Reklama


V-LIGA: Grali, strzelali, ale przegrali

01/10/2023 22:05

Po najbardziej ofensywnym spotkaniu w tym sezonie, Tempo Białka po raz pierwszy schodzi z boiska pokonane.

Zatem, stało się! Po takim meczu można dodać - i co z tego? Tempo pokazało, że czuje się bardzo dobrze w grze ofensywnej, a ambicji i zaangażowania trudno komukolwiek w zespole z Białki odmówić. Tylko i aż, ale jednak wiele pozostawiała tego dnia do życzenia skuteczność, a indywidualne błędy, które popełnili niektórzy zawodnicy przy straconych bramkach, na każdym poziomie rozgrywkowym nie powinny mieć miejsca. 

Kiedy spotykają się dwie na wskroś ofensywne drużyny, to musi się to kończyć wysokim wynikiem. Ku uciesze kibiców, bo trenerów pewnie niekoniecznie.

Reklama

Trzynaście goli miał przed tym meczem na swoim koncie Nigeryjczyk Chibueze Longinius Onwudi, czyli więcej niż Norbert Jaszczak, Krzysztof Piekarczyk, Hubert Basiura i Dawid Janeczek razem wzięci.

Tymczasem to nie Onwudi, ale Jaszczak rozpoczął strzelanie w tym spotkaniu. Już w pierwszej minucie otrzymał podanie od Janeczka, przebiegł z piłką kilkanaście metrów i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę przełamał palce bramkarza Damiana Drzewieckiego.

Pięć minut później na strzał z ostrego kąta zdecydował się Dawid Kamiński, ale tym razem Drzewiecki był na posterunku. Trzy minuty później prawą stroną popędził Janeczek, dośrodkował w pole karne, a tam wracający Krzysztof Michalec wybił piłkę na rzut rożny. Gdyby jej nie sięgnął, to Piekarczyk miałby przed sobą całą bramką Jutrzenki! W 12. minucie piłkę przejął Jaszczak i popędził w kierunku bramki gości. W ostatniej chwili, gdy już składał się do uderzenia, jego strzał został zamortyzowany przez jednego z rywali.

Reklama

Najlepszą obroną jest atak - z takiego założenia wyszło Tempo Białka w początkowych fragmentach gry. Bo kiedy już akcja przeniosła się na połowę gospodarzy, to Jutrzenka zdobyła gola?! Maciej Kuchta zagrał do Andrzeja Filipka, a ten pokonał Kacpra Kostkę.

Stracony gol nie zmienił obrazu gry. Tempo nacierało na bramkę gości, ale blokowani w ostatniej chwili byli Janeczek, Piekarczyk i Jaszczak. Co na to Jutrzenka? Oczywiście, gol! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego akcja przeniosła się na lewą stronę i dośrodkowanie w pole karne z bliska do bramki skierowuje Jakub Ochman. Tempo gra i stwarza okazje, a Jutrzenka jak rasowy bokser je wykorzystuje.

Reklama

W 29. minucie Kamiński podaje do Jaszczaka, ten wpada w pole karne strzela i... obok słupka. A Jutrzenka? Jan Pawlak podaje do Onwudiego, a ten mocnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobywa gola. Nie do wiary. 26-letni Nigeryjczyk w każdym spotkaniu w tym sezonie wpisuje się na listę strzelców.

Trzy minuty później na bramkę Jutrzenki dla odmiany uderza David Sidorchuk. Bramka Jutrzenki, oprócz sytuacji z pierwszej minuty, jest jednak jak zaczarowana. W 39. minucie Jaszczak dostrzega Janeczka, lecz jego uderzenie pada łupem Drzewieckiego. Przy tej interwencji rozgrywający bardzo dobre zawody Drzewiecki doznał kontuzji i w jego miejsce wszedł między słupki 20-letni Mateusz Płaza. Do końca pierwszej połowy młody bramkarz gości był bezrobotny.

Reklama

Aż czternastokrotnie uderzali na bramkę Jutrzenki zawodnicy z Białki w pierwszej połowie. Po przerwie wynik ten jeszcze poprawili. Wynik się jednak nie poprawił.

Pierwszy na listę strzelców w drugiej połowie mógł się wpisać Wiktor Aksamit, lecz mając przed sobą tylko Kostkę przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 50. minucie w poprzeczkę przymierzył Mateusz Majcherczyk.

To się mogło i powinno zemścić na Jutrzence. Sidorczuk świetnie dostrzegł wychodzącego Piekarczyka, ten lobuje Płazę i bramkę gości również. To powinien być kontaktowy gol dla białczan. Płaza zaprezentował swoje umiejętności w 58. minucie, broniąc dobry strzał z dystansu Kamińskiego. Młody bramkarz gości nie miałby nic do powiedzenia, gdyby Piekarczyk trafił w bramkę mając przed sobą tylko golkipera z Giebułtowa. Taką okazję miał bowiem król strzelców poprzedniego sezonu V-ligi.

Reklama

Taki kalejdoskop niewykorzystanych sytuacji przeciął Maciej Wójcik. Nie bez pomocy środkowych pomocników Tempo, który to duet tworzyli na wskroś ofensywni Jaszczak i Huberta Basiura. Braki kadrowe wymusiły na trenerze Marcinie Sadce i takie zmiany.

Nonszalanckie zagrania gospodarzy zakończyły się świetną okazją dla rezerwowego Jutrzenki. Sytuację próbował jeszcze ratować Szymon Jeziorski i raz mu się to udało. Za drugim razem, gdy Wójcik podniósł piłkę, nic już nie mógł nawet on wskórać.

Patrząc jednak na łatwość, z jaką do pozycji strzeleckich, dochodzili w tym spotkaniu zawodnicy z Białki, trudno było powiedzieć, że w tym momencie mecz został "zabity". W 65. minucie po dośrodkowaniu Michała Garba w poprzeczkę trafił Piekarczyk. Sekundy później po krótko rozegranym rzucie rożnym, Jaszczak dośrodkował na dalszy słupek, a Jeziorski z bliskiej odległości zdobył drugiego gola dla Tempo.

Reklama

Na kwadrans przed zakończeniem spotkania, w polu karnym gości "zatańczył" Janeczek, a jego strzał został wybity przez jednego z obrońców Jutrzenki. Chwilę później Tempo łapie kontakt nie bez pomocy Płazy, który nie utrzymał w rękawicach piłki po strzale głową Piekarczyka.

Do końca meczu pozostawało dwanaście minut. To była wieczność dla obu drużyn, bo przecież Tempo i Jutrzenka udowodniły, że w kilkanaście sekund mogą przenieść ciężar gry z jednej na drugą połowę. Tempo ryzykowało i tylko doświadczenie Pawła Marka spowodowało, że Onwudi nie znalazł się oko w oko z Kostką.

Reklama

Na cztery minuty przed zakończeniem spotkania mocno z rzutu wolnego przymierzył Jeziorski. Piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości. Tempo zaciekle szukało wyrównującego gola. Wrzutki w pole karne nie znajdowały jednak adresata. Jutrzenka rozpaczliwie się broniła i na koniec się wybroniła.

Gdyby ten mecz zakończył się remisem, każdy kibic w Białce przyjąłby go ze zrozumieniem i uśmiechem na ustach. Ten mecz to nie była kicha w wykonaniu gospodarzy, oj nie. Tempo przegrało pierwszy ligowy mecz, ale gra z tyloma stworzonymi akcjami powinna być lepszym prognostykiem na przyszłość niż wymęczony remis czy szczęśliwe zwycięstwo.

Reklama

A już w środę finał Pucharu Polski podokręgu wadowickiego na stadionie w Białce. Tempo zagra z jedną z czołowych drużyn IV-ligi, Beskidem Andrychów.

TRENERSKI DWUGŁOS:

Robert Czopek (Jutrzenka Giebułtów)

Marcin Sadko (Tempo Białka)

Tempo Białka - Jutrzenka Giebułtów 3:4 (1:3)

Gole dla Tempo: Jaszczak, Jeziorski, Piekarczyk.

Gole dla Jutrzenki: Filipek, Onwudi, Ochman, Wójcik.

Składy:

Tempo: Kostka - Marek, Jeziorski, Groń (86' Gruca), Capar (51' Garb), Sydorchuk, Jaszczak, Basiura, Kamiński, Piekarczyk, Janeczek.

Reklama

Jutrzenka: Drzewiecki (41' Płaza) - Michalec, Marek (86' Pelc), Kuchta (60' Wójcik), Silczuk, Aksamit (75' Nahurianskyi), Ochman, Filipek, Majcherczyk, Pawlak (65' Zieliński), Onwudi.

Kolejka nr 8
2023-09-30
16:00 Błękitni Modlnica  2 :  3 KS Chełmek
16:00 Karpaty Siepraw 1  :  1 KS Olkusz
16:00 Sokół Kocmyrzów  2 :2   Pcimianka Pcim
16:00 Skawa Wadowice  2 :  3 Wieczysta II Kraków
2023-10-01
12:30 Garbarnia II Kraków  1 :  5 Orzeł Piaski Wielkie
15:00 Węgrzcanka Węgrzce Wielkie 2  :  3 Radziszowianka Radziszów
15:00 Wiślanka Grabie   3: 0  Spójnia Osiek Zimnodół Zawada
16:00 Tempo Białka 3  :  4 Jutrzenka Giebułtów

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Wieczysta II Kraków 30 75 122 36
2 Pcimianka Pcim 30 69 78 34
3 Radziszowianka Radziszów 30 59 71 38
4 Jutrzenka Giebułtów 30 51 65 50
5 Garbarnia Kraków 30 51 66 65
6 Tempo Białka 30 51 81 55
7 Sokół Kocmyrzów 30 47 62 52
8 KS Chełmek 29 46 65 57
9 Węgrzcanka Węgrzce Wielkie 30 45 67 72
10 Skawa Wadowice 30 43 58 59
11 KS Olkusz 30 36 46 63
12 Spójnia Osiek Zimnodół Zawada 31 29 43 71
13 Błękitni Modlnica 30 28 51 84
14 Orzeł Piaski Wielkie 30 27 49 70
15 Karpaty Siepraw 29 13 26 89
16 Wiślanka Grabie 29 12 15 70


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stanisław Łuczak 2023-10-03 00:23:58

    Mecz ,,Garbarza,, ze Świtem mógł podobać się kibicom mimo trudnych warunków, które to warunki były, oczywista sprawa, jednakowe dla obydwu drużyn. Gospodarze stworzyli w pierwszej połowie i na początku drugie połowy więcej sytuacji, z których mogły paść bramki niż drużyna ,,Świtu,,. Niewykorzystane sytuacje zemściły się remisem, co gospodarzy meczu zapewne nie cieszy. Zbyt często dawało się zauważyć szczególnie w pierwszej połowie , że drużyna ,,Garbarza,, grała bez szerokiego wykorzystania całego pola gry- grając w wyraźnym zawężeniu. Subiektywnie myślę, że na treningach ,,Garbarza,, powinno się popracować nad długimi przerzutami piłki z jednej strony boiska na drugą stronę i taktycznym rozszerzeniu pola gry, ale czy to możliwe przy wieczornych treningach przy słabym sztucznym oświetleniu? ,,Świt,, wytrzymał mecz kondycyjnie i jest to całkiem dobra drużyna. Tak jednej jak i drugiej drużynie zabrakło szczęścia, ale na podkreślenie zasługuje rola bramkarza ,,Garbarza,,! W dużej mierze to on pozwolił ,,Garbarzowi zremisować mecz w jego końcówce. Stadionowi ,,Garbarza,, brakuje krytej trybuny, w którą za mojej kadencji, był wyposażony, a którą to z bardzo płytkich powodów zburzono. Był na niej taki piękny napis: ,,GARBARZ ZEMBRZYCE ROK ZAŁ. 1922. Komu ona przeszkadzała??? W sobotę mocno padało i kibice mokli w strugach deszczu. Nie rozumiem dlaczego zburzono tak mocną solidną stalową ,praktyczną i potrzebną konstrukcję przeznaczając ją na złom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama