Stoczyć się niemal na samo dno albo złapać kontakt nawet i z siódmą drużyną w tabeli - taka była stawka dla zawodników Babiej Góry spotkania z MKS Libiąż.
Co może zrobić nowy trener w przeciągu jednego tygodnia? Niewiele. Zdawał sobie z tego sprawę Łukasz Jagoda, który przejął drużynę Babiej Góry po Łukaszu Mice. Przed nim był mecz, który sam określił mianem kluczowego, w którym styl nie miał żadnego znaczenia. Liczyło się tylko zwycięstwo. I to zwycięstwo przyszło, dodajmy... w całkiem niezłym stylu.
- Odbyliśmy jeden mikrocykl treningowy przed tym spotkaniem. Musiałem popracować nad mentalnością zawodników. Chciałem, żeby przed meczem z Libiążem wyczyścili głowy - powiedział nowy trener Babiej Góry.Reklama
To był mecz nie tylko o sześć punktów, ale o wiele więcej. Po ostatniej przegranej z Kalwarianką, Babia Góra spadła na przedostatnie miejsce w tabeli. Za nią był tylko właśnie sobotni rywal – MKS Libiąż, a dalej tylko czarna rozpacz.
Nie będzie żadną nieprawdą stwierdzenie, że Babia Góra stłamsiła przeciwnika. Wygrana 2:1 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał zespół z Libiąża. Goście grali szybko, zdecydowanie, kombinacyjnie, lecz zawodziło to przysłowiowe postawienie kropki nad i. Mało było celnych strzałów, chociaż czasami aż prosiło się, żeby przymierzyć czy to z szesnastego metra czy już z pola karnego.
- Sami prowokujemy los – krzyczał tymczasem do swoich kolegów z drużyny bramkarz z Libiąża Kornel Łowiec. Wszystko to działo się w momencie, gdy Libiąż prowadził 1:0.
Jedna z nielicznych kontr gospodarzy zakończyła się podaniem w 12. minucie do Mateusza Węgorka, a ten wykorzystał swoją szybkość (pan ze służby porządkowej powiedział, że ten zawodnik ma ksywę szybki. Jak się okazało – nie na wyrost) i przelobował Michała Pająka.
Taki ps do gola, w sumie do pstryczek pod adresem zawodników Babiej Góry - trener Jagoda na przedmeczowej odprawie uczulał swoich nowych podopiecznych, że taktyką zespołu z Libiąża jest gra długą piłką właśnie na grającego z numerem dziewięć Węgorka...
Goście i tak mieli wystarczająco dużo czasu, żeby odmienić losy spotkania. Do przerwy nic jednak nie chciało wpaść do bramki strzeżonej przez Łowca, chociaż okazji nie brakowało. W sumie to raz piłka wpadła do bramki, lecz gol Macieja Stróżaka nie został uznany. Czujność bramkarza gospodarzy w pierwszych fragmentach gry sprawdzili Łukasz Gołuszka oraz Piotr Pacyga – wywalczyli tylko rzuty rożne.
Taki sam efekt przyniósł rzut wolny wykonany po kwadransie gry przez Amadeusza Żmudę – bramkarz z Libiąża sparował piłkę na korner. Po jego wykonaniu bliski wpisania się na listę strzelców był ponownie Żmuda, lecz zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, a może po prostu zabrakło mu strzeleckiego instynktu.
Po kolejnym kornerze (w pierwszej połowie Babia Góra wykonywała ich jedenaście) minimalnie obok słupka uderzał głową Przemysław Burliga.
Bohaterem dwóch kolejnych akcji Babiej Góry mógł zostać Grzegorz Talaga. Najpierw po jego strzale z rzutu wolnego piłka trafiła w poprzeczkę. Następnie przeprowadził solowy rajd zakładając po drodze dwóm zawodnikom z Libiąża siatki – w końcowej fazie akcji jego strzał zostaje zablokowany, a piłka wylatuje gdzie? Oczywiście na rzut rożny.
Pierwszą połowę kończy trójkowa akcja Stróżak-Pacyga-Jakub Talaga, w której końcowej fazie strzał w kierunku bramki gospodarzy oddaje ten ostatni.
- Cały czas wierzyłem w wygraną. Od początku drugiej połowy mieliśmy jeszcze bardziej podkręcić tempo. Wiedziałem, że gole dla Babiej Góry są tylko kwestią czasu – powiedział Jagoda.
Druga połowa rozpoczęła się od... kornera numer dwanaście dla Babiej Góry. Do strzału głową doszedł Jakub Talaga, ale (jeszcze) gola wyrównującego dla gości nie było.
Po drugiej stronie Rafał Pacwa ładnie podał do Kacpra Kurasa, a wprowadzony w przerwie oddał niecelny strzał.
Trzynastka okazała się dla Babiej Góry szczęśliwa – korner o takim numerze został wreszcie zamieniony na gola. Dośrodkował Stróżak, a uderzeniem głową doprowadził do wyrównania Jakub Talaga.
Remis oczywiście nikogo w obozie Babiej Góry nie zadowalał. – Press, ustawiamy... Patryk (Bala – przyp. red.) szukaj prostopadłych piłek między stoperami – to tylko niektóre instrukcje nowego szkoleniowca suskiej drużyny, które było słychać w każdym zakątku stadionu w Libiążu.
Co prawda nie w taki sposób, ale w pole karnym do strzału doszedł po chwili Bala. Bramkarz gospodarzy zdołał to uderzenie obronić, a defensorzy Libiąża niezbyt daleko wybić piłkę. Futbolówka trafiła pod nogi Burligi, a ten ustrzelił poprzeczkę.
Babia Góra była cały czas w natarciu. To był walec, który podsumował ponownie trafnie bramkarz z Libiąża. – Obudzić się, bo nic nie gramy – on to widział, kibice widzieli, ale jego koledzy z zespołu nie mieli atutów, żeby przeciwstawić się rozpędzonej Babiej Górze.
Ta tymczasem w różny sposób zagrażała bramce ekipy z Libiąża – z lewej strony w pełnym biegu dośrodkował Stróżak, ale Gołuszkę i Balę uprzedził jeden z przeciwników. Niebawem dośrodkowania z rzutu wolnego Stróżaka nie zdołał przeciąć Grzegorz Talaga.
Kilka akcji w swoim stylu przeprowadził Jakub Talaga. Dwukrotnie mógł zakończyć je golem Stróżak – raz zmierzającą do bramki piłkę zablokował jeden z obrońców gospodarzy, w drugiej z sytuacji grający z numerem 29 na plecach Stróżak oddał z pierwszej piłki niecelny strzał.
W 72. minucie Pacyga podaje do Stróżaka, ten podciąga z piłką kilka metrów i zostaje sfaulowany w polu karnym. Trochę upłynęło zanim Stróżak ustawił piłkę na jedenastym metrze – punkt ten był totalnie rozkopany jakby przed chwilą nawiedziło go stado dzików – ale ostatecznie zrobił to, co należało, to, co widać na naszym filmiku.
Pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie gości nie spowodowało, że Libiąż rzucił się do ataków. To Babia Góra miała okazję do podwyższenia wyniku na 3:1. Gołuszka zagrywa do Stróżaka, a strzał napastnika Babiej Góry (to chyba pierwszy mecz w tym sezonie, w którym nie cofał się do drugiej linii i miał tylko stricte ofensywne zadania) zostaje zablokowany.
Prowadzenie jedną bramką przez Babią Górę spowodowało, że każdy rzut wolny wykonywany przez Libiąż kończył się wstrzeliwaniem piłki w szesnastkę suszan i grą na aferę. Obrona Babiej Góry, na czele z Pająkiem, stawała za każdym razem na wysokości zadania.
Babia Góra wygrywa pierwszy mecz w tym sezonie na wyjeździe, a trener Jagoda rozpoczyna pracę w klubie ze stolicy powiatu suskiego w najlepszy z możliwych sposobów. Następny sprawdzian, po kolejnym przepracowanym tygodniu z nową drużyną, w kolejną sobotę na stadionie przy ulicy Mickiewicza w meczu z Brzeziną Osiek.
MKS Libiąż - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:2 (1:0)
Gol dla Libiąża: Węgorek.
Gol dla Babiej Góry: J. Talaga, Stróżak (k.)
Składy:
Libiąż: Łowiec - Szyjka, K. Pater, Poznański, Kaczor (82' M. Pater), Ciaputa (46' Kuras), Gulik, Pacwa, Lickiewicz, Lewarczyk.
Babia Góra: Pająk - Żmuda, G. Talaga, J. Talaga, Burliga, Pacyga (84' Szwed), Wójtowicz, Kociołek, Gołuszka, Stróżak (90' Kadela), Bańdura (46' Bala).
| Kolejka nr 11 | |||
| 2021-10-16 | |||
| 15:00 | Skawa Wadowice | 1:2 | Nadwiślanin Gromiec |
| 15:00 | Sokół Przytkowice | 4:1 | Fablok Chrzanów |
| 15:00 | Brzezina Osiek | 1:1 | Victoria 1918 Jaworzno |
| 15:00 | Niwa Nowa Wieś | 0:0 | LKS Gorzów |
| 15:00 | Hejnał Kęty | 4:0 | Górnik Brzeszcze |
| 15:00 | LKS Zgoda Byczyna | 2:1 | LKS Żarki |
| 15:00 | LKS Rajsko | 0:5 | Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska | 30 | 80 | 93 | 20 |
| 2 | Niwa Nowa Wieś | 30 | 69 | 89 | 34 |
| 3 | Victoria 1918 Jaworzno | 30 | 63 | 78 | 35 |
| 4 | Brzezina Osiek | 30 | 55 | 41 | 23 |
| 5 | LKS Gorzów | 30 | 54 | 57 | 33 |
| 6 | Nadwiślanin Gromiec | 30 | 52 | 58 | 38 |
| 7 | Górnik Brzeszcze | 30 | 51 | 64 | 37 |
| 8 | LKS Rajsko | 30 | 44 | 50 | 47 |
| 9 | Skawa Wadowice | 30 | 42 | 48 | 36 |
| 10 | Babia Góra Sucha Beskidzka | 30 | 38 | 47 | 63 |
| 11 | Hejnał Kęty | 30 | 31 | 45 | 66 |
| 12 | LKS Żarki | 30 | 28 | 36 | 72 |
| 13 | Fablok Chrzanów | 30 | 25 | 36 | 63 |
| 14 | LKS Zgoda Byczyna | 30 | 22 | 35 | 89 |
| 15 | MKS Libiąż | 30 | 16 | 30 | 87 |
| 16 | Sokół Przytkowice | 30 | 13 | 29 | 93 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Poczekajmy kilka meczy jeszcze
Zmiana Miki pomogła ????????????
Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni. Poczekajmy kilka meczy jeszcze