Po golach zdobytych przez Sebastiana Szymońskiego i Adama Buksy, reprezentacja Polski wygrywa z Wyspami Owczymi 2:0. Mecz był debiutem selekcjonera Michała Probierza.
Jarosław Gąstała (trener Strzelca Budzów i KS Bieni Bieńkówka):
- Mówi się, że teraz nie można lekceważyć żadnego przeciwnika. Kto jednak dwadzieścia lat temu by się zastanawiał nad końcowym wynikiem Polski z Wyspami Owczymi? Po pierwszej połowie zacząłem się zastanawiać jak to jest, że nasi reprezentanci trenują sześć razy w tygodniu po dwa razy i więcej, a reprezentanci Wysp Owczych 4 razy w tygodniu. Nie zauważyłem żadnej różnicy na boisku między tymi drużynami. Zastanawia mnie również to, że po takiej krytyce, jaką zawodnicy musieli przyjąć po poprzednich spotkaniach, wyszli na boisko tak, jakby ten mecz był już wygrany. Nie było biegania, większego zaangażowania. Na plus trenerowi Michałowi Probierzowi trzeba zapisać, że dokonał kilku zmian w składzie. Druga połowa zaczęła się dla nas idealnie, bo jeden z rywali otrzymał czerwoną kartkę. Patrząc na powtórki, to w tej sytuacji powinien zostać podyktowany rzut karny, bo faul był na linii pola karnego. Piotr Zieliński dobrze wykonał rzut wolny, zabrakło niewiele.Druga połowa dobrze rozpoczęta - patrząc na powtórki to powinien być karny - faul na linii. Ale ostatecznie sędzia wybrnął cz.k i rzut wolny. Dobrze wykonany przez Zielińskiego nie wiele brakło. Graliśmy w przewadze, a nie było tego w ogóle widać na boisku. Oczywiście był po drodze gol Adama Buksy, który trzeba przyznać, że ma imponującą statystykę sześciu goli w dziesięciu spotkaniach. Pozytyw po meczu? Debiuty i nowe twarze w kadrze. Zmartwienie? Zaangażowanie naszych piłkarze.Mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach zobaczę prawdziwe DNA naszej kadryReklama
Jakub Nosal (trener Garbarza Zembrzyce):
- Po bardzo szybko zdobytej bramce, według mnie oddaliśmy rywalom piłkę i zaczęliśmy czekać na kontry. Rywale byli aktywniejsi w doskoku, szybciej zmieniali stronę rozgrywania akcji. Wydawało się, że kwestią czasu było, to kiedy Wyspy Owcze doprowadzą do wyrównania. Przewaga tylko jednej bramki powodowała, że mecz mógł trzymać w napięciu do końca. Nie rozumiem też, po co jest var na meczach? Po dośrodkowaniu w pole karne gospodarzy, piłka trafiła w rękę jednego z ich obrońców. Zawodnik powiększył zatem powierzchnię ciała i jeżeli w takiej sytuacji nie ma rzutu karnego, to nie wiem, co się musi wydarzyć, żeby został on podyktowany. Wejście na plac gry Adama Buksy i Karola Świderskiego, ożywiło naszą grę. Uważam, że ten duet powinien grać od początku. Prowadziliśmy 2:0, ale jak dla mnie, to gospodarze wyglądali lepiej pod względem piłkarskim od nas. Budowali akcje od tyłu, grają podania, nie boją się gry pod presją, są odważni w swoich decyzjach. Przykro to mówić, ale Polakom brakowało charakteru.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze