Na rynku księgarskim pojawiła się debiutancka książka pochodzącego z Zawoi Artura Kubieńca.
Pochodzi spod Babiej Góry, jednak obecnie- jak sam o sobie mówi - na Wyspach pracuje „na zmywaku”. Wieczorami zaś pisze. Spod pióra Artura Kubieńca wyszła debiutancka powieść „To już było…”.
„Akcja powieści rozgrywa się na sporych rozmiarów wyspie, którą zamieszkuje podzielone na dwie kasty społeczeństwo dyrygowane przez składającą się z 300 najstarszych mężczyzn Radę. Ci, którzy są albo bardzo inteligentni, albo sprawni fizycznie mają dostęp dotajemniczego środka, który wydłuża ich żywotność i leczy tajemniczą chorobę genetyczną powodującą spowolnienie metabolizmu i graniczącą z inwalidztwem otyłość. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia przy rozdzielaniu szarych komórek i mięśni ze stali, a nie chcą skończyć jako pełzające we własnych plwocinach i odchodach worki tłuszczu, muszą pracować na rzecz wyższej klasy społecznej, w nagrodę otrzymując wspomnianą substancję. Tych, którzy pracować nie chcą lub nie mogą, państwo zdaje się ignorować i zapominać” – czytamy w recenzji powieści portalu Kulturą w Płot, która objęła patronat nad książką.
Intrygujące zakończenie tej historii sprawia, że w długie, jesienno – zimowe wieczory, warto sięgnąć po tę pozycję, która ukazała się nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej.
raz
[lightbox src="images/news/2014/pazdziernik/To-juz-byo_okladka.jpg" width="350" height="450" lightbox="on" title="IMAGE_TITLE" align="left"]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze