Choć współczesna polszczyzna coraz częściej upraszcza emocje do kilku podstawowych określeń, w wielu regionach kraju wciąż funkcjonują słowa niosące ze sobą znacznie głębsze znaczenie. Jednym z nich jest „przykrzyć się”. Wyrażenie, które dla jednych brzmi obco, dla innych wciąż jest naturalnym sposobem opisywania tęsknoty.
Inspiracją do przyjrzenia się temu słowu stały się badania prowadzone przez autora popularnego profilu „Świetlan Maps”, który od ponad dwóch lat publikuje mapy językowe pokazujące regionalne różnice w polszczyźnie. W jednej z ostatnich analiz ponownie sprawdzono znaczenie i zasięg użycia zwrotu „przykrzyć się” w sensie „tęsknić”. Wyniki, mimo znacznie większej próby badawczej, okazały się niemal identyczne jak przed dwoma laty.
Samo słowo ma kilka znaczeń. Oprócz najciekawszego w tym kontekście „tęsknić za kimś”, może oznaczać także „nudzić się” lub „mieć czegoś dość”. O ile to drugie znaczenie pojawia się sporadycznie w całym kraju, to użycie w sensie nudy ma już wyraźnie regionalny charakter. Najbardziej jednak intrygujące pozostaje znaczenie związane z tęsknotą: nacechowane emocjonalnie, nieco melancholijne, a jednocześnie bardzo osobiste.
Nieprzypadkowo przywoływany jest tu cytat z Cypriana Kamila Norwida: „Przykrzy mi się, Panie...”, który doskonale oddaje charakter tego słowa. „Przykrzyć się” nie oznacza bowiem zwykłego braku czy chwilowego smutku. To raczej głęboka, sentymentalna tęsknota za kimś bliskim, za miejscem, za czymś utraconym lub odległym.
Z językowego punktu widzenia „przykrzyć się” wywodzi się od przymiotnika „przykry”, którego źródłosłów sięga północnoprasłowiańskiego prikrъ. Oznaczał on coś trudnego, uciążliwego, nieprzyjemnego. W tym kontekście „przykrzyć się” można rozumieć jako stan emocjonalnego ciężaru. Uczucia, które ciąży i nie daje spokoju.
Analiza zasięgu geograficznego potwierdza, że słowo to ma wyraźne zakorzenienie regionalne. Najczęściej występuje na obszarze dawnej Kongresówki (z wyłączeniem północno-wschodnich krańców) oraz w Galicji, choć bez Żywiecczyzny. Szczególnie widoczna jest jego obecność w północnej Małopolsce, a także punktowo na Mazowszu oraz w rejonie ziemi sieradzkiej i łęczyckiej. Co istotne, słowo to częściej pojawia się poza dużymi miastami - w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich, gdzie język zachowuje więcej tradycyjnych form.
Językoznawcy zwracają uwagę, że tego typu regionalizmy są niezwykle cenne. Nie tylko wzbogacają język, ale także stanowią świadectwo lokalnej tożsamości i historii. W dobie globalizacji i ujednolicania komunikacji, takie słowa jak „przykrzyć się” przypominają o różnorodności polszczyzny i jej emocjonalnym bogactwie.
Być może więc w taki dzień, kiedy za oknem szaro i deszczowo, warto się zatrzymać i wsłuchać w to słowo. Bo „przykrzyć się” to coś więcej niż tęsknić - to poczuć brak tak głęboko, że aż staje się on częścią codzienności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze