Reklama


W ciągu zaledwie czterech dni goprowcy szli po niego… dwa razy!

06/02/2023 08:00

Powiedzenie mówi, że należy mierzyć siły na zamiary. Tym bardziej jest ono prawdziwe, gdy rusza się na wysokogórskie szlaki i to w zimowych, skrajnie trudnych warunkach. Powiedzmy, że ostatecznie można nader optymistycznie ocenić własne możliwości i w rezultacie wzywać na pomoc GOPR. Tylko jak nazwać zachowanie osoby, która cztery dni później decyduje się na jeszcze większe wyzwanie i w ten sposób ponownie naraża zdrowie i życie ratowników? Ale po kolei…

Członkowie Sekcji Babiogórskiej Grupy Beskidzkiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego na długo zapamiętają wczorajszą niedzielę (5 lutego 2023 roku). W ciągu kilkunastu godzin przeprowadzili trzy akcje ratunkowe. A tymczasem, jak słusznie zauważyło kilku internautów, powinni w tym czasie mieć po prostu „wolne” i spędzać czas z rodziną. Dlaczego? A dlatego, że już w Zawoi, a tym bardziej w wyżej położonych częściach tej miejscowości pokrywa śniegu sięgała kilkudziesięciu centymetrów. To powinien być wyraźny sygnał dla tych, którzy planowali w weekend wybrać się na Babią Górę, ale w przypływie ułańskiej fantazji, brawury, zapomnieli zapoznać się z komunikatami Babiogórskiego Parku Narodowego lub je po prostu zlekceważyli, że jest to pomysł zły, nietrafiony, głupi, skrajnie głupi, idiotyczny (niepotrzebne skreślić). Komunikaty były bowiem jednoznaczne. - Uwaga ! W związku z trudnymi warunkami pogodowymi punkty sprzedaży biletów w Zawoi Markowa oraz na przełęczy Krowiarki zostają zamknięte. Nieczynny jest również parking w Zawoi Markowa. Wspólnie z GOPR apelujemy o rozwagę i nie wychodzenie w wysokie partie masywu Babiej Góry – pisał na swoich stronach i w mediach społecznościowych Babiogórski Park Narodowy.

Komunikaty sobie, życie sobie. W sobotę (4 lutego) dwoje turystów, pomimo skrajnie trudnych warunków, wyrusza na Babią Górę. Schodząc z niej opada z sił, odmraża sobie kończyny i nie ma możliwości kontynuowania wędrówki. Jest przy tym skazana na samych siebie, gdyż wskutek mrozu rozładowują się baterie w ich telefonach komórkowych. Zachowując jeszcze zdrowy rozsądek wykopują śnieżną jamę, która chroni przed wiatrem i w niej spędzają noc, a zarazem pozwala ogrzać ciało i telefony. Dzięki temu rano udaje im się wezwać na pomoc ratowników GOPR.

Reklama

Przychodzi niedzielne późne popołudnie, czy wczesny wieczór, bo zapada już ciemność. I wówczas w ciągu kilkudziesięciu minut ratownicy GOPR otrzymują dwa kolejne wezwania. Od starszego wiekiem mężczyzny, który po zdobyciu Babiej Góry zszedł na południową stronę zbocza i utknął na słowackiej stronie (i właśnie do niego wrócimy w dalszej części tekstu) oraz dwójki o połowę młodszych turystów, którzy schodząc z Diablaka w kierunku Krowiarek zgubili zawiany szlak i zbytnio zboczyli na południe, tracąc i siły, i orientację w terenie.

Reklama

W dwóch wczorajszych akcjach zdrowie i życie narażało około 30 ratowników GOPR. I pora na clue tego może przydługiego, ale jakże potrzebnego wywodu. Bo ratownicy GOPR przysięgali nieść pomoc każdemu, bez względu na warunki pogodowe. A w Polsce wyjść w góry może każdy, nie bacząc na przygotowanie fizyczne i sprzętowe. W razie wypadku, urazu, kontuzji, braku sił po prostu wzywa ratowników Górskiego (w Tatrach – Tatrzańskiego) Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy pomagają wrócić na parking, do schroniska, a i w razie potrzeby wezwą śmigłowiec. Dla porównania na Słowacji taka „przyjemność” kosztuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy… euro. No chyba, że zawczasu (przed wyjściem w góry) wykupi się polisę ubezpieczeniową która kosztuje kilka złotych, ale w Polsce brakuje woli jej wprowadzenia.

Zatem do brzegu, bo nie grani. Mężczyzna, który w niedzielę wybrał się na Babią Górę, a następnie zbłądził i wskutek braku sił utknął po słowackiej stronie w rejonie Przełęczy Lodowej nie jest dla ratowników GOPR anonimowy! Zaledwie cztery dni wcześniej wraz z towarzyszką wybrał się ze Skawicy na Halę Krupową, czyli na znacznie łatwiejszy szlak i w dużo lepszych warunkach pogodowych. Pomimo tego nie zdołał dotrzeć do schroniska i wezwał na pomoc GOPR. Nie bacząc na tamto niepowodzenie, swój wiek (ponad 70 lat) i nieporównywalnie gorsze warunki pogodowe wyruszył w niedzielę na jeszcze trudniejszą eskapadę, która ponownie zakończyła się nie tylko niepowodzeniem, ale przede wszystkim akcją ratowników górskich.  

Reklama


wideo: Mateusz Tomczak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2023-02-06 08:23:13

    A ja proponuję takim ubić nogi na początku zimy aby gips trzymał do wiosny....wtedy goprowcy nie będą mieć roboty...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Wandzia - niezalogowany 2023-02-06 08:29:42

    Zapomniałam dopisać ,iż panu idiocie dostała mała Babia jeszcze do zdobycia.,..będzie trzecia akcja z jego udziałem.....ps. ciekawe czy już się chwali w rodzinie z zdobycia zimowego debilizmu

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefeo - niezalogowany 2023-02-06 08:32:18

    Ja rozumiem ratować kogoś w sytuacji gdy wydarzy się nieszczęśliwy wypadek w warunkach powiedzmy lepszych i GOPR czy TOPR idzie z pomocą,ale ratowaniem od głupoty zajmuje się lekarz psychiatra niech on też ma co robić To jest straszne że głupota ludzka i brawura dzisiaj wygrywa z rozumem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama