Gruca, Musiał, Kozieł.

Skład Halniaka: Kobiałka - Gruca, Krauz, Kaczmarczyk, Pęczek, Kozieł, Sobala (55" Tkachenko), Musiał, Pająk (65" Zajda), Bagnicki (85" Maziarka), Bobek (75" Łukawski).

Gole zdobywane falami

Jeżeli ktoś spóźnił się kilkadziesiąt sekund na mecz Garbarza z Zagórzanką to nie zobaczył gola na 1:0 dla gości. Jeżeli spóźnił się o trzy minuty - nie zobaczył też trafienia wyrównującego autorstwa Sławomira Pudy. Napastnik Garbarza otrzymał piłkę w polu karnym i pewnym strzałem pokonał golkipera gości.

Reklama

Końcówka pierwszej połowy zadecydowała o ostatecznym triumfie piłkarzy z Zembrzyc - w 38. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę zgrał Paweł Marek, a do bramki trafił Bartłomiej Sałapatek. Dwie minuty później po indywidualnej akcji swoje drugie trafienie w sobotnie popołudnie na stadionie w Zembrzycach zanotował Sławomir Puda.

O wiele mniej emocji było po przerwie - goście co prawda po dziesięciu minutach od rozpoczęcia tej części gry zdobyli kontaktowego gola, ale potem tempo spotkania wyraźnie siadło. Okazje do zmiany rezultatu były, ale nie można ich nazwać stuprocentowymi.

Reklama

Najważniejsza informacja dla Garbarza jest taka - mają siódme zwycięstwo na koncie w tym sezonie i dalej są wiceliderami tabeli.

Garbarz Zembrzyce - Zagórzanka Zagórze 3:2 (3:1)

Gole dla Garbarza: S. Puda (dwa), Sałapatek.

Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda, Sałapatek, Marek, Mitka (82" Gajewski), Pęczek, Bańdura, Talaga (46" Burliga), S. Puda (90" Kania), Balogun, Oladoja.

Nerwy do końca

Losy spotkania Nadwiślanin Gromiec-Tempo Białka powinny zostać rozstrzygnięte na długo przed 92 minutą. Na korzyść gości. - W pierwszej połowie Nadwiślanin zdobył gola, a poza tym stwarzał zagrożenie po dośrodkowaniach w nasze pole karne. Po przerwie Piotrek Kłapyta się już nudził w bramce - powiedział trener Tempo Maciej Melzer.

Reklama

Koledzy z drużyny Kłapyty nie potrafili jednak wykorzystać bardzo dobrych sytuacji do zdobycia gola na wagę zwycięstwa. A wcześniej w ogóle do doprowadzenia remisu rzecz jasna.

Po pierwszej połowie w o wiele lepszych nastrojach byli zawodnicy z Gromca. W 12. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wykorzystali drzemkę defensorów Tempo i na raty pokonali Kłapytę. Goście mogli i powinni odpowiedzieć Nadwiślanowi jeszcze przed przerwą - po prostopadłym podaniu sytuacji sam na sam nie wykorzystał Dariusz Szymoniak, a w kolejnej sytuacji Mateusz Balcer nie przeciął toru lotu piłki. - Zabrakło mu jednego kroku - żałował Melzer. I wreszcie po akcji dwójkowej napastników Bartłomiej Goryl-Szymoniak ponownie nie popisał się ten drugi.

Reklama

Druga połowa to jeszcze bardziej zdecydowana przewaga gości. Co dla nich najważniejsze - udokumentowana dwoma golami. Najpierw do wyrównania doprowadził strzałem z woleja Jakub Korba. Tempo nie zwalniało tempa, a losy meczu mogli rozstrzygnąć rezerwowi. Bartłomiej Ficek podał do Tomasza Murzyna, ten jednak nie trafił w bramkę. Zwycięstwo Tempo zapewnił wspomniany wcześniej Szymoniak, który wykorzystał bardzo dobre podanie od Bartłomieja Goryla. Sprowadzony z Halniaka Maków Podhalański napastnik ładnie w polu karnym zgasił piłkę i przerzucił ją nad bramkarzem Nadwiślanina.

Nadwiślanin Gromiec -  Tempo Białka 1:2 (1:0)

Reklama

Gole dla Tempo: Korba, Szymoniak.

Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Bielarz, Sz. Marek, Sala (50" Woźny), Raczek (80" Ficek), Pacyga, Korba, Balcer (55" Murzyn), Szymoniak, Goryl.

KS Chełmek - Cedron Brody 7:0

Kalwarianka Kalwaria - LKS Żarki 1:3

Orzeł Ryczów - Victoria Zalas 5:2

Niwa Nowa Wieś - LKS Jawiszowice 1:1

Dąb Paszkówka - Górnik Libiąż 6:4

A-KLASA WADOWICKA:

Ważne, jak kończysz!

Piłkarze Gromu doskonale zdawali sobie sprawę, że z takimi drużynami jak Burza Roczyny mogą i powinni punktować w tym sezonie. Zwłaszcza na swoim stadionie. Po pierwszej połowie był tymczasem remis, który należy uznać za sukces beniaminka z Grzechyni.

Reklama

Grom po prostu źle wszedł w mecz, co w konfrontacji z grającą walczenie Burzą musiało przynieść opłakane skutki. Goście wyszli na prowadzenie w 21.  minucie za sprawą trafienia Damiana Łysonia. Od tego momentu Burza jeszcze bardziej przycisnęła, ale na szczęście dla gospodarzy nie wykorzystała kilku doskonałych sytuacji do podwyższenia wyniku. Niewykorzystane sytuacje zemściły się jeszcze przed przerwą – piłka po mocnym dośrodkowaniu z lewej strony odbiła się od obrońcy Burzy, następnie od upadającego na linii bramkowej Mateusza Pająka i wpadło do bramki! Grom mógł pójść za ciosem, ale piłka po strzałach Bartłomieja Kudzi i Daniela Bogacza nie znalazła się w siatce bramki gości.

P iłkarze z Grzechyni doskonale zdawali sobie sprawę, że nie mogą zagrać drugi raz tak mocno przeciętnej połowy i od początku tej części gry bardziej zdecydowanie ruszyli do ataków. Goście oczywiście też nie ograniczali się tylko do roli statystów – zresztą boisko w Grzechyni jest tak małe, że z akcje spod jednej pod drugą bramkę mogą się z łatwością przenieść. Piłkarze z Roczyn zagrażali bramce Sebastiana Krupczaka głównie uderzeniami z dystansu – golkiper miejscowych był jednak na posterunku.

Reklama

W 60. minucie z rzutu wolnego w kierunku bramki Burzy strzelał Pająk. Piłka odbiła się od zawodników stojących w murze,  następnie znowu trafiła pod nogi Pająka – tym razem piłka po uderzeniu pomocnika Gromu odbiła się od zawodnika Burzy, trafiła pod nogi Kudzi. Ten uprzedził wychodzącego golkipera Burzy Patryka Sordyla i Grom wyszedł na prowadzenie 2:1. Wynik mógł podwyższyć Piotr Surmiak, lecz nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego za zagranie piłki ręką przez piłkarza gości. Sam na sam z Sordylem znalazł się Łukasz Krupczak, lecz trafił prosto w bramkarza z Roczyn.

Na pięć minut przed zakończeniem spotkania dług wobec drużyny za niewykorzystanego karnego spłacił Piotr Surmiak, który strzałem głową zdobył trzeciego gola dla Gromu. Asystę zanotował Bartłomiej Kudzia.

Goście w samej końcówce rzucili się do rozpaczliwych ataków, które jednak gola im nie przyniosło.

Grom pozostaje zatem jedną z pięciu niepokonaną jak do tej pory w lidze na swoim stadionie drużyną w wadowickiej A-klasie

G rom Grzechynia - Burza Roczyny 3:1 (1:1)

Gole dla Gromu: Paj ąk, Kudzia, Piotr Surmiak.

Skład Gromu: S. Krupczak - Białończyk, Paweł Surmiak, Kurdas, M. Surmiak, Ł. Krupczak, Pająk, Chłapek, Kudzia, Piotr Surmiak, Bogacz (60 Mirocha).

Fajerwerki odpalili tylko na początku

Dwie sąsiadujące ze sobą miejscowości, drużyny z nich miały przed tym spotkaniem taką samą liczbą punktów, do tego starcie lidera z wiceliderem - chociażby z tego powodu mecz Jałowca Stryszawa z Babią Górą Sucha Beskidzka zapowiadał się arcyciekawie. Pierwszy kwadrans spotkania mógł zadowolić nawet najwybredniejszego fana futbolu. Niestety tylko kwadrans.

Wynik powinien otworzyć w pierwszej minucie Łukasz Mika  - akcję prawą stroną przeprowadził Dawid Choczyński , wpadł w pole karne i spod linii końcowej wycofał piłkę na 7. metr wprost pod nogi nadbiegającego Miki. Ten jednak uderzył obok bramki. W odpowiedzi Przemysław Kotlarczyk , czyli jeszcze za czasów gry w Garbarzu Zembrzyce typowy napastnik, a w drużynie ze Stryszawy przekwalifikowany na środkowego pomocnika, uruchomił na prawym skrzydle Dawida Polaka . Ten dośrodkował w pole karne, gdzie sytuację wyjaśnił Michał Talaga . A za jego plecami już czaiło się dwóch zawodników Jałowca.

W kolejnej sytuacji Choczyński, który tym razem pojawił się na lewej stronie, podał do Miki. Pomocnik Babiej Góry przeniósł piłkę nad poprzeczką. A co na połowie Babiej Góry? Rajd lewą stroną BartłomiejaIćka i zablokowane dośrodkowanie w pole karne... Do piłki dopadł jednak, ale już po prawej stronie, jeszcze Polak i nie namyślając się długo zdecydował się na natychmiastowy strzał. Piłka nieznacznie poszybowała nad bramką Artura Kachnica

Kibice Jałowca krzyknęli głośno karny, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego tak niefrasobliwie wybijał piłkę jeden z obrońców Babiej Góry, że... trafił w swoją rękę. Na szczęście dla gości, gwizdek sędziego milczał.

Mało emocji? Mało! Po podaniu Artura Rzepki w polu karne wpadł Choczyński i strzelił z ostrego kąta. Rafał Pępek instynktownie odbił piłkę. Po chwili po dośrodkowaniu z rzutu wolnego tuż nad poprzeczką przeniósł piłkę Mika.

Mecz z cyklu cios za cios zakończył Polak. Pomocnik Jałowca znalazł się w polu karnym Babiej Góry i pokonał Kachnica. 

Stracony gol wyraźnie podłamał piłkarzy z Suchej Beskidzkiej - Jałowiec przejął inicjatywę, czego wynikiem było m.in. sześć wykonywanych kornerów z rzędu. W trzech przypadkach były to naprawdę groźne okazje. 

Do bramki Jałowca trafił Piotr Pacyga - wcześniej Choczyński poszedł do końca za piłką i z ostrego kąta dośrodkował w pole karne. Pępek nie sięgnął piłki i ta spadła pod nogi Pacygi, a ten trafił do pustej bramki. Gol na 1:1 nie został uznany - sędzia boczny uznał, że przy podaniu Choczyńskiego piłka opuściła plac gry.

W 35. minucie z boiska powinien wylecieć kapitan Jałowca Tomasz Świerkosz - były napastnik Babiej Góry chciał pokazać młodszemu o piętnaście lat Choczyńskiemu "kto tu rządzi". Po ich starciu z premedytacją kopnął Choczyńskiego. I co? I żółta kartka.

Pierwszą połowę zakończył niecelnym strzałem z dystansu Bartłomiej Iciek. 

Druga odsłona przebiegała całkowicie pod dyktando Babiej Góry. Z upływem minut Jałowiec bronił się nawet pełną jedenastką na swojej połowie. Jeżeli ktoś widział mecze w LM Interu Mediolan pod wodzą Jose Mourinho z Barceloną to ma obraz tej części gry. Z drugiej strony Jałowiec miał wynik i nic nie musiał - problem miała Babia Góra Sucha Beskidzka.

120 sekund po wznowieniu gry na cenzurowanym ponownie znalazł się Świerkosz. Grający w obronie kapitan Jałowca ostrym wejściem nakładką o mało nie "urwał" nogi Kubie Kociołkowi. Efekt to kolejne ostrzeżenie dla kapitana ze Stryszawy. W 51. minucie po krótko rozegranym rzucie wolnym w poprzeczkę trafił Przemysław Burliga . W kolejnej okazji po dośrodkowaniu Rafała Magiery z rzutu wolnego strzał głową Michała Talagi obronił Pępek.

Trener Sławomir Bączek postanowił dokonać aż trzech zmian za jednym zamachem – wymienił oba skrzydła i ofensywnego pomocnika. Na murawie tymczasem bez zmian – dominacja Babiej Góry nie podlegała dyskusji, a Jałowiec czyhał na kontry. Po podaniu Bartka Ićka do strzału doszedł Kotlarczyk – zaskoczyć jednak Kachnica to uderzenie nie mogło.

W 68. minucie wprowadzony kilka chwil wcześniej Michał Chrząszcz ograł na lewym skrzydle Świerkosza i został przez niego sprowadzony do parteru. Sytuacja miała miejsce na wysokości środka pola karnego… Żółta kartka? A skąd, nie dla grającego z numerem 11 Świerkosza.

Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć  Choczyński – jego bardzo mocny strzał w 70. minucie zatrzymał się na poprzeczce. W odpowiedzi także z dystansu przymierzył Mykhailo Sabliash , lecz Kachnic pewnie złapał piłkę.

Goście wraz z upływającymi minutami coraz częściej posyłali piłkę w pole karne Jałowca. Po  dośrodkowaniu Michała Bałos  minimalnie obok słupka strzelał Talaga. Także po centrze Bałosa nie czysto w piłkę z kilku metrów trafił Burliga.

- Jeżeli mecz trwałby dwie godziny to i tak nic by nie wpadło. Trudno się gra przeciwko tak cofniętemu przeciwnikowi. Mamy słabszy okres – tydzień temu udało się mimo to wygrać, a teraz nie zdobyliśmy nawet punktu. Do tego w środę gramy w Pucharze Polski z Iskrą Kleczą Dolną, co nie jest nam na rękę. Potem w weekend do Suchej przyjedzie Grom Grzechynia. Będziemy walczyć – powiedział Bączek.

Jałowiec Stryszawa -  Babia Góra Sucha Beskidzka1:0 (1:0)

Gol dla Jałowca: Polak.

Składy:

Jałowiec: Pępek - Harańczyk, Sala, Świerkosz, K. Iciek (90" Janik), Polak (84" Okrzesik), Mentel, Kotlarczyk, Stachnik (70" Porębski), Sabliash (89" Gawron), B. Iciek.

Babia Góra: Kachnic - Rzepka, Burliga, Talaga, Ścieszka, Kociołek, Magiera (81" Dyduch), Pacyga (60" Bałos), Bielarz (60" Chrząszcz), Mika (60" Żmuda), Choczyński,

Mają punkt!

- Na odprawie przedmeczowej mówiłem chłopakom, że nie ma co patrzeć wstecz i każdy mecz jest inny. Po części te słowa do nich trafiły - tak remis z Leskowcem Rzyki (1:1) skomentował trener Żurawia Jacek Kudzia.

Po pięciu kolejkach bez zdobyczy punktowej jedno oczko na bardzo trudnym terenie w Rzykach jawi się jako ziemia obiecana dla gości. To właśnie oni otworzyli wynik - w polu karnym faulowany był Józef Łuczak i sam poszkodowany podszedł do ustawionej na jedenastym metrze piłki i skierował ją do bramki gospodarzy. 

Łuczak mógł podwyższyć kilka minut później wynik na 2:0 - w decydującym momencie za daleko wypuścił sobie jednak piłkę i cała akcja spaliła na panewce. A, że niewykorzystane okazje lubią się mścić...

Leskowiec wyrównał po zamieszaniu w polu karnym Żurawia i uderzenie w krótki róg bramki gości. - Bramkarz nie miał szans - powiedział Kudzia.

O ile w pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście z Krzeszowa, o tyle po przerwie role się odwróciły. To Leskowiec był dużo groźniejszą drużyną, lecz drugiego gola nie był w stanie w to niedzielne popołudnie zdobyć. - Może nas trochę zlekceważyli? - zastanawia się Kudzia i dodaje: - Faktem jest, że nasza gra wyglądała lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Brakowało mi już tylko czterech podstawowych zawodników. Jeżeli będziemy się tam prezentować w kolejnych spotkaniach, to nasz dorobek punktowy będzie wzrastał.

Leskowiec Rzyki -  Żuraw Krzeszów 1:1 (1:1)

Gol dla Żurawia: Łuczak (k.).

Skład Żurawia: Kotlarz - Nowak, Skrzypek, Zawora, Wójcik (55" Kudzia), Mętel, Targosz, Wala (80" Pilarczyk), G. Kawończyk, Łuczak.

Na kłopoty ofensywa

- Graliśmy dobrze jako zespół, ale w linii obrony to była katastrofa i to zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie - powiedział trener Naroża Juszczyn, Jakub Jeziorski. Outsider tabeli, czyli Halniak Targanice postawił faworyzowanemu Narożu wysoko poprzeczkę. Niewiele mógł jednak zrobić naprzeciwko linii ofensywnej zespołu z Juszczyna, która przewyższa tę ligę. I trzykrotnie w niedzielne popołudnie ukłuła.

Wynik spotkania powinien zostać rozstrzygnięty po dwudziestu minutach gry. Naroże stworzyło w tym fragmencie gry trzy wyborne okazje do otwarcia wyniku - z rzutu wolnego w spojenie trafił Marcin Drobny, po podaniu od Marcina Kuszyka minimalnie obok słupka strzelał głową Grzegorz Ferek. I wreszcie po solowym rajdzie Pawła Romaniaka rywalizację z byłym zawodnikiem Jordana Jordanów wygrał bramkarz Halniaka.

Naroże dopięło swego w 25. minucie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, obrońcy Halniaka wybili piłkę na 30 metr. Tam dopadł do niej Krystian Kwaśniewski, ściął do środka i z 25 metrów pięknym, technicznym strzałem zdobył pierwszego dla gości gola. - Czapki z głów przed Krystianem za tego gola. Stadiony świata - nie miał wątpliwości Jeziorski.

Radość gości z prowadzenia nie trwała długo - trzy minuty później wyrównał Andrzej Górski. W 35. minucie było 2:1 dla przybyszów z Juszczyna - grę z autu wznowił Karol Pietrzak, podał do Romaniaka i po chwili Witold Rymarczyk po raz drugi musiał sięgać do siatki. I znowu - mija chwila, a po prezencie od piłkarzy z Juszczyna jest remis 2:2. Na listę strzelców wpisuje się Kamil Kierczak.

Przez długi czas po przerwie wydawało się, że gospodarze wywalczą sensacyjnie punkt z faworyzowanymi zawodnikami z Juszczyna. - Dziwi mnie, że Halniak jest ostatni w tabeli. To charakterna drużyna, która bez względu na wynik chce odwrócić losy spotkania - pochwalił rywali Jeziorski,

W końcu jednak niefart Naroża pod bramką przełamał Piotr Kardaś - rezerwowy zawodnik wykończył akcję Marcina Ferka i Kuszyka.

Halniak Targanice -  Naroże Juszczyn 2:3 (2:2)

Skład Naroża: Fidelus - Kwaśniewski (46" Ceremuga), Gąstała, Baziński (46" M. Ferek), Kulka, R. Drobny, Pietrzak, Kuszyk, G. Ferek (65" Kardaś), Romaniak (86" Traczyk), M. Drobny.

Gole dla Naroża: Kwaśniewski, Romaniak, Kardaś.

Huragan Inwałd - Skawa Wadowice 5:2

Olimpia Chocznia - Orzeł Wieprz 1:0

Sokół Przytkowice - Astra Spytkowice 4:0

Znicz Sułkowice Bolęcina - Relaks Wysoka 3:1

A-KLASA PODHALAŃSKA:

Jordan Jordanów - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 5:3 (3:1)

Gole dla Jordana: G. Tyrpa, Bury, Kowalcze, Ryś, Samek.

Podhale II Nowy Targ - Wierchy Rabka 4:0

Spisz Krempachy - Granit Czarna Góra 3:2

Skałka Rogoźnik - Luban Tylmanowa 1:1

Skalni Zaskale - Huragan Waksmund 5:2

Przełęcz Łopuszna - Czarni Czarny Dunajec 1:6

Babia Góra Lipnica Wielka - Zawrat Bukowina Tatrzańska / środa 05.10.2016 godz. 16:30

B-KLASA WADOWICKA:

Tornado Skawica

Pogłoski o wzmocnieniu składu Huraganu Skawica akurat na mecz z Watrą Zawoja potwierdziły się. Ba, dwóch zawodników, którzy przyszli na mecz, nawet się nie przebrało w stroje meczowe - na ławce rezerwowych gospodarzy było już bowiem siedmiu rezerwowych!

Z drugiej strony występ Michała Pacygi czy Dawida Sumera niewiele mógłby pomóc zespołowi ze Skawicy, gdyby nie po prostu bardzo dyspozycja tego dnia zawodników Huraganu jako całości. Bo nawet przez minutę ich wygrana nie była w tym spotkaniu zagrożona.

To, że przewaga w warunkach fizycznych będzie po stronie gospodarzy w derbach Zawoi, było wiadomo od dawna. Pewne rzeczy można jednak zniwelować wolą walki, ambicją czy determinacją. Te trzy przymioty były jednak również po stronie gospodarzy.

- Przestraszyliśmy się przeciwnika. Wiedzieliśmy z kim gramy, o co gramy, ale mimo to skończyło się wysoką porażką. Jak najbardziej zasłużoną. Na jednym meczu świat się jednak nie kończy - powiedział trener Watry Zawoja, Łukasz Stopka.

W drugim spotkaniu w barwach Huraganu zaprezentował się Ireneusz Gryboś. Doświadczenie byłego zawodnika m.in. Zagłębia Sosnowiec czy Stali Rzeszów było jednym z kluczy do sukcesu Huraganu w tym meczu. Gryboś grał na pozycji podwieszonego napastnika - tym najbardziej wysuniętym był zdobywca trzech goli Michał Pacyga.

Huragan zanotował pierwszą wygraną w tym sezonie, ale nadal jest na ostatnim miejscu w tabeli. Żeby je opuścić, musi rozegrać o wiele więcej takich meczów jak ten z Watrą. Czy to realne - pokaże życie.

Huragan Skawica -  Watra Zawoja 5:2 (2:1)

Gole dla Huraganu: Michał Pacyga (trzy), Gryboś, S. Pacyga.

Gole dla Watry: Zięba, Wróblewski.

Składy:

Huragan: Kuta - Żywczak, Buba, Sumera, Marek, Gasek (60" M. Dyrcz), Gryboś, Wojtyczko (67" Mariusz Pacyga), Mirosław Pacyga (65" Janik), Michał Pacyga (75" Ł. Dyrcz), S. Pacyga

Watra: Staszak -Stopka, Bach, Zięba, Zguda, Świtek (o75" Czarny), Listwan (od 60 min. Pietrusa), Wróblewski, Ficek (70" Brytan), Antosiak, Basiura.

 

Błyskawica Marcówka -  Tarnawianka Tarnawa Dolna 5:1

Na szczycie

Bardzo dobre widowisko stworzyły drużyny Dębu Sidziny i Strzelca Budzów. Dwie czołowe drużyny B-klasy udowodniły, że nieprzypadkowo znajdują się na szczycie tabeli.

Mecz lepiej rozpoczął się dla gospodarzy. W 7. minucie piłkę w polu karnym efektownie opanował Grzegorz Motor i płaskim strzałem pokonał Marcina Kozaka. Trzy minuty później mogło być 2:0 dla gospodarzy - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w poprzeczkę trafił Mariusz Lipa. - Mecz wyglądałby wtedy zupełnie inaczej, gdyby Mariusz tę sytuację wykorzystał - żałował trener Dębu, Mariusz Zawiła.

W 26. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Strzelca, którego na gola zamienił Kacper Burliga. - Karny z kapelusza, z jednego metra po silnym nastrzeleniu ręki naszego zawodnika - mówi Zawiła.

Mimo że do końca meczu pozostało jeszcze wiele czasu, kibice w Sidzinie goli już nie oglądali na stadionie w Sidzinie. Okazje ku temu oczywiście były - piłkarze Strzelca ostemplowali słupek i poprzeczkę, po stronie gospodarzy w drugiej połowie w spojenie strzałem z dystansu trafił Tomasz Jaromin.

W ostatnich dwudziestu minutach piłkarze Dębu grali w 10-tkę po czerwonej kartce dla Grzegorza Motora. Na murawie w tym czasie trwała jednak walka na całego -  żaden z zawodników nie odstawiał nogi, nie było nawet centymetra wolnego pola. Gospodarze nastawili się na kontry - jedna z nich mogła przynieść nawet rzut karny, lecz sędzia nie dość, że nie dopatrzył się faulu, to jeszcze podyktował rzut wolny w przeciwnym kierunku. W samej końcówce dwóch bardzo dobrych okazji nie wykorzystali zawodnicy Strzelca - uderzenie Kacpra Burligi zostało zablokowane przez obrońcę Sidziny, a Konrad Burliga z kilku metrów trafił prosto w Sebastiana Motora.

- Strzelec to pierwsza drużyna, która momentami przeważała w spotkaniu z nami. Mecz stał na dobrym poziomie. Cieszymy się, że nadal jesteśmy niepokonaną drużyną w lidze - powiedział Mariusz Zawiła.

Dąb Sidzina -  Strzelec Budzów 1:1 (1:1)

Gol dla Dębu: G. Motor.

Gol dla Strzelca: Kacper Burliga.

Czerwona kartka: G. Motor ( Dąb Sidzina).

Składy:

Dąb: S. Motor - K. Kostka, J. Kostka, Korbel, Handzel (85" B. Kolaniak), Krupa, Ł. Kolaniak, G. Motor, Jaromin, Lipa, Szczurek (55" Malada).

Strzelec: Kozak - Nosal, Wrzodek, P. Burliga, Łuczak, Gielata, Kacper Burliga, Reciak, Janiczak, Pieczara (80" Korczak), Konrad Burliga.

LKS Leńcze -  KS Bystra 3:2

LKS Bieńkówka -  Lachy Lachowice 3:3

Stanisławianka Stanisław - Jubilat Izdebnik 4:0

B-KLASA PODHALAŃSKA:

Derby to ich specjalność

W trzecim derbowym spotkaniu w tym sezonie, trzecie zwycięstwo odniosła Unia Naprawa. Po pierwszej połowie spotkania niewiele jednak zapowiadało triumf gospodarzy w meczu z KS Chabówka. - To nie był nasz dzień. Graliśmy tak, jak syzyfowi szły prace - zobrazował nieco mitologicznie grę Unii trener Franciszek Gacek, ale nie trudno przyznać mu racji.

Chabówka prowadziła po dwóch golach Dawida Ślagi. Ten zawodnik mógł zdobyć przed przerwą nawet trzy gole, lecz stojąc absolutnie sam przed pustą bramką Unii strzelił zbyt lekko, nieczysto (?!) i powracający obrońca gospodarzy zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. Unia mimo przeciętnej gry do przerwy też miała swoje okazje - najbliższy powodzenia był Krystian Panek, lecz jego strzał instynktownie wybronił bramkarz gości.

Najefektowniej w tej części gry, a w sumie to w całym spotkaniu, prezentowały się dziewczyny z klubu UKS Konik Pcim, które w przerwie dały pokaz umiejętności na boisku w Naprawie. Kibice pożegnali młode cheerleaderki oklaskami i pewnie sądzili, że są to jedyne oklaski, jakie tego dnia będą wybijać. Mylili się.

Panek z rzutu karnego i wprowadzony na ostatnie dwadzieścia minut Paweł Cieżak po przerwie "załatwili sprawę". Obaj nie byli w pełni sił, bo dzień wcześniej byli... na weselu. - Mimo tego stanęli na wysokości zadania. Mimo przeciwności, wykazaliśmy się determinacją i walką do samego końca, która przyniosła nam trzy punkty - powiedział Franciszek Gacek.

Unia Naprawa - KS Chabówka 4:2 (0:2)

Gole dla Unii: Cieżak (trzy), Panek.

Skład Unii: Kania - F. Gacek, Sutor, Trojak, Nowak , Żegleń , K. Gacek, Masłowski (70" Cieżak ) Babik (70" Wójciak), Wantulok, Panek (85" Mlekodaj).

Delta Pieniążkowice - Grom Morawczyna 9:0

Grel Trute - Janosik Sieniawa 1:1

Podgórki Krauszów - Lepienica Klikuszowa 8:2

Wiatr Ludźmierz - Korona Piekielnik 1:2

Skawianin Skawa - Luboń Skomielna Biała 0:0

C-KLASA:

Świt Osielec - Olimpia Zebrzydowice 0:1

Filkówka Barwałd - Żarek Stronie 2:3

Pogoń Bugaj - Zryw Lanckorona 2:2

Chełm Stryszów - Jastrzębianka Jastrzębia 7:0

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama