Na pierwszym miejscu w tabeli w podhalańskiej klasie B spędzi przerwę zimową Unia Naprawa. Zaledwie dziewięć kolejek liczyła pierwsza część sezonu 2020/2021, a patrząc na to, że Unia ma sześć punktów przewagi nad drugą w tabeli Szarotką Rokiciny Podhalańskie, a aż jedenaście nad kolejnymi drużynami, to historyczny awans do klasy A nabiera realnych kształtów. - Nie mamy ciśnienia, żeby grać w wyższej klasie rozgrywkowej. Mamy się bawić i grać jak najlepiej potrafimy w każdym spotkaniu - mówi prezes Unii, Henryk Święchowicz, a grający trener Krzysztof Gacek dodaje: - Mamy zawodników, z którymi Unia może myśleć o grze w wyższych klasach rozgrywkowych.
Bardzo dobrą rundę w wykonaniu Unii (do tego, by była świetna i oznaczała komplet dziewięciu zwycięstw zabrakło wygranej z Krokusem Pyzówką) zakończył mecz z Deltą Pieniążkowice wygrany 6:3. Niektóre akcje, jakie zaprezentowali w tym meczu podopieczni Krzysztofa Gacka sprawiały, że zawodnicy mogli tylko się przyglądać jak ich defensywa jest rozmontowywana.
- Cieszę się, że akcje, które ćwiczmy na treningach, potrafimy pokazać i podczas spotkania o punkty. Jeżeli miałbym wyróżnić jeden mecz, w którym pod względem taktycznym, ale i motorycznym, zaprezentowaliśmy się tak, jakbym sobie tego życzył, to wskazałbym na mecz z Janosikiem Sieniawą (5:1). Najważniejsze spotkanie to zaś to ze Skałką Rogoźnik, w którym do 80. minuty przegrywaliśmy 0:1, żeby zwyciężyć 3:2. Kluczowy był nasz start w rundę, on dodał nam pewności siebie. Po solidnie przepracowanej zimie nie byłem z jednej strony zadowolony, że z powodu pandemii nie zagraliśmy na wiosnę, bo czułem, że możemy powalczyć, ale z drugiej wolałem się przygotować na nowe rozgrywki. Poszerzyła się nam kadra, bo wrócili Marcin Biernat, Łukasz Ciścoń czy Konrad Białoński i zaczęliśmy fajnie funkcjonować - mówi Gacek.
- Chłopaki chodzą na treningi i wzajemnie się nakręcają oraz mobilizują. Pojawiła się rywalizacja nawet czasami i o miejsce w kadrze meczowej! Do tego mamy młodego trenera, którego zaakceptowała drużyna, zaufała mu i przyniosło to efekty - przyznaje prezes Unii Henryk Święchowicz.
- Nie mamy może rewelacyjnych warunków, ale jest coś w tym klubie, co do niego przyciąga. Doświadczeni zawodnicy jak Marcin Żegleń, Marcin Śliwa czy Szymon Wantulok przekazują drużynie niezbędne doświadczenie. W ostatnich latach za strzelanie goli odpowiadał m.in. Paweł Cieżak, który zdobywał tytuł króla strzelców. Teraz ciężar zdobywania bramek spoczywa głównie na duecie Marcin Żegleń i Dawid Mastela - dodaje Święchowicz.
- Nie wyszedł nam mecz z Krokusem Pyzówką, ale nie można zawsze wygrywać. Wspomnę jednak mecz z Lepietnicą Klikuszową wygrany 7:0, który dla mnie, a jestem prezesem Unii od momentu powstania klubu, był jednym z najlepszych w naszej historii. Sędziowie mówili, że z taką grą możemy powalczyć w wyższych ligach. Jeżeli popatrzę historycznie na skład Unii i grę, to obecna drużyna plasuje się w ścisłym czubie w takiej hierarchii - dodaje.
- Tabela sporo mówi, ale nikt z jej powodu głośno nie mówi o awansie. Mamy się bawić i starać się wygrać każdy kolejny mecz. Nikt też nie wypisuje nie wiadomo co w internecie, że gramy super piłkę. Wiemy, w którym jesteśmy punkcie, a teraz cieszymy się z tego, że mamy za sobą piękną rundę, a fajna atmosfera w drużynie procentuje - podsumowuje prezes Unii Naprawa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze