Po najbardziej ofensywnym spotkaniu w tym sezonie, Tempo Białka po raz pierwszy schodzi z boiska pokonane.
Zatem, stało się! Po takim meczu można dodać - i co z tego? Tempo pokazało, że czuje się bardzo dobrze w grze ofensywnej, a ambicji i zaangażowania trudno komukolwiek w zespole z Białki odmówić. Tylko i aż, ale jednak wiele pozostawiała tego dnia do życzenia skuteczność, a indywidualne błędy, które popełnili niektórzy zawodnicy przy straconych bramkach, na każdym poziomie rozgrywkowym nie powinny mieć miejsca.
Kiedy spotykają się dwie na wskroś ofensywne drużyny, to musi się to kończyć wysokim wynikiem. Ku uciesze kibiców, bo trenerów pewnie niekoniecznie.
Trzynaście goli miał przed tym meczem na swoim koncie Nigeryjczyk Chibueze Longinius Onwudi, czyli więcej niż Norbert Jaszczak, Krzysztof Piekarczyk, Hubert Basiura i Dawid Janeczek razem wzięci.
Tymczasem to nie Onwudi, ale Jaszczak rozpoczął strzelanie w tym spotkaniu. Już w pierwszej minucie otrzymał podanie od Janeczka, przebiegł z piłką kilkanaście metrów i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę przełamał palce bramkarza Damiana Drzewieckiego.
Pięć minut później na strzał z ostrego kąta zdecydował się Dawid Kamiński, ale tym razem Drzewiecki był na posterunku. Trzy minuty później prawą stroną popędził Janeczek, dośrodkował w pole karne, a tam wracający Krzysztof Michalec wybił piłkę na rzut rożny. Gdyby jej nie sięgnął, to Piekarczyk miałby przed sobą całą bramką Jutrzenki! W 12. minucie piłkę przejął Jaszczak i popędził w kierunku bramki gości. W ostatniej chwili, gdy już składał się do uderzenia, jego strzał został zamortyzowany przez jednego z rywali.
Najlepszą obroną jest atak - z takiego założenia wyszło Tempo Białka w początkowych fragmentach gry. Bo kiedy już akcja przeniosła się na połowę gospodarzy, to Jutrzenka zdobyła gola?! Maciej Kuchta zagrał do Andrzeja Filipka, a ten pokonał Kacpra Kostkę.
Stracony gol nie zmienił obrazu gry. Tempo nacierało na bramkę gości, ale blokowani w ostatniej chwili byli Janeczek, Piekarczyk i Jaszczak. Co na to Jutrzenka? Oczywiście, gol! Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego akcja przeniosła się na lewą stronę i dośrodkowanie w pole karne z bliska do bramki skierowuje Jakub Ochman. Tempo gra i stwarza okazje, a Jutrzenka jak rasowy bokser je wykorzystuje.
W 29. minucie Kamiński podaje do Jaszczaka, ten wpada w pole karne strzela i... obok słupka. A Jutrzenka? Jan Pawlak podaje do Onwudiego, a ten mocnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobywa gola. Nie do wiary. 26-letni Nigeryjczyk w każdym spotkaniu w tym sezonie wpisuje się na listę strzelców.
Trzy minuty później na bramkę Jutrzenki dla odmiany uderza David Sidorchuk. Bramka Jutrzenki, oprócz sytuacji z pierwszej minuty, jest jednak jak zaczarowana. W 39. minucie Jaszczak dostrzega Janeczka, lecz jego uderzenie pada łupem Drzewieckiego. Przy tej interwencji rozgrywający bardzo dobre zawody Drzewiecki doznał kontuzji i w jego miejsce wszedł między słupki 20-letni Mateusz Płaza. Do końca pierwszej połowy młody bramkarz gości był bezrobotny.
Aż czternastokrotnie uderzali na bramkę Jutrzenki zawodnicy z Białki w pierwszej połowie. Po przerwie wynik ten jeszcze poprawili. Wynik się jednak nie poprawił.
Pierwszy na listę strzelców w drugiej połowie mógł się wpisać Wiktor Aksamit, lecz mając przed sobą tylko Kostkę przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 50. minucie w poprzeczkę przymierzył Mateusz Majcherczyk.
To się mogło i powinno zemścić na Jutrzence. Sidorczuk świetnie dostrzegł wychodzącego Piekarczyka, ten lobuje Płazę i bramkę gości również. To powinien być kontaktowy gol dla białczan. Płaza zaprezentował swoje umiejętności w 58. minucie, broniąc dobry strzał z dystansu Kamińskiego. Młody bramkarz gości nie miałby nic do powiedzenia, gdyby Piekarczyk trafił w bramkę mając przed sobą tylko golkipera z Giebułtowa. Taką okazję miał bowiem król strzelców poprzedniego sezonu V-ligi.
Taki kalejdoskop niewykorzystanych sytuacji przeciął Maciej Wójcik. Nie bez pomocy środkowych pomocników Tempo, który to duet tworzyli na wskroś ofensywni Jaszczak i Huberta Basiura. Braki kadrowe wymusiły na trenerze Marcinie Sadce i takie zmiany.
Nonszalanckie zagrania gospodarzy zakończyły się świetną okazją dla rezerwowego Jutrzenki. Sytuację próbował jeszcze ratować Szymon Jeziorski i raz mu się to udało. Za drugim razem, gdy Wójcik podniósł piłkę, nic już nie mógł nawet on wskórać.
Patrząc jednak na łatwość, z jaką do pozycji strzeleckich, dochodzili w tym spotkaniu zawodnicy z Białki, trudno było powiedzieć, że w tym momencie mecz został "zabity". W 65. minucie po dośrodkowaniu Michała Garba w poprzeczkę trafił Piekarczyk. Sekundy później po krótko rozegranym rzucie rożnym, Jaszczak dośrodkował na dalszy słupek, a Jeziorski z bliskiej odległości zdobył drugiego gola dla Tempo.
Na kwadrans przed zakończeniem spotkania, w polu karnym gości "zatańczył" Janeczek, a jego strzał został wybity przez jednego z obrońców Jutrzenki. Chwilę później Tempo łapie kontakt nie bez pomocy Płazy, który nie utrzymał w rękawicach piłki po strzale głową Piekarczyka.
Do końca meczu pozostawało dwanaście minut. To była wieczność dla obu drużyn, bo przecież Tempo i Jutrzenka udowodniły, że w kilkanaście sekund mogą przenieść ciężar gry z jednej na drugą połowę. Tempo ryzykowało i tylko doświadczenie Pawła Marka spowodowało, że Onwudi nie znalazł się oko w oko z Kostką.
Na cztery minuty przed zakończeniem spotkania mocno z rzutu wolnego przymierzył Jeziorski. Piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości. Tempo zaciekle szukało wyrównującego gola. Wrzutki w pole karne nie znajdowały jednak adresata. Jutrzenka rozpaczliwie się broniła i na koniec się wybroniła.
Gdyby ten mecz zakończył się remisem, każdy kibic w Białce przyjąłby go ze zrozumieniem i uśmiechem na ustach. Ten mecz to nie była kicha w wykonaniu gospodarzy, oj nie. Tempo przegrało pierwszy ligowy mecz, ale gra z tyloma stworzonymi akcjami powinna być lepszym prognostykiem na przyszłość niż wymęczony remis czy szczęśliwe zwycięstwo.
A już w środę finał Pucharu Polski podokręgu wadowickiego na stadionie w Białce. Tempo zagra z jedną z czołowych drużyn IV-ligi, Beskidem Andrychów.
TRENERSKI DWUGŁOS:
Robert Czopek (Jutrzenka Giebułtów)
Marcin Sadko (Tempo Białka)
Tempo Białka - Jutrzenka Giebułtów 3:4 (1:3)
Gole dla Tempo: Jaszczak, Jeziorski, Piekarczyk.
Gole dla Jutrzenki: Filipek, Onwudi, Ochman, Wójcik.
Składy:
Tempo: Kostka - Marek, Jeziorski, Groń (86' Gruca), Capar (51' Garb), Sydorchuk, Jaszczak, Basiura, Kamiński, Piekarczyk, Janeczek.
Jutrzenka: Drzewiecki (41' Płaza) - Michalec, Marek (86' Pelc), Kuchta (60' Wójcik), Silczuk, Aksamit (75' Nahurianskyi), Ochman, Filipek, Majcherczyk, Pawlak (65' Zieliński), Onwudi.
| Kolejka nr 8 | |||
| 2023-09-30 | |||
| 16:00 | Błękitni Modlnica | 2 : 3 | KS Chełmek |
| 16:00 | Karpaty Siepraw | 1 : 1 | KS Olkusz |
| 16:00 | Sokół Kocmyrzów | 2 :2 | Pcimianka Pcim |
| 16:00 | Skawa Wadowice | 2 : 3 | Wieczysta II Kraków |
| 2023-10-01 | |||
| 12:30 | Garbarnia II Kraków | 1 : 5 | Orzeł Piaski Wielkie |
| 15:00 | Węgrzcanka Węgrzce Wielkie | 2 : 3 | Radziszowianka Radziszów |
| 15:00 | Wiślanka Grabie | 3: 0 | Spójnia Osiek Zimnodół Zawada |
| 16:00 | Tempo Białka | 3 : 4 | Jutrzenka Giebułtów |
| Poz | Zespół | M | Pkt | Bramki+ | Bramki- |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Wieczysta II Kraków | 30 | 75 | 122 | 36 |
| 2 | Pcimianka Pcim | 30 | 69 | 78 | 34 |
| 3 | Radziszowianka Radziszów | 30 | 59 | 71 | 38 |
| 4 | Jutrzenka Giebułtów | 30 | 51 | 65 | 50 |
| 5 | Garbarnia Kraków | 30 | 51 | 66 | 65 |
| 6 | Tempo Białka | 30 | 51 | 81 | 55 |
| 7 | Sokół Kocmyrzów | 30 | 47 | 62 | 52 |
| 8 | KS Chełmek | 29 | 46 | 65 | 57 |
| 9 | Węgrzcanka Węgrzce Wielkie | 30 | 45 | 67 | 72 |
| 10 | Skawa Wadowice | 30 | 43 | 58 | 59 |
| 11 | KS Olkusz | 30 | 36 | 46 | 63 |
| 12 | Spójnia Osiek Zimnodół Zawada | 31 | 29 | 43 | 71 |
| 13 | Błękitni Modlnica | 30 | 28 | 51 | 84 |
| 14 | Orzeł Piaski Wielkie | 30 | 27 | 49 | 70 |
| 15 | Karpaty Siepraw | 29 | 13 | 26 | 89 |
| 16 | Wiślanka Grabie | 29 | 12 | 15 | 70 |
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Mecz ,,Garbarza,, ze Świtem mógł podobać się kibicom mimo trudnych warunków, które to warunki były, oczywista sprawa, jednakowe dla obydwu drużyn. Gospodarze stworzyli w pierwszej połowie i na początku drugie połowy więcej sytuacji, z których mogły paść bramki niż drużyna ,,Świtu,,. Niewykorzystane sytuacje zemściły się remisem, co gospodarzy meczu zapewne nie cieszy. Zbyt często dawało się zauważyć szczególnie w pierwszej połowie , że drużyna ,,Garbarza,, grała bez szerokiego wykorzystania całego pola gry- grając w wyraźnym zawężeniu. Subiektywnie myślę, że na treningach ,,Garbarza,, powinno się popracować nad długimi przerzutami piłki z jednej strony boiska na drugą stronę i taktycznym rozszerzeniu pola gry, ale czy to możliwe przy wieczornych treningach przy słabym sztucznym oświetleniu? ,,Świt,, wytrzymał mecz kondycyjnie i jest to całkiem dobra drużyna. Tak jednej jak i drugiej drużynie zabrakło szczęścia, ale na podkreślenie zasługuje rola bramkarza ,,Garbarza,,! W dużej mierze to on pozwolił ,,Garbarzowi zremisować mecz w jego końcówce. Stadionowi ,,Garbarza,, brakuje krytej trybuny, w którą za mojej kadencji, był wyposażony, a którą to z bardzo płytkich powodów zburzono. Był na niej taki piękny napis: ,,GARBARZ ZEMBRZYCE ROK ZAŁ. 1922. Komu ona przeszkadzała??? W sobotę mocno padało i kibice mokli w strugach deszczu. Nie rozumiem dlaczego zburzono tak mocną solidną stalową ,praktyczną i potrzebną konstrukcję przeznaczając ją na złom.
Mecz ,,Garbarza,, ze Świtem mógł podobać się kibicom mimo trudnych warunków, które to warunki były, oczywista sprawa, jednakowe dla obydwu drużyn. Gospodarze stworzyli w pierwszej połowie i na początku drugie połowy więcej sytuacji, z których mogły paść bramki niż drużyna ,,Świtu,,. Niewykorzystane sytuacje zemściły się remisem, co gospodarzy meczu zapewne nie cieszy. Zbyt często dawało się zauważyć szczególnie w pierwszej połowie , że drużyna ,,Garbarza,, grała bez szerokiego wykorzystania całego pola gry- grając w wyraźnym zawężeniu. Subiektywnie myślę, że na treningach ,,Garbarza,, powinno się popracować nad długimi przerzutami piłki z jednej strony boiska na drugą stronę i taktycznym rozszerzeniu pola gry, ale czy to możliwe przy wieczornych treningach przy słabym sztucznym oświetleniu? ,,Świt,, wytrzymał mecz kondycyjnie i jest to całkiem dobra drużyna. Tak jednej jak i drugiej drużynie zabrakło szczęścia, ale na podkreślenie zasługuje rola bramkarza ,,Garbarza,,! W dużej mierze to on pozwolił ,,Garbarzowi zremisować mecz w jego końcówce. Stadionowi ,,Garbarza,, brakuje krytej trybuny, w którą za mojej kadencji, był wyposażony, a którą to z bardzo płytkich powodów zburzono. Był na niej taki piękny napis: ,,GARBARZ ZEMBRZYCE ROK ZAŁ. 1922. Komu ona przeszkadzała??? W sobotę mocno padało i kibice mokli w strugach deszczu. Nie rozumiem dlaczego zburzono tak mocną solidną stalową ,praktyczną i potrzebną konstrukcję przeznaczając ją na złom.