Trudno wyobrazić sobie gorszy początek spotkania. W pierwszej minucie, dokładnie w 30. sekundzie Iskra Klecza Dolna wyszła na prowadzenie w spotkaniu z Garbarzem Zembrzyce. I prowadzenia nie oddała do końca. Halniak Maków Podhalański stracił gola kuriozum i później musiał gonić wynik. Dogonił, chociaż jak przyznał trener Krzysztof Wądrzyk - po dwóch spotkaniach w rundzie wiosennej Halniak nie dopisał do swojego dorobku dwóch punktów (remis w Skawinie i dziś ze Spójnią), lecz stracił cztery.
IV-LIGA:
Niedosyt goni niedosyt
Drugie spotkanie z rzędu w rundzie wiosennej zremisował Halniak Maków Podhalański. – Remisami nie utrzymamy Halniaka w czwartej lidze. Pozostaję jednak optymistą, bo do końca sezonu pozostało trzynaście kolejek, a ta drużyna musi zaskoczyć – nie ma wątpliwości trener Halniaka Krzysztof Wądrzyk.
Spójnia Osiek-Zimnodół przed wizytą w Makowie miała nad gospodarzami dwa punkty przewagi. To, że goście nie będą forsować tempa i nastawią się bardziej na pilnowanie dostępu do własnej bramki, było oczywiste. Tak samo jak to, że w przypadku prezentu od defensywy gospodarzy skwapliwie z niego skorzystają. – Takich goli nie można tracić! Przy tej sytuacji jeden z zawodników Spójni zagrał piłkę ręką, ale nie mam o to pretensji do sędziego. Pretensje możemy mieć po tym spotkaniu tylko do siebie – przyznał Wądrzyk.
Goście wyszli na prowadzenie w 12. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Halniaka i zamieszaniu na przedpolu bramki strzeżonej przez Filipa Rechula, futbolówka najpierw odbiła się od słupka, a następnie po strzale zawodnika Spójni przełamała palce golkipera Halniaka i przeszła linię bramkową.
Halniak mógł odpowiedzieć kilka minut później – z lewej strony dośrodkował Dariusz Szymula, a do strzału głową złożył się Dariusz Szymoniak. I minimalnie chybił. Po chwili zadrżały serca kibiców Halniaka, bo po prostym dośrodkowaniu w pole karne gospodarzy piłkę z rąk wypuścił Rechul. To jednak była jedna niepewna interwencja bramkarza Makowa, w kolejnych sytuacjach prezentował się bez zarzutu. W drugiej połowie nawet uchronił gospodarzy od porażki, ale po kolei.
W 22. minucie w polu karnym „zatańczył” z jednym z obrońców Spójni Tomasz Moskała i dośrodkował wprost na głowę składającego się do strzału Szymuli. Uderzenie w krótki róg efektownie na rzut rożny wybił bramkarz gości. Najlepszą okazję w tej części gry makowianie stworzyli w 40. minucie. Z głębi pola świetnym podaniem popisał się Moskała, piłka trafiła do Szymoniaka, który wycofał ją wprost pod nogi nadbiegającego Kamila Dyducha. Były zawodnik Babiej Góry strzelił mocno, po ziemi, lecz bramkarz gości instynktownie wybił piłkę na rzut rożny.
Po przerwie przewaga Halniaka stała się jeszcze bardziej wyraźna. – Praktycznie nie schodziliśmy z połowy Osieku. Mieliśmy kilka rzutów wolnych w okolicach pola karnego. Nie mogę odmówić chłopakom chęci i zaangażowania. Przeciwnik tymczasem umiejętnie się bronił i grał na czas – przyznał Wądrzyk.
Gra na czas niewiele by mu pomogła, gdyby zawodnicy Halniaka mieli w sobotnie popołudnie lepiej nastawione celowniki. Minimalnie z bliskiej odległości nie trafił Szymoniak, po strzałach z rzutów wolnych piłkę wypluwał przed siebie bramkarz gości, lecz żaden z zawodników Halniaka nie pośpieszył z dobitką.
Goście w tym okresie stworzyli tylko jedną dogodną okazję. Ale za to jaką! Rechul wybronił sytuację sam na sam z jednym z zawodników gości.
Na kwadrans przed końcem szczęście uśmiechnęło się jednak do makowian. Po trzecim z rzędu rzucie rożnym ładnie głową uderzał Michał Gruca, bramkarz Spójni zdołał piłkę jeszcze obronić, lecz wobec dobitki Szymuli był bez szans. – Mieliśmy jeszcze trochę czasu, żeby zdobyć gola na 2:1. Rywale grali już wtedy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla jednego z nich – mówi trener Halniaka Maków Podhalański.
Remis ze Spójnią i wygrana Kalwarianki ze Skawinką sprawiły, że Halniak spadł na 14. miejsce w tabeli. Za nim jest tylko Garbarz i Górnik Libiąż. – Może zabrakło nam szczęścia, precyzji i umiejętności. Odczuwamy po tym meczu wielki niedosyt i rozczarowanie. Okres przygotowawczy, sparingi to jedno, teraz „docieramy” się w lidze, chociaż zdajemy sobie sprawę, że nie mamy na to czasu. Poszukamy wygranej w następnym spotkaniu (na wyjeździe z Wiślanką Grabie – przyp. red.) – dodał na zakończenie Krzysztof Wądrzyk.
Halniak Maków Podhalański - Spójnia-Osiek Zimnodół 1:1 (0:1)
Gol dla Halniaka: Szymula.
Skład Halniaka: Rechul - Gruca, Loznika, Talaga, Kozieł, Dyduch, Kaczmarczyk, J. Bobek (78" Furman), Moskała, Szymula, Szymoniak.
{gallery width="250" height="300" }news/2016/marzec/halniak19{/gallery}
Najciekawsze akcje z meczu MKS Halniak Maków
Opublikowany przez Jarek Gustaff Gąstała na 19 marca 2016
Cały plan wziął w łeb!
Iskra rozpoczęła mecz najlepiej, jak mogła. Po pierwszej akcji i dośrodkowaniu w pole karne Mateusza Wieczorka zmusił do kapitulacji Łukasz Rupa. - Od tego momentu Klecza mogła grać z kontry – powiedział trener Garbarza, Zdzisław Janik.
Garbarz stworzył jednak w pierwszej połowie dwie dogodne okazje do wyrównania. – Wojtek Tomczak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. Mieliśmy też inne okazje, lecz ich nie wykorzystaliśmy – dodał Janik. Obok okazji Tomczaka warto wspomnieć o sytuacji Filipa Kasińskiego, w której zabrakło zawodnikowi gospodarzy precyzji.
Przed publicznością w Zembrzycach zadebiutował jeden z trzech sprowadzonych w przerwie zimowej Nigeryjczyków. Na pozycji skrzydłowego zagrał Sani Abubakar. – On umie grać zdecydowanie lepiej niż to pokazał z Iskrą. Liczę na to, że kiedy będę miał do dyspozycji także dwóch jego kolegów, to będzie grał jeszcze lepiej – mówi Janik. W meczu z Kleczą popisał się kilkoma udanymi dryblingami, potrafił też dokładnie dośrodkować w pełnym biegu w pole karne. Raz mógł nawet znaleźć się oko w oko z bramkarzem Iskry, lecz Kasiński mając piłkę na 16. metrze zbyt długo zwlekał z decyzją podania jej właśnie do Saniego i ostatecznie stracił piłkę.
Właśnie, w składzie Garbarza zabrakło w tym spotkaniu: Oladoi Marcelo i Ismaila Baloguna. – Czekamy na ich zatwierdzenie do gry. Mam nadzieję, że stanie się to w najbliższym czasie. W sparingach prezentowali się bardzo dobrze, a warto dodać, że po dwóch kontuzjach i właśnie nieobecności tej dwójki mam ograniczone pole manewru w składzie – powiedział Janik.
W drugiej połowie Garbarz nie stworzył żadnej klarownej okazji do wyrównania. Raz składającego się już do strzału Sławomira Pudy w ostatniej chwili uprzedził obrońca Iskry. Piłkarze Garbarza, zgodnie z sugestią trenera Janika, próbowali strzałami z dystansu zaskoczyć bramkarza Iskry. Piłka po tych uderzeniach zazwyczaj nie trafiała w światło bramki. – Chcieliśmy grać skrzydłami i dośrodkowywać w pole karne, żeby tam do piłki dochodzili Sławek Puda czy Adrian Sadowski. Mówiłem też chłopakom, żeby nie bali się strzelać z dystansu - nawet z 25. metrów. Trudno nam się jednak grało z grającymi blisko siebie obrońcami Kleczy – dodał na zakończenie Zdzisław Janik.
Garbarz Zembrzyce - Iskra Klecza Dolna 0:1 (0:1)
Skład Garbarza: Wieczorek - Ł. Puda, Mitka, Marek, Harańczyk (75" Kotlarczyk), Tomczak, Kasiński, Sałapatek, Sani, Sadowski, S. Puda.
{gallery width="250" height="300" }news/2016/marzec/garbarz19{/gallery}
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze