Sąd nie miał wątpliwości. Sopel, który w lutym ubiegłego roku spadł z napowietrznej części mostu i uszkodził jadący samochód, był wynikiem zaniedbania zarządcy drogi.
Dlatego przychylił się do wniosku poszkodowanego i nakazał wypłatę odszkodowania. Dokładnie rok toczyła się sprawa dotycząca zdarzenia, które miało miejsce 15 lutego 2013 roku.
Tego dnia kierowca forda przejeżdżający przez most na rzece Skawie w ciągu drogi krajowej 28 w kierunku Makowa Podhalańskiego miał ogromnego pecha z dużą dozą szczęścia. Przejeżdżając przez ów most spadła na jego samochód z napowietrznej konstrukcji mostu warstwa śniegu z lodem, uszkadzając mu dość poważnie samochód.
Szczęście w nieszczęściu, że nic nie stało się kierowcy.
Pan Rafał, który jechał tym samochodem od razu zgłosił zdarzenie dyżurnemu policji w Komendzie Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej. Ten wysłał na miejsce dwóch funkcjonariuszy, którzy sfotografowali zdarzenie i sporządzili notatki. Samochód uszkodzony miał m.in. dach, przednią szybę oraz deskę rozdzielczą.
Zarządcą drogi, którą jechał pan Rafał jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, dlatego też poszkodowany wystąpił do firmy ubezpieczeniowej, w której GDDKiA ubezpieczyła się na wypadek odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczyciel przyjął zgłoszenie o szkodzie, ale dwukrotnie odmówił wypłaty odszkodowania, ponieważ w jego ocenie winę za zdarzenie nie ponosi zarządca drogi. Z tym zdaniem oczywiście nie mógł się zgodzić poszkodowany i poszedł po sprawiedliwość do sądu.
Powód tłumaczył, że łatwo można było przewidzieć, że śnieg się będzie gromadził na konstrukcji mostu i samoistnie spływał. Powiedział też, że w tym aspekcie konstrukcja mostu nie jest zabezpieczona, a zarządca drogi zaniechał obowiązku usunięcia warstw śniegu i lodu. Co więcej - dzień wcześniej użytkownicy tej drogi zgłaszali dyżurnemu policji o niebezpieczeństwie, ten poinformował zarządcę drogi, ale bez rezultatu. Z kolei ubezpieczyciel tłumaczył, że most był monitorowany w sposób ciągły przez służby utrzymania urządzeń bezpieczeństwa ruchu.
W toku tych czynności nie ustalono utrudnień w ruchu na tej drodze.
Sędziego jednak te tłumaczenia nie przekonały. Stwierdził on, że przeprowadzony monitoring był wykonywany albo w sposób niesystematyczny lub nierzetelny.
Sąd nie miał wątpliwości, że zaniechanie po stronie zarządcy drogi było bezprawne i zawinione. Bowiem w myśl przepisów to na zarządcy drogi spoczywa obowiązek m.in. utrzymania drogowych obiektów inżynierskich i innych urządzeń związanych z drogą, jak również wykonywanie robót utrzymaniowych i zabezpieczających oraz zapewnienia bezpiecznego użytkowania obiektu w razie wystąpienia czynników zewnętrznych oddziaływujących na obiekt związanych z działaniem człowieka lub sił natury.
Ponieważ GGDKiA była ubezpieczona od takich wypadków, to poszkodowany mógł się domagać od ubezpieczyciela odszkodowania na pokrycie poniesionych strat.
Dlatego też sąd przychylił się do wniosku poszkodowanego i zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 17 055,11 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 20 marca 2013 roku do dnia zapłaty. Oprócz tego zasądził również od pozwanego na rzecz powoda kwotę 853,00 zł z tytułu opłaty od pozwu i kwotę 2 417 zł z tytułu kosztów zastępstwa prawnego.
Pan Rafał nie kryje zadowolenia z wyroku.
„Chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali i pomagali zbierać materiał dowodowy, a w szczególności podziękowania należą się Komendzie Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej” – wyznał nam pan Rafał.
Ten wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Wadowicach VI Zamiejscowy Wydział Cywilny z siedzibą w Suchej Beskidzkiej jest ważny dla wszystkich użytkowników drogi, którzy na wypadek takich lub innych tego typu zdarzeń będą mogli dochodzić swoich praw o odszkodowanie na pokrycie wyrządzonych strat.
(tam)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze