Musiał się mocno zdziwić ksiądz z kościoła Świętej Anny w Stryszawie, kiedy w środowe popołudnie odkrył, że ktoś włamał się do kościoła. Jeszcze bardziej kiedy odkrył, że łupem włamywacza padło wino mszalne.
Na miejsce zdarzenia (ksiądz powiadomił policję ok. godz. 16:30) udała się grupa dochodzeniowo-śledcza, tamtejsi dzielnicowi oraz przewodnik psa tropiącego wraz z psem. Po pierwszych oględzinach ustalono, że do włamania doszło między godz. 7:30-16:30. Włamywacz ewidentnie chciał powiększyć zasobność swojego portfela o czym świadczy fakt, że po tym, jak dostał się do przedsionka kościoła otworzył wiszącą w nim skarbonkę. Była ona jednak pusta. To nie zniechęciło rabusia, który wybił szybę w zamkniętych drzwiach do kościoła i dostał się do zakrystii. Tam jego łupem padła butelka wina mszalnego.
Tymczasem pies tropiący zaprowadził swojego opiekuna do domu złodzieja. Okazał się nim 26-letni mieszkaniec Stryszawy. Nie było go jednak w domu. Nie oznacza to, że nie dosięgła go ręka sprawiedliwości. W tym czasie został już zatrzymany przez dzielnicowych, którzy wytypowali właśnie tego bardzo dobrze znanego suskim policjantom m.in. za wielokrotne kradzieże oraz włamania, mieszkańca Stryszawy i po tym, jak go spotkali go na terenie tej miejscowości, zatrzymali go.
Podejrzany wstępnie przyznał się policjantom do włamania. A co z mszalnym winem? Wypite.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze