Kiedy w 55. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Kamil Rapta i zawodnicy obu drużyn tylko patrzyli, gdzie piekielnie mocno posłana piłka zmierza (na szczęście dla gości obok bramki), trener Jakub Jeziorski wypowiedział, wykrzyczał słowa, które jak ulał opisują cały mecz w wykonaniu Jordana. - Uwierzcie w siebie - tak te słowa leciały. Bo Jordan po dwóch gongach, jakie otrzymał w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, wcale nie musiał się podnieść. Ale to zrobił i w wielkim stylu wygrał mecz z Zalesianką.
Po porażce z Jarmutą Szczawnica 0:8, która mogła skończyć się nawet dwucyfrowym wynikiem, Jakub Jeziorski musiał zareagować. Zmiany w ustawieniu - posłanie do środka pola Sebastiana Szklanego, cofnięcie do defensywy Michała Rysia, wystawienie w ataku duetu Mateusza Kowalcze z Tomaszem Raptą - na niewiele mogłoby się zdać, gdyby nie powrót do składu Gawła Tyrpy. Jeżeli można o kimś powiedzieć, że był cichym bohaterem meczu Jordana z Zalesianką, to należy wskazać właśnie na grającego z numerem 3 na koszulce pomocnika Jordana. I nie tylko dlatego, że to jego gol dał sygnał do tego, że jeszcze nie wszystko w tym meczu jest stracone dla drużyny z Jordanowa.
Od pierwszych minut widać było, która drużyna jest pewna swego, a druga niekoniecznie. Zalesianka lepiej operowała piłką, trzeba przyznać, że to najlepsza drużyna, która zawitała jak dotychczas do Jordanowa w tym sezonie. Gospodarze oddali inicjatywę i liczyli na udane przechwyty, tudzież indywidualne błędy rywala i kontry. I właśnie po błędzie zawodnika Zalesianki, piłka spadła pod nogi Tyrpy, który dośrodkował w pole karne, a Kowalcze źle ułożył nogę i to by było na tyle. Kilka minut później Tyrpa podał na prawą stronę do Dominika Kulaka, a ten posłał piłkę w szesnastkę gości. Żaden z jego kolegów tego podania nie przeciął.
Zalesianka odpowiedziała bardziej konkretnie - ze skrzydła do środka zbiegł Krystian Pietrzak i oddał strzał, który trafił w poprzeczkę.
Jordan w kolejnej akcji o mały włos, a nie zaskoczył defensywy Zalesianki. Szymon Wróbel podał do Kowalcze, który jeszcze zdołał oddać strzał, lecz ten został zatrzymany przez odważnie wychodzącego z bramki Sebastiana Rejentowicza. Niebawem po rzucie rożnym powstało spore zamieszanie w okolicach bramki Zalesianki, po którym mocny strzał Tomasza Rapty został zablokowany, a Szklany posłał piłkę obok bramki.
Ostatnie 25 minut to już tylko okazje dla Zalesianki. Najpierw minimalnie niecelnie strzelał Mariusz Koszut, potem bardzo mocny strzał Marcina Augustyna wybija przed siebie Tomasz Sum, ale na jego szczęście dobijający piłkę do bramki Jordana zawodnik gości był na ofsajdzie. Nie udało się z akcji, więc goście spróbowali ze stałego fragmentu gry - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zamykający na dalszym słupku Kacper Hajduk strzela metr obok bramki. Dwa błędy najpierw Kamila Rapty, następnie Andrija Drozda zakończyły się ostrzeżeniem wysłanym przez 20-letniego Koszuta. Jordanowi nie udało się przejść przez ten kryzys z suchą stopą. W doliczonym czasie gry dwa gole zdobył Bogdan Kurzeja - najpierw wykorzystując podanie od kolegi z zespołu i popisując się mierzonym, technicznym uderzeniem, a chwilę później dopełniając z najbliższej odległości formalności po tym, jak Sum odbił strzał Augustyna.
Powtórki z Jarmuty, rozrywki w wykonaniu Jordana po przerwie jednak nie było. Mało kto się spodziewał, że tak jak Zalesianka zdobyła szybko dwa gole, tak może nie równie szybko, ale całkiem w niezłym tempie, dwukrotnie odpowie Jordan. Przekątne, dalekie zagranie od Kamila Rapty wykorzystał Tyrpa skierowując piłkę do bramki ku ogromnemu zaskoczeniu ze strony drużyny gości, jak też i samego siebie. W tym momencie w mocno żołnierskich, męskich słowach zaczęli motywować się zawodnicy Jordana, a ich przeciwnicy stali i patrzyli. Kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wróbla do bramki trafił Drozd, było już pewne, że Jordan tego meczu nie przegra. W drużynie Zalesianki nastąpił totalny paraliż, nie było zawodnika, który tak jak to miało miejsce w Jordanie, wziąłby innych w garść.
W Jordanie za to każdy był dyrygentem, motywatorem i kapitanem. Nie było straconych piłek, była gonitwa za przeciwnikiem, walka na całym boisku, zero odpuszczania.
Kilka minut po wyrównującym golu miała miejsce wspomniana na wstępie sytuacja Kamila Rapty. A jeszcze następna przyniosła Jordanowi gola - trójkowa akcja Wróbla, Kowalcze i Tomasza Rapty zakończyła się celnym strzałem głową tego ostatniego.
Gości mógł i powinien dobić Tomasz Rapta, który po kapitalnym podaniu od Wróbla, zdecydował się na strzał z pierwszej piłki. Ten był niecelny. Koncert Jordana trwał w najlepsze, a Zalesianka dalej stała jak sparaliżowana tym, jak łatwo ich rywal dochodził do kolejnych sytuacji strzeleckich. Po wznowieniu gry z autu i podaniu od Tomasza Rapty, zza pola karnego huknął Wróbel, ale piłka odbiła się tylko od słupka. W kolejnych dobrych okazjach obok słupka strzelali Wróbel i Tomasz Rapta. I wreszcie przyszedł kolejny korner, znowu zacentrował Wróbel, a futbolówkę mocnym strzałem z kilku metrów posłał pod poprzeczkę Tomasz Rapta. Zalesianka zaczęła dążyć do złapania kontaktu? A skąd. To Jordan był bliższy podwyższenia rezultatu - Rejentowicz sparował piłkę po uderzeniu Mateusza Radonia, a Kamil Rapta posłał futbolówkę w boczną siatkę.
To, jak Jordan zaprezentował się w tym meczu, może się kłócić z poprzednimi spotkaniami, kiedy to po stracie gola (a co dopiero dwóch) godził się z wynikiem i tyle. Jordana walczącego, nie poddającego się, dążącego do zmiany wyniku chciałoby się obserwować zawsze. A czy to był mecz na przełamanie, zobaczymy po dwóch ostatnich spotkaniach w tej rundzie - wyjazdowym z Turbaczem Mszaną Dolną i domowym z wiceliderem, w którego składzie gra doskonale znany z czasów gry w Wiśle Kraków Mirosław Szymkowiak, LKS-em Szaflary.
STATYSTYKI ZE SPOTKANIA JORDAN JORDANÓW - ZALESIANKA ZALESIE
I POŁOWA:
| JORDAN JORDANÓW | ZALESIANKA ZALESIE | |
| STRZAŁY | 9 | 11 |
| STRZAŁY CELNE | 3 | 4 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 6 | 7 |
| RZUTY ROŻNE | 1 | 0 |
| SPALONE | 4 | 3 |
| FAULE | 11 | 8 |
| Ż. K. / CZ. K. | 0/0 | 4/0 |
| JORDAN JORDANÓW | ZALESIANKA ZALESIE | |
| STRZAŁY | 19 | 4 |
| STRZAŁY CELNE | 8 | 0 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 11 | 4 |
| RZUTY ROŻNE | 3 | 5 |
| SPALONE | 1 | 2 |
| FAULE | 11 | 4 |
| Ż. K. / CZ. K. | 2/0 | 0/0 |
CAŁY MECZ:
| JORDAN JORDANÓW | ZALESIANKA ZALESIE | |
| STRZAŁY | 28 | 15 |
| STRZAŁY CELNE | 11 | 4 |
| STRZAŁY NIECELNE/ZABLOKOWANE | 17 | 11 |
| RZUTY ROŻNE | 4 | 5 |
| SPALONE | 5 | 5 |
| FAULE | 22 | 12 |
| Ż. K. / CZ. K. | 2/0 | 4/0 |
Jordan Jordanów - Zalesianka Zalesie 4:2 (0:2)
Gole dla Jordana: Tyrpa, Drozd, T. Rapta, K. Rapta.
Gole dla Zalesianki: Kurzeja (dwa).
Skład:
Jordan: Sum - Ryś, Drozd, K. Rapta, Kołodziejczyk, Szklany, Wróbel (90" Czubin), G. Tyrpa (75" Łaczek), Kulak, T. Rapta (88" Rączka), Kowalcze (82" Radoń).
Zalesianka: Rejentowicz – Hajduk, P. Gancarczyk, K. Opoka, K. Pietrzak (75" Wąchała), Koszut, Sukiennik, R. Gancarczyk (65" Stajnder), Sz. Pietrzak, Augustyn, Kurzeja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze